Niemcy w końcu będą musiały zapłacić Polsce reparacje? Berlin rozczarowany rządem Tuska

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
4 września 2024, 15:38
Rząd Donalda Tuska nie zrezygnował z roszczeń do reparacji za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę podczas II wojny światowej. Berlin nie może już dalej uchylać się od polskich żądań - pisze dziennik "Die Welt". 

Reparacje za zbrodnie wojenne

Dziennik przypomniał, że w 85. rocznicę wybuchu II wojny światowej prezydent RP Andrzej Duda udał się do Wielunia, aby uczcić pamięć poległych, i "w okolicznościowym przemówieniu nie omieszkał wspomnieć, że Niemcy nadal nie wypłaciły odszkodowań za zbrodnie popełnione przeciwko Polsce podczas okupacji".

Z kolei premier Donald Tusk po polsko-niemieckich konsultacjach międzyrządowych w lipcu powiedział, że "nie ma takiej sumy pieniędzy, która by zrównoważyła to wszystko, co stało się w czasie II wojny światowej".

Słowa Tuska zaskoczyły Berlin

"Słowa Tuska symbolizują postawę, która zaskakuje wielu polityków w Berlinie" - ocenił "Die Welt". Gdy w grudniu 2023 r. Tusk przejął stery rządu, "wielu niemieckich dyplomatów i polityków założyło, że to, co uważali za męczące żądania reparacyjne ze strony Warszawy, przestanie ciążyć na stosunkach polsko-niemieckich", staje się jednak coraz bardziej oczywiste, że nowy premier bynajmniej nie odrzuca tej kwestii - czytamy.

Jakich reparacji zażądano od Niemiec?

Rządy PiS domagały się od rządu Niemiec reparacji o równowartości około 1,3 biliona euro, opierając się na wyliczeniach zespołu parlamentarnego powołanego przez Arkadiusza Mularczyka.

Tusk nie odwołuje się do tych wyliczeń, ale wie, że większość jego wyborców opowiada się za jakąś formą zadośćuczynienia od Niemiec. Reparacji za II wojnę światową domagają się wszystkie partie w Polsce, nie jest to wyjątkowa cecha PiS - podkreślił "Die Welt", dodając, że główne siły polityczne w Sejmie "zgadzają się co do jednego: Niemcy powinny zapłacić".

"Zadośćuczynienie" zamiast "reparacji"

Gazeta zauważyła, że przedstawiciele nowego rządu mówią o zadośćuczynieniu zamiast o reparacjach. "Niejasność prawna tego terminu sprawia, że porozumienie w tej sprawie jest bardziej prawdopodobne, a polski rząd niejako zmusza Berlin do wyjścia Warszawie naprzeciw z propozycjami" - napisał dziennik.

Rząd Niemiec "nie może dłużej uchylać się od tego żądania" - ocenił dziennik. "W latach rządów PiS (ówczesna kanclerz Niemiec) Angela Merkel, a później Olaf Scholz próbowali tę kwestię przeczekać. Łatwo było odrzucić całość: PiS i tak nie był postrzegany jako partner, a antyniemiecka retoryka tej partii szkodziła (dwustronnym) relacjom" - zaznaczył "DW".

Jednak "Tusk to (polityk) innego kalibru" - napisał "Die Welt". "Jako były przewodniczący Rady (Europejskiej) Tusk ma bardzo dobre kontakty. (...) Nie jest tak krzykliwy jak jego poprzednicy, którzy swoimi żądaniami odszkodowań często służyli, a czasami nadal służą nastrojom antyniemieckim w Polsce. Choćby dlatego Tusk jest traktowany w Berlinie poważnie, rząd Niemiec chce go jako partnera" - podkreśliła gazeta.

Wspólny plan działania, powstały w czasie konsultacji rządowych obu krajów, pozostaje niejasny w kwestii zadośćuczynienia - zauważył "Die Welt".

Wypłaty dla żyjących ocalałych z obozów koncentracyjnych i gett 

Niemcy i Polska negocjują obecnie wypłaty dla żyjących ocalałych z obozów koncentracyjnych i gett oraz byłych robotników przymusowych. Dotyczy to obecnie około 40 tys. osób w Polsce, które są w bardzo zaawansowanym wieku. "Każdy tydzień bez ogłoszenia porozumienia szkodzi reputacji Niemiec w Polsce (...)" - oceniła gazeta.

Według niepotwierdzonych doniesień Scholz w lipcu zaoferował Tuskowi łącznie 200 mln euro w ramach odszkodowań dla ocalałych, ale Tusk odrzucił proponowaną kwotę jako zbyt niską. Jak napisał "Die Welt", "oprócz utworzenia miejsca pamięci polskich ofiar niemieckiej okupacji w Berlinie Warszawa oczekuje również innego symbolicznego gestu lub nawet częściowego sfinansowania polskich zakupów broni przez niemiecki rząd".

"Polski rząd z zadowoleniem przyjąłby pomoc finansową. Jedno jest pewne: swoimi wyliczeniami wynoszącymi ok. 1,3 biliona euro PiS ustanowił punkt odniesienia, nawet jeśli nigdy nie było prawdopodobne, że taka suma zostanie wypłacona" - podsumował "Die Welt".

Z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj