Forsal logo

Globalne łańcuchy dostaw w czasie wojny. Czy da się żyć bez Rosji? [OPINIA]

Niedługo miną trzy miesiące od rosyjskiej inwazji na Ukrainę. To także trzy miesiące, które pokazują nam, jak ważna jest rola Rosji w globalnych łańcuchach dostaw, czyli w sieci powiązań, która stanowi krwiobieg globalizacji.

W nowej pracy „Konsekwencje rosyjskiej inwazji na globalne łańcuchy dostaw” Deborah Winkler i Lucie Wuester, ekonomistki Banku Światowego, podsumowują jej udział w obrocie w poszczególnych branżach.

Badając rolę kraju w globalnych układzie powiązań ekonomicznych (w ekonomicznym żargonie znanych jako GVC – global value chains), musimy sobie wyobrazić właśnie rzeczony łańcuch. A właściwie jego ogniwo, którym jest konkretny kraj. To wszystko, co znajduje się „na dole” łańcucha, można mierzyć procentowym udziałem nakładów importowych w stosunku do eksportu kraju. Dla Rosji ten wskaźnik wynosi niecałe 10 proc. Oznacza to, że Rosja do uczestnictwa w globalizacyjnej grze nie potrzebuje wkładu reszty świata. Nie jest bowiem aż tak ważna jako kupujący na światowych rynkach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Rafał Woś
Rafał Woś

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRaport Draghiego na nic. Prawdziwy powód braku konkurencyjności UE? Polityka klimatyczna »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj