W zeszłym tygodniu wahania ceny gazu osiągały rekordowy poziom nawet 40 proc. Putin swoją wykalkulowaną interwencją schłodził europejski rynek gazu, mówiąc, że Gazprom może zwiększyć dostawy i w ten sposób złagodzić niedobory. Zapewne dlatego Kreml namaścił Putina na energetycznego zbawiciela Europy. Ale mimo to nikt w Moskwie nie ma złudzeń, że uda mu się wymusić na UE polityczne ustępstwa czy załagodzić coraz bardzo napięte relacje bilateralne.

Dłuższa umowa kontra większe zyski

Reklama

Rosja od dłuższego czasu sprzeciwia się zbyt dużemu wpływowi rynku spotowego na kształtowanie cen gazu. Gazprom preferuje bardziej przewidywalne kontrakty długoterminowe. Wprawdzie w czasie szybkich wzrostów cen surowca znacząco ograniczają one zyski, ale z drugiej strony chronią przed stratami, gdy spada zainteresowanie błękitnym paliwem. Liberalizacja unijnego rynku gazu zmusiła Gazprom do powiązania większości formuł cenowych z cenami spot i futures. Moskwa z chęcią już teraz odeszłaby od tego sposobu rozliczania transakcji za gaz i przywrócenia powiązania jego wartości z cenami ropy.

Ponad 30 proc. gazu ziemnego zużywanego w UE dostarcza rosyjski Gazprom. Eksport błękitnego paliwa do Europy w pierwszej połowie tego roku osiągał rekordowe wartości. Sytuacja odwróciła się we wrześniu, gdy UE rozpoczęła uzupełnienie zapasów na zimę. W tym czasie podobne działania rozpoczęła Rosja, która od kilku tygodni jest oskarżana o wstrzymywanie dostaw gazu na zachód. Kreml odrzucił ten zarzut, twierdząc, że Rosja jako zaufany partner energetyczny wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań. Gazprom rozpoczął wypompowywanie gazu ze swoich rezerw, aby złagodzić rosnące ceny i chce współpracować z krajami europejskimi, aby uspokoić rynek, powiedział wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow we wtorek w wywiadzie dla BBC.

Gazowa pętla zaciska się na unijnej gospodarce

Europejskie magazyny błękitnego paliwa mają poważne problemy z zapełnieniem rekordowo wyczerpanych po sezonie letnim zapasów, a możliwość odbioru gazu od innych dostawców - chociażby w postaci w postaci LNG - są ograniczone. Nadchodząca zima i utrzymujące się przez dłuższy czas chłody będą kształtowały wielkość popytu, a pośrednio warunki, na jakich Gazprom zdecyduje się przesłać dodatkowe partie błękitnego paliwa.

Zagrożenie niedoborami gazu jest tym bardziej realne, że Rosja wciąż wtłacza gaz do krajowych magazynów i zakończy ten proces do 1 listopada, zapowiedział wiceminister energetyki Jewgienij Grabczak. Mając wystarczająco dużo paliwa w magazynach, aby przetrwać zimę, Gazprom może w każdej chwili podjąć decyzję o ograniczeniu wydobycia surowca, co natychmiast przełoży się na ilość gazu dostarczanego do UE.

”Sami jesteście sobie winni”

Putin częściowo obwinił za kryzys energetyczny „pyszałkowatych” unijnych urzędników i doradców, którzy naciskali na zmianę rozliczania transakcji w cenach spotowych „i nie chcą słyszeć nic więcej”. W podobnym tonie we wtorek wypowiedział się nadzorujący rosyjską politykę energetyczną wicepremier Aleksander Nowak. Jego zdaniem zbyt szybkie przejście z tradycyjnych źródeł energii na odnawialne przyczyniło się do kryzysu dostaw w Europie. Dodatkowo uspokoić sytuację na rynkach mogłoby zatwierdzenie dostaw gazu przez Nord Stream 2. Te negatywne opinie o decyzjach UE pokazują, jak bardzo Kremlowi zależy na zwiększeniu gospodarczego i politycznego wpływu na Europę.

UE ma nadzieję, że kryzys gazowy szybko się skończy i dlatego koncentruje swoje działania na pomocy państwom członkowskim w przetrwaniu nadchodzącej zimy. Tym bardziej, że obecne ceny gazu biją kolejne rekordy, a przesył surowca przez Nord Stream 2 z powodów formalnych może być zablokowany przez następne kilka miesięcy. Według komisarz ds. energii Kadri Simson podziemne magazyny gazu w regionie są zapełnione w 75 proc. Jest to najniższy poziom zarejestrowany w ostatniej dekadzie, ale teoretycznie wystarczający do pokrycia zapotrzebowania Europy w nadchodzącym sezonie zimowym.

Jednocześnie UE bada możliwość wspólnych zakupów gazu przez swoich członków. Jest to wyraźny sygnał skierowany przez Brukselę w stronę Kremla, że w najbliższym czasie strona europejska nie będzie brać pod uwagę propozycji składanych przez Putina. Głównymi powodami takiej postawy Brukseli są napięcia generowane przez nielegalnych imigrantów forsujących granice unijno-białoruską oraz kwestia Donbasu i zawieszenie tranzytu gazu przez Ukrainę. Przywódcy UE będą dyskutować o wzroście cen gazu i środkach łagodzących jego wpływ na szczycie w Brukseli w przyszłym tygodniu. Zapewne relacje z Rosją i Gazpromem znajdą się wśród tematów rozmów.