Kijów nadal ma dużo do zrobienia, jeśli chodzi o liberalną demokrację, przejrzystość systemów państwowych i sądownictwa - ocenił generał, pytany o to, czy jego zdaniem Ukraina gotowa jest do przystąpienia do NATO.

"Także uważam, że Rosja wciąż zbyt mocno wpływa na Ukrainę" - oznajmił. Według niego władze Ukrainy powinny zdecydować, "czy będą robić wszystko, co jest wymagane z punktu widzenia zachodniej integracji, co oznacza zerwanie z kremlowskim wpływem i kryminalnymi pieniędzmi". "Uważam, że zbyt dużo ludzi otrzymuje zbyt dużo pieniędzy z Rosji. Więc to utrudnia zadanie" - wskazał.

W opublikowanej we wtorek rozmowie wyraził także zaniepokojenie w związku z sytuacją na Białorusi. "Nie ma żadnych wątpliwości, że Kreml widzi wspaniałe możliwości w obecnych problemach w Mińsku i zrobi wszystko, co możliwe, by (Alaksandr) Łukaszenka pozostawał u władzy, dopóki jest to dla nich dobre. Albo zamienią go na kogoś, kto jest jeszcze bardziej gotowy do współpracy" - powiedział Hodges. "I teraz boję się, że doprowadzi to do pojawienia się rosyjskich wojsk na Białorusi, co zagraża Ukrainie, a także Polsce, Litwie, Łotwie" - dodał.

Hodges był pytany o wrześniowe rosyjskie manewry Kaukaz-2020. Kilka miesięcy temu generał ostrzegał, że Rosja podczas tych ćwiczeń może zaatakować Ukrainę i zająć tamę w Chersoniu, by wznowić dostawy wody na Krym. Zaznaczył, że podczas manewrów na taką skalę tworzona jest potężna infrastruktura, prowadzone są znaczne przygotowania logistyczne. "I ciekawe, jaka część tej logistycznej infrastruktury i przygotowań nadal istnieje. Jestem przekonany, że Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy uważnie to obserwuje" - oznajmił.

Reklama

Zwrócił też uwagę na "informacyjny aspekt" manewrów. Według niego "manewry są sygnałem, który w danym przypadku pokazuje Ukrainie i wszystkim pozostałym w regionie: zobaczcie, co możemy zrobić".