Trump szykuje drugi Irak dla "psów wojny". W grze są miliardy dolarów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
15 stycznia 2026, 14:14
[aktualizacja 16 stycznia 2026, 07:30]
Wenezuela
Trump szykuje drugi Irak dla "psów wojny". W grze są miliardy dolarów/shutterstock
Administracja Donalda Trumpa chce za wszelką cenę uniknąć wysłania amerykańskiej armii do Wenezueli. Zamiast tego, jak wynika z przecieków z Białego Domu, przygotowuje się do wykorzystania prywatnych firm wojskowych do ochrony tamtejszej infrastruktury naftowej i energetycznej. Dla najemników może to być "żyła złota" – podczas interwencji w Iraku Waszyngton wydał na ich usługi dziesiątki miliardów dolarów.  

Bezpieczeństwo to podstawa odbudowy wenezuelskiej petropotęgi

Choć Trump nie wykluczył całkowicie wysłania wojsk USA do Wenezueli, to jego współpracownicy podkreślają, że jest on niechętny, by pozostały one na miejscu dłużej. To ogranicza pole działania Waszyngtonu.

Trump i jego świta zabiegają bowiem o zaangażowanie największych amerykańskich koncernów naftowych w wyciągnięcie z kryzysu sektora naftowego Wenezueli. Muszą przekonać je, że są w stanie zapewnić im bezpieczeństwo nie tylko na kilka miesięcy, lecz na lata. Bez tego inwestycje w kraju, będącym w stanie zawieszonej transformacji politycznej, nie ruszą.

Tymczasem przywrócenie wydobycia ropy na wielką skalę ma kluczowe znaczenie dla trumpowskiej wizji porządków w Wenezueli bez Maduro (tym bardziej, że ten kraj posiada największe rezerwy ropy na świecie). Jednak jej realizacja nie nastąpi bez jasnej strategii zabezpieczenia infrastruktury naftowej przez działaniem karteli – które już zaczęły się panoszyć – i innych wrogich USA sił. 

"Psy wojny" węszą zarobek. W grze są dziesiątki miliardów dolarów

Dwa źródła stacji CNN, zaznajomione ze sprawą, twierdzą, że rozmowy na temat zabezpieczenia tych obiektów są wciąż na wczesnym etapie. Jednocześnie, jak relacjonuje osoba znająca kulisy negocjacji, kilka prywatnych firm najemniczych już teraz rywalizuje o zdobycie kontraktów w Wenezueli. 

A jest o co walczyć. Podczas interwencji w Iraku Stany Zjednoczone wydały około 138 mld dolarów na prywatne firmy wojskowe zajmujące się ochroną oraz zabezpieczaniem logistyki i odbudowy kraju.

W ubiegłym tygodniu Pentagon rozesłał zapytanie ofertowe do amerykańskich firm najemniczych z prośbą o ocenę możliwości ich zaangażowania w Wenezueli. Równolegle te podmioty zaczęły kontaktować się z biurem Departamentu Stanu odpowiedzialnym za zagraniczne inwestycje budowlane, deklarując gotowość do zapewnienia ochrony w momencie ponownego otwarcia ambasady USA w Caracas.

Departament Obrony odmówił CNN komentarza w tej sprawie.

Kto dostanie rządowe kontrakty? Są pierwsi faworyci

Według rozmówców CNN nie jest jeszcze jasne, które firmy ostatecznie otrzymają kontrakty, ale jest już kilku faworytów. Jednym z nich jest Grey Bull Rescue Foundation, organizacja skupiająca byłych żołnierzy amerykańskich sił specjalnych. Zrobiło się o niej głośno, gdy w ubiegłym roku pomogła Marii Corinie Machado – liderce wenezuelskiej opozycji i laureatce Pokojowej Nagrody Nobla – w potajemnej ucieczce z Wenezueli.

Bryan Stern, założyciel Grey Bull, przyznał CNN, że jego ludzie działają w regionie od miesięcy, a jego rozmowy na temat większego zaangażowania w Wenezueli trwają. 

Poza tym zaangażowany może zostać Erik Prince, założyciel słynnej firmy Blackwater (obecnie Constellis), która ochraniała obiekty i logistykę podczas interwencji w Iraku. Zrobiło się o niej głośno, gdy w 2007 r. jej pracownicy zabili w toku strzelaniny cywilów. 

Dziś Prince znajduje się w kręgu bliskich sympatyków administracji Trumpa. Ale czy jego kontrakt jest już pewny? Nie wiadomo.

Giganci nie chcą inwestować w Wenezueli. Waszyngton wciąż nie ma planu

Od czasu zatrzymania Maduro administracja Trumpa napotyka opór ze strony największych koncernów naftowych, sceptycznych wobec ponownego zaangażowania w Wenezueli. 

Podczas spotkania w ubiegłym tygodniu prezes koncernu ExxonMobil Darren Woods powiedział wprost Trumpowi, że w obecnej sytuacji "nie da się inwestować" w tym kraju. Po tej wypowiedzi prezydent miał stwierdzić, że jest teraz „skłonny”  w ogóle wykluczyć Exxon z planów dotyczących Wenezueli.

Analitycy przewidują, że globalni giganci naftowi będą działać bardzo ostrożnie. Czekają aż Waszyngton przedstawi im wiarygodny plan zapewnienia bezpieczeństwa w Wenezueli. Obecnie, mimo upadku Maduro, u władzy nadal pozostają przedstawiciele jego reżimu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj