Czy właściciele pustych mieszkań będą płacić podatek? Nowe prawne regulacje forsuje Lewica. Dlaczego? Miałoby to sprawić, że na rynku pojawi się więcej lokali, a w konsekwencji mogłoby to wpłynąć na ceny.

Kogo uszczęśliwi podatek od pustych mieszkań

- Lewica złoży projekt ustawy dotyczący wykorzystania dwóch milionów pustostanów w Polsce tak, żeby byli szczęśliwi i właściciele mieszkań, i żeby byli szczęśliwi ci, którzy te mieszkania będą wynajmowali – zapowiedział już ponad rok temu Włodzimierz Czarzasty, podczas konwencji Nowej Lewicy.

Jak działałoby to w praktyce?

Kluczowym elementem proponowanych ustawowych rozwiązań mogłaby być kooperacja między Społecznymi Agencjami Najmu i samorządami – tłumaczył swojego czasu w Polsat News wiceminister rozwoju Tomasz Lewandowski polityk Nowej Lewicy. Agencje będą oferować właścicielom bezpieczny najem, regularne wpłaty czynszu, remonty lokali i wyprowadzenie lokatora, jeżeli będzie z nim problem – wyjaśniał Lewandowski. Samorząd przejmowałby lokale na okres pięciu, sześciu lat, płaciłby regularnie czynsz i podnajmował je tym, którzy mieszkania potrzebują.

Czy rząd rozważa wprowadzenie podatku od pustostanów?

Zdecydowanie temu zaprzeczył podczas konferencji prasowej minister finansów i gospodarki Andrzej Domańskiego i zapewnił, że rząd w tej chwili nie prowadzi takich prac. To zaprzeczenie dotyczyło także pomysłu wprowadzenia podatku katastralnego, co od lat wywołuje w Polsce silne emocje. Warto więc przypomnieć, na czym polega to rozwiązanie i dlaczego budzi tak skrajne reakcje.

Od obecnego podatku od nieruchomości, podatek katastralny różni się przede wszystkim sposobem jego naliczania. Dziś wysokość opłaty zależy głównie od powierzchni lokalu lub domu. W systemie katastralnym podstawą byłaby natomiast wartość rynkowa nieruchomości. W praktyce oznaczałoby to, że właściciel niewielkiego mieszkania w centrum dużego miasta mógłby płacić wyższy podatek niż posiadacz znacznie większego domu w mniej atrakcyjnej lokalizacji.

To właśnie ta zmiana budzi największe obawy

Wielu Polaków kupowało swoje mieszkania czy domy wiele lat temu, gdy ceny były znacznie niższe niż obecnie. Gdyby wysokość podatku zaczęła zależeć od aktualnej wartości rynkowej nieruchomości, roczne obciążenia mogłyby znacząco wzrosnąć. W przypadku części właścicieli – zwłaszcza osób starszych utrzymujących się z emerytur – mogłoby to okazać się trudne do udźwignięcia.

Zwolennicy podatku katastralnego wskazują jednak na jego potencjalne korzyści. Ich zdaniem takie rozwiązanie mogłoby ograniczyć spekulację na rynku nieruchomości oraz zachęcić właścicieli do wynajmowania lub sprzedaży niewykorzystywanych mieszkań.

Na razie jednak dyskusja ma charakter czysto teoretyczny, a deklaracja ministra finansów w przynajmniej na razie kończy spekulacje wokół możliwej zmiany systemu opodatkowania nieruchomości.

Co zamiast podatków? Szykują się reformy w mieszkalnictwie

Zamiast wprowadzania nowych podatków rząd chce skoncentrować się na szerokiej reformie rynku mieszkaniowego. O planowanych działaniach na tej samej konferencji prasowej mówił wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski, który zapowiedział przygotowanie kompleksowych zmian mających uporządkować system mieszkalnictwa w Polsce.

Według deklaracji resortu do końca 2026 roku rząd planuje przyjąć pakiet kilkunastu ustaw dotyczących tej dziedziny. Reformy mają objąć między innymi nowe mechanizmy finansowania budownictwa mieszkaniowego, lepsze wykorzystanie gruntów przeznaczonych pod inwestycje oraz zmiany w funkcjonowaniu instytucji odpowiedzialnych za politykę mieszkaniową. Celem jest stworzenie bardziej spójnych i przewidywalnych zasad działania całego sektora.

Jak podkreślił wiceminister Tomasz Lewandowski, rząd chce doprowadzić do sytuacji, w której kwestie legislacyjne dotyczące mieszkalnictwa zostaną uporządkowane na dłużej.- Chcielibyśmy, żeby rok 2027 był wolny od dyskusji na temat ustaw mieszkaniowych. Szukamy bardzo szerokiego porozumienia ponadpolitycznego nad tymi rozwiązaniami mieszkaniowymi – zaznaczył.