Macie rynnę przy domu? Za coś takiego możecie zapłacić 10 tysięcy złotych kary. Kontrolerzy ruszyli w Polskę i nie mają litości

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 kwietnia 2026, 06:38
Macie rynnę przy domu? Możecie zapłacić 10 tysięcy złotych kary. Kontrolerzy nie mają litości
Macie rynnę przy domu? Możecie zapłacić 10 tysięcy złotych kary. Kontrolerzy nie mają litości/Shutterstock
Nie pukają do drzwi bez zapowiedzi i nie zaczynają od mandatu. Najpierw do kanalizacyjnej studzienki trafia biały dym. Jeśli po chwili wydostaje się z przydomowej rynny albo kratki odwodnieniowej, sprawa jest jasna. W ten sposób wodociągowe spółki sprawdzają, kto nielegalnie odprowadza deszczówkę do kanalizacji sanitarnej. Konsekwencje mogą być bardzo dotkliwe. Grzywna sięga nawet 10 tysięcy złotych.

Nielegalne wprowadzanie wód opadowych do kanalizacji sanitarnej stało się w wielu miastach poważnym problemem. Samorządy alarmują, że skala zjawiska rośnie, a skutki bywają kosztowne i niebezpieczne.

Tak się kończy nadprogramowe” obciążanie kanalizacji sanitarnej

Jak tłumaczą specjaliści, kanalizacja sanitarna nie jest przystosowana do odbioru dużych ilości wód opadowych. Ma mniejsze średnice rur niż kanalizacja deszczowa, dlatego w czasie intensywnych opadów system może zostać przeciążony.

Efekt? Podtopienia, cofki ścieków, awarie infrastruktury i uszkodzenia urządzeń. Wody opadowe niosą ze sobą piasek, kamienie i inne zanieczyszczenia, które przyspieszają zużycie elementów sieci. Rośnie również zużycie energii elektrycznej, ponieważ oczyszczalnie i przepompownie muszą radzić sobie z dodatkowymi ilościami wody. To z kolei przekłada się bezpośrednio na koszty funkcjonowania systemu i cenę odbioru ścieków sanitarnych.

Samorządy podkreślają, że „nadprogramowe” obciążanie kanalizacji sanitarnej wodą deszczową to nie tylko kwestia przepisów, lecz także realne zagrożenie dla mieszkańców i miejskiej infrastruktury.

Dym z przydomowej rynny oznacza kłopoty

W odpowiedzi na rosnącą skalę problemu wiele gmin rozpoczęło zmasowane kontrole. Jak informuje portalsamorzadowy.pl, jedną z metod stosowanych przez Przedsiębiorstwo Inżynierii Komunalnej w Pszczynie jest tzw. próba dymowa.

Na czym polega? Specjaliści wtłaczają dym do studzienki kanalizacyjnej, a następnie obserwują czy wydostaje się on przez przydomowe rynny, kratki odwodnieniowe lub inne elementy instalacji. Jeśli tak się dzieje, oznacza to nielegalne połączenie systemu odprowadzania deszczówki z kanalizacją sanitarną.

Wytwornica produkuje białą mgłę z roztworu płynu posiadającego odpowiednie atesty do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych. Jak podkreślają przedstawiciele spółek komunalnych, dym jest bezwonny i nieszkodliwy dla ludzi oraz zwierząt.

Zaczyna się od wezwania, kończy się grzywną

Co dzieje się po wykryciu nielegalnego podłączenia? Jak wyjaśnia portalsamorzadowy.pl, w pierwszej kolejności właściciel posesji otrzymuje pismo zobowiązujące do trwałego odcięcia nielegalnego odprowadzenia wód opadowych.

Następnie musi zagospodarować deszczówkę w inny sposób – na przykład poprzez wykonanie drenażu rozsączającego, montaż zbiornika do gromadzenia wody wykorzystywanej do podlewania ogrodu albo podłączenie instalacji do kanalizacji deszczowej, jeśli taka sieć istnieje.

To jednak łagodniejszy scenariusz. W przypadku uporczywego łamania przepisów sprawa może zakończyć się grzywną sięgającą nawet 10 tysięcy złotych. Samorządy nie ukrywają, że będą konsekwentnie egzekwować przepisy, bo stawką jest bezpieczeństwo mieszkańców i sprawność całego systemu kanalizacyjnego.

Kontrole mają być kontynuowane, a próby dymowe – jak zapewniają spółki komunalne – prowadzone systematycznie w kolejnych rejonach miast.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj