Nowe limity, nowe podejście do kosztów
Do końca 2025 roku punkt odniesienia był jeden: 150 tys. zł. W tej granicy wydatki związane z leasingiem samochodu osobowego można było zaliczać do kosztów podatkowych, a przy droższych autach stosowano proporcję. Mechanizm był znany i – co ważne – stabilny.
Od stycznia 2026 roku pojawiło się nowe kryterium. Chodzi o emisję dwutlenku węgla. Co to oznacza w praktyce? Dla większości samochodów spalinowych limit spada do 100 tys. zł. Wyższe progi pozostawiono dla pojazdów bardziej przyjaznych środowisku – 150 tys. zł dla aut niskoemisyjnych i 225 tys. zł dla elektrycznych.
Zmiana nie kończy się jednak na samych limitach – wyjaśnia serwis bizblog.spidersweb.pl. Kluczowa różnica dotyczy sposobu rozliczania rat leasingowych. W leasingu operacyjnym do kosztów podatkowych trafia już nie cała rata, lecz jedynie część kapitałowa – i to tylko w proporcji odpowiadającej limitowi. Część odsetkowa pozostaje kosztem w pełnej wysokości. Leasing finansowy pozostaje poza tą zmianą, co w praktyce czyni go dziś opcją wartą ponownego rozważenia.
Jak to działa w praktyce
Portal odwołuje się do konkretnego przykładu. Jeśli przedsiębiorca leasinguje samochód spalinowy o wartości 150 tys. zł, to jeszcze do końca 2025 roku mógł rozliczać pełną część kapitałową rat w kosztach. Od 2026 roku musi zastosować limit 100 tys. zł.
To oznacza proporcję 100 tys. do 150 tys., czyli 2/3. W efekcie tylko 66,7 proc. części kapitałowej każdej raty może zostać uznane za koszt podatkowy, a pozostałe 33,3 proc. wypada z rozliczenia podatkowego.
Jeżeli miesięczna rata wynosi 3 tys. zł, z czego 2 tys. zł to część kapitałowa, a 1 tys. zł odsetki, do kosztów trafi 1 333 zł z części kapitałowej oraz pełne 1 000 zł części odsetkowej. Łącznie 2 333 zł. Różnica – 667 zł – pozostaje wydatkiem faktycznie poniesionym, ale podatkowo „niemy”, choć nadal może być ujęta bilansowo w pełnej księgowości.
Stare umowy, nowe reguły
Jak wskazuje wskazuje bizblog.spidersweb.pl, jednym z bardziej dyskusyjnych elementów zmian jest ich zakres. Nowe przepisy obejmują nie tylko umowy zawarte od 2026 roku, ale również te podpisane wcześniej. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorcy w trakcie trwania leasingu muszą nagle dostosować się do nowych zasad.
To wyraźnie podważa poczucie przewidywalności, które było jedną z największych zalet leasingu. Koszty, które jeszcze niedawno można było oszacować z dużą dokładnością, dziś wymagają korekty w trakcie gry.
Różnice między leasingiem operacyjnym a finansowym stają się przy tym bardziej wyraźne. W leasingu finansowym samochód trafia do ewidencji środków trwałych i podlega amortyzacji – a ta również podlega nowym limitom zależnym od emisji CO₂. W leasingu operacyjnym kluczowe pozostaje rozliczenie rat, co sprawia, że jest on bardziej podatny na zmiany przepisów.
VAT bez zmian, ale koszt rośnie
Zasady dotyczące VAT pozostają bez większych modyfikacji. Leasing operacyjny nadal jest opodatkowany VAT, a przedsiębiorca może go odliczyć w 50 lub 100 proc., w zależności od sposobu użytkowania auta.
Problem pojawia się gdzie indziej. Choć sam mechanizm odliczenia VAT się nie zmienia, rośnie realny koszt użytkowania samochodu w firmie. Część wydatków przestaje bowiem być kosztem podatkowym, co przekłada się bezpośrednio na wyższe obciążenie podatkiem dochodowym.
Nowe przepisy nie eliminują leasingu jako narzędzia finansowania, ale wyraźnie zmieniają jego opłacalność. Tam, gdzie wcześniej decyzja była dość oczywista, dziś coraz częściej wymaga kalkulacji – i to nie tylko na początku, lecz przez cały okres trwania umowy.