Bohater putinowskiej Rosji wprost z kolonii karnej

W czwartek w sieci pojawiło się nagranie, w którym ukraiński żołnierz wyjaśnia, w jaki sposób zdobyli dwa konie na Rosjanach. Obu atakujących żołnierzy unieszkodliwiono, a zwierzęta – które nie odniosły przy okazji żadnych obrażeń – zabrano na zaplecze frontu, do "lepszego życia".

Nie zawsze jednak Ukraińcy neutralizują kawalerzystów Putina tak precyzyjnie. Zdarzało się, że używali przeciwko nim dronów.

Mimo że kawaleria zniknęła z sowieckiej armii z 1955 r., od kilku tygodni rosyjscy żołnierze na koniach coraz częściej pojawiają się na pierwszej linii. Zwiastunem tego zjawiska był rosyjski filmowy materiał propagandowy, który pojawił się pod koniec września 2025 r. Powstał, gdy Siemion Piegow, jeden z prowojennych blogerów, odwiedził oddział na okupowanej Ukrainie, który zajmował się szkoleniem jeźdźców. Widzimy na nim młodego, ale już siwiejącego, mężczyznę o kaukaskich rysach, kierującego tym procesem. Ma pseudonim "Chan". W rozmowie wyjaśnia, dlaczego jeźdźcy powinni wrócić na front.

– Kiedy żołnierz rusza do szturmu, musi przejść 10, 15, czy nawet 17 kilometrów. Idziesz w jedną stronę objuczony sprzętem, a potem musisz jeszcze walczyć. Powrót na pozycje po walce jest niesamowicie ciężki. Długo myślałem, jak to obejść. I wpadłem na pomysł z końmi. Są już przeszkolone. To rasa karaczajewska – opowiada "Chan", czule klepiąc jednego z koni po chrapach.

Dziennikarze Radia Swoboda ustalili, że nie był to pierwszy kontakt "Chana" propagandą. W 2024 r. był on jednym z bohaterów prowojennej kampanii Kremla pod tytułem "Twarz z plakatu". W serii filmów prezentowano tam "zasłużonych" uczestników "operacji specjalnej" w Ukrainie.

– Cały kraj powinien znać ich twarze. Są naszą dumą i przyszłością – tak prezenter otwierał każdy z dwunastu odcinków. Z materiału o "Chanie" wynikało, że naprawdę nazywa się Rapirchan Ismaiłow. W momencie powstawania materiału był 39-letnim porucznikiem, który dowodził kompanią szturmową w batalionie "Somalia" (60. Oddzielny Batalion Strzelców Zmotoryzowanych Gwardii). Posiadał odznaczenia za odwagę.

Ismaiłow mówił w filmie, że do armii wstąpił w lutym 2023 r. Dziennikarze odkryli, że przemilczał dość ważny fakt – gdy podejmował tę decyzję, znajdował się w jednej z kolonii karnych w Republice Mordowii, gdzie odsiadywał wyrok za morderstwo.

Zrobili to z zemsty. Dostał 15 kul

Dagestan to jedna z autonomicznych republik rosyjskiego Kaukazu. To właśnie w jednej z tutejszych wsi, rządzących się pradawnymi obyczajami, na świat przyszedł Rapirchan Ismaiłow.

W 2013 r. – wraz ze swoim bratem, Pejzułłą, i innymi członkami ich klanu – wdał się w bójkę z niejakim Rasimem Bajmurzajewem. Skończyła się tragedią – jeden z krewnych braci Ismaiłowów zginął.

Od tamtej pory Rapirchan i Pejzułła chcieli pomścić bliskiego. Okazja ku temu nadarzyła się, gdy w czerwcu 2014 r. Bajmurzajew odwiedził swoich krewnych w wiosce Temiraul. Bracia dowiedzieli się o tym i postanowili działać. Wzięli broń – kałasznikowa i strzelbę myśliwską – wsiedli w samochód i ruszyli za wyjeżdżającym z osady mężczyzną. Dogonili jego auto, zajechali mu drogę, wysiedli i otworzyli ogień. Rasim Bajmurzajew zginął na miejscu trafiony 15 kulami w głowę i klatkę piersiową.

Koniec końców obaj sprawcy wpadli w ręce policji. Pejzułła usłyszał wyrok 13 lat więzienia, a Rapirchan – który przez półtora roku ukrywał się przed organami ścigania – 15 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Zresztą nie były to jego pierwsze problemy z prawem. Jako 19-latek miał sprawę o rozbój i pobicie. W dodatku w toku odsiadki odnotowano w jego kartotece, że miał problemy z narkotykami.

Grupa Wagnera, słynna firma najemnicza nieżyjącego już Jewgienija Prigożyna, już po kilku miesiącach wojny zaczęła rekrutować w więzieniach ochotników do służby na froncie. W lutym 2023 r. zwerbowali również Rapirchana Ismaiłowa. Skazaniec trafił do batalionu "Somalia".

Wymuszenia, bicie i tortury. "Chan" przeraża podkomendnych

Dziennikarze Radia Swoboda ustalili, że Rapirchan Ismaiłow w swojej jednostce znany jest z bestialstwa, a nie wyczynów opiewanych w kremlowskiej propagandzie. W petycjach rodzin żołnierzy z tej jednostki do władz jego nazwisko pojawia się regularnie w kontekście wymuszania pieniędzy, odbierania dokumentów i tortur – bicia oraz przetrzymywania w dołach bez jedzenia i wody (np. za odmawianie udziału w szturmie).

"On wyprawia straszne rzeczy. Kiedy siedziałem w dole, przyszedł do mnie kompletnie naćpany i zapytał, czy chcę wyjść. Myślałem, że chce łapówki, a on kazał mi robić rzeczy upokarzające. Gdy odmówiłem, skatowali mnie. Świadek tego zdarzenia został później zabity" – napisał jeden z byłych żołnierzy, w komentarzu pod filmem propagandowym z udziałem "Chana". Matki i żony żołnierzy Ismaiłowa potwierdzają te relacje.

Według doniesień z listopada 2025 r. do brygady Ismaiłowa zaczęto rekrutować już nawet 18-latków z poprawczaków.