Myśleli, że prześlizną się jak tatarski zwiad. Dron dopadł Rosjan

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 grudnia 2025, 09:23
kawaleria
Myśleli, że prześlizną się jak tatarski zwiad. Dron dopadł Rosjan/Militarnyj
Rosjanie po raz pierwszy od początku wojny użyli kawalerii podczas ataku na froncie. Ta próba zakończyła się niepowodzeniem. Ukraińskie drony, jak widać na nagraniu, powstrzymały ich.

Dron namierzył rosyjskich jeźdźców we mgle

Na filmie, opublikowanym w poniedziałek przez żołnierzy 92. Brygady Szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy, widzimy dwóch rosyjskich żołnierzy na koniach, którzy jadą we mgle przez pole. 

Najpierw ukraiński bezzałogowiec uderza pierwszego z nich – wydaje się, że i koń, i jeździec zginęli na miejscu. Po eksplozji wierzchowiec drugiego kawalerzysty płoszy się i zaczyna szarżować w drugim kierunku. Wywraca się, zrzucając wojskowego na ziemię. Jego dalszy los jest nieznany.

Rosjanie od dawna wykorzystują konie i osły we frontowej logistyce. Jak widać, teraz zaczęli te pierwsze wykorzystywać również do ataku, w ramach powszechnie stosowanej przez nich taktyki infiltracji, czyli przenikania przez linie obronne Ukraińców małymi grupami żołnierzy. 

Kawaleria wraca do rosyjskiej armii po 70 latach?

Kawaleria zniknęła z sowieckiej armii w 1955 r. Jednak, jak donosi ukraiński serwis Militarnyi, pojawiają się pierwsze sygnały, że Rosjanie próbują ją przywracać. Siemion Pegow, jeden z kremlowskich prowojennych propagandystów, we wrześniu rozmawiał z jednym z żołnierzy rosyjskich sił specjalnych o pseudonimie "Chan", który szkoli swoich ludzi w konnej walce.

Pegow wskazywał liczne zalety kawalerii. Zaznaczał, że konie świetnie widzą w ciemnościach i nie potrzebują dróg, by nabrać prędkości w ostatniej fazie ataku, a dzięki instynktowi mają rzekomo omijać miny. 

– Trzeba szkolić nie tylko jeźdźców (według taktyki „Chana” jest ich dwóch na jednym koniu: jeden kieruje, drugi prowadzi ogień), ale i same zwierzęta. Kluczowe jest, aby przywykły do huku strzałów oraz wybuchów i nie płoszyły się. To jednak da się wypracować. Sam to widziałem – wyjaśniał propagandysta.

Pegow dodał również, że z niecierpliwością wyczekuje „epickich nagrań z udziałem kawalerii na linii frontu”. To pierwsze nagranie z linii kontaktu raczej się do nich nie zalicza. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj