"Absolutnie pewne jest, że próbuje się cały czas podrzucać wersje, które później prowadzą do jakichś skandali politycznych. Od razu było wiadomo, że wielu ludzi, w tym za granicą, spróbuje uczynić z tego kolejne show. Takie show, jak i samo otrucie jest najmniej korzystne dla ludzi, którzy zajmują się poważnymi sprawami" - powiedział Klimow.

Lekarz Boris Tiepłych, kierujący oddziałem anestezjologii i reanimacji w renomowanej moskiewskiej klinice im. Nikołaja Pirogowa powiedział agencji RIA Nowosti, że rosyjscy lekarze rozpatrywali wariant, że Nawalny został otruty, ale wariant ten się nie potwierdził. "W oświadczeniu (kliniki) Charite nie usłyszałem niczego nowego. Oni mówią o danych klinicznych, a nie o samej substancji, której my nie odnaleźliśmy i - jak się zdaje - również oni nie znaleźli" - powiedział medyk.

Zapewnił, że atropinę lekarze w Omsku, dokąd najpierw trafił Nawalny, podawali mu od samego początku.

W samym Omsku diagnozę niemieckich lekarzy skomentował departament zdrowia we władzach regionu. Zapewnił, że gdy Nawalny znajdował się w omskim szpitalu, poddano go badaniom na obecność różnego rodzaju substancji syntetycznych, w tym inhibitorów i testy dały wynik negatywny. Gdy Nawalny trafił do szpitala, w jego obrazie klinicznym nie było cech typowych dla zatrucia substancją z grupy inhibitorów cholinoesterazy - dodano w komunikacie.

O tym, że Nawalnego próbowano otruć przekonani są jego współpracownicy. Jak podaje Echo Moskwy, oczekują oni, że Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej rozpocznie w tej sprawie śledztwo.

Reklama

W rozmowie z tą niezależną stacją radiową politolog Abbas Gałlamow ocenił, że diagnoza niemieckich lekarzy jest bardziej godna zaufania, niż ta, którą postawili lekarze w Rosji. "Nie wiadomo, dlaczego Niemcy mieliby kłamać. Jest natomiast dość oczywiste, dlaczego miałby kłamać lekarz z Omska, w którego gabinecie siedzą funkcjonariusze służb specjalnych" - powiedział politolog.

Państwowa telewizja Rossija 24 poinformowała o diagnozie niemieckich lekarzy, używając słowa "intoksykacja", bez wzmianki o próbie otrucia.

Lekarze zajmujący się Nawalnym w berlińskim szpitalu Charite oświadczyli w poniedziałek, że dotychczasowe badania wskazują na próbę otrucia rosyjskiego opozycjonisty. W jego organizmie wykryta została obecność toksycznych inhibitorów cholinoesterazy. Według lekarzy nie jest jeszcze znana konkretna substancja, którą próbowano otruć Nawalnego. Szpital podał, że pacjent znajduje się na oddziale intensywnej terapii i nadal jest w śpiączce. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Opozycjonista jest leczony m.in. atropiną, ale efekty terapii są na razie niepewne.