Rosyjski Nornikiel zapłacił 2 mld dol. kary za wyciek paliwa w Arktyce

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
10 marca 2021, 16:00
Norylsk
<p>Norylsk</p>/Shutterstock
Rosyjski koncern Nornikiel potwierdził w środę, że zapłacił grzywnę w wysokości 146 mld rubli (ok. 2 mld dol.), na którą skazał go sąd za szkody dla środowiska naturalnego po wycieku oleju napędowego ze zbiornika w elektrowni pod Norylskiem wiosną 2020 roku.

Grzywnę uiściła spółka córka koncernu, wchodząca w jego skład Norylsko-Tajmyrska Firma Paliwowo-Energetyczna. Środki na zapłacenie kary zapewnił jej Nornikiel.

Sąd zobowiązał Nornikiel do wypłacenia 146 mld rubli grzywny na początku lutego, po rozpatrzeniu pozwu przeciwko koncernowi złożonego przez Federalną Agencję ds. Monitoringu Środowiska Naturalnego (Rosprirodnadzor). Koncern oceniał szkody na kwotę siedmiokrotnie niższą, ale nie odwołał się od wyroku.

Z przekazanych pieniędzy niemal całość trafi do budżetu państwa. Wicepremier Wiktoria Abramczenko zapowiedziała, że fundusze zostaną przeznaczone na wsparcie projektów ekologicznych w Kraju Krasnojarskim. Do budżetu Norylska trafi około 685 mln rubli (9,2 mln USD).

Katastrofa w Norylsku

Do katastrofy doszło 29 maja zeszłego roku na terenie elektrowni w Norylsku, jednym z najbardziej na północ położonych miast świata. Około 21 tys. ton oleju napędowego - tyle, ile mieści się np. w 350 cysternach kolejowych - wydostało się w wyniku rozhermetyzowania się zbiornika w elektrowni pod Norylskiem. Większość trafiła do odległej o 20 km rzeki, a częściowo - do jeziora Piasino, z którego wypływa rzeka Piasina, biegnąca następnie do Morza Karskiego.

Państwowe służby nadzoru technicznego uznały później, że przyczyną katastrofy były problemy konstrukcyjne w fundamentach zbiornika, jak i defekty przy jego budowie oraz zużycie sprzętu. Służby nie dopatrzyły się degradacji wiecznej zmarzliny pod fundamentem zbiornika i na przylegającym terenie.

Organizacje ekologiczne obawiają się, że skutki katastrofy będą długotrwałe. W warunkach klimatycznych środkowej Rosji likwidacja skutków tego rodzaju awarii trwa 3-4 lata. W Arktyce zaś proces biologicznego rozkładu paliwa trwał będzie o wiele dłużej.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj