Program przygotowały i wprowadzają w życie organizacja non-profit 4 Day Week Global wraz z think tankiem Autonomy oraz 4 Day Week UK Campaign we współpracy z badaczami z Cambridge University, Oxford University i Boston College. Zakłada on, że wszyscy pracownicy uczestniczący w nim otrzymają swoje pełne wynagrodzenie w zamian za utrzymanie swojej 100 procentowej wydajności przez 80 procent podstawowego czasu pracy.

Sienna O'Rourke, brand manager w Pressure Drop Brewing, niezależnym browarze rzemieślniczym w Londynie, powiedziała CNN Business, że największym celem firmy jest poprawa zdrowia psychicznego i dobrego samopoczucia pracowników. „Robimy to, aby poprawić jakość życia naszych pracowników i być częścią postępujących zmian na świecie”.

Reklama

Do niedawna Islandia była jedynym z niewielu państw, które zdecydowało się na podobny eksperyment. W dwóch dużych próbach przeprowadzonych w latach 2015-19 skrócono tydzień pracy o 1 dzień. Po przeanalizowaniu danych od 2500 pracowników sektora publicznego okazało się, że produktywności wśród uczestników nie spadła ale też nie zarejestrowano znaczącego wzrostu dobrostanu zatrudnionych osób.

Elastyczny pracodawca, wydajny pracownik

Apele o skrócenie nominalnego tygodnia pracy coraz częściej pojawiają się w społecznym dyskursie w różnych krajach. Wspierane przez rząd próby mają odbyć się jeszcze w tym roku w Hiszpanii i Szkocji, podała w komunikacie prasowym organizacja 4 Day Week Campaign. Joe O'Connor, dyrektor generalny 4 Day Week Global, powiedział, że pracownicy pokazali w pandemii, że mogą pracować „krócej i mądrzej”.

„Kiedy wychodzimy z pandemii, coraz więcej firm zdaje sobie sprawę, że nową granicą konkurencji jest jakość życia, a zredukowanie godzina pracy i skoncentrowanie na wydajności jest środkiem zapewniającym im przewagę konkurencyjną” – powiedział oświadczeniu.

Kolejne próby ograniczenia czasu pracy pozwolą naukowcom określić wpływ, jaki nowy model zatrudnienia będzie miał na poziom wydajności, równość płci, środowisko oraz samopoczucie pracowników.