Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) skomentował w poniedziałek techniczne bankructwo Rosji. Kraj nie wywiązał się ze spłaty 100 mln dolarów odsetek; termin upłynął w niedzielę. "Technicznym bankructwem określa się sytuację, w której gospodarka nie realizuje płatności odsetek od długu pomimo posiadania środków, przy pomocy których może obsłużyć zadłużenie" - przypomniał PIE.

"Na krótką metę będzie ono (techniczne bankructwo - PAP) miało umiarkowany wpływ na rosyjską gospodarkę – państwa rozwinięte już kilka miesięcy temu wstrzymały wszelkie inwestycje w Rosji. Długoterminowo oznacza jednak wydłużenie okresu braku zaufania do rosyjskiej gospodarki, także po zakończeniu wojny w Ukrainie" - ocenił cytowany w informacji prasowej Jakub Rybacki, kierownik zespołu makroekonomii PIE. "Inni wierzyciele Rosji prawdopodobnie zaczną też domagać się spłaty kapitału i rozpoczną postępowania w sądach arbitrażowych. Procesy sądowe mogą doprowadzić do zajęcia zamrożonych aktywów zagranicznych Rosji. W efekcie Unia Europejska jeszcze przez wiele lat będzie wstrzymywać relacje gospodarcze z Rosją" – dodał Rybacki.

Reklama

Według cytowanego w informacji Marcina Klucznika, analityka z zespołu makroekonomii PIE, "bankructwo może wstrzymać decyzje o lokowaniu kapitału w Rosji ze strony niektórych państw Azji, jednak skala tych inwestycji jest mała. Najważniejszą konsekwencją dla Rosji będzie utrata zaufania, która opóźni powrót Rosji na rynki finansowe po zakończeniu konfliktu".

Eksperci PIE podkreślili, że techniczne bankructwo nie oznacza, że Rosja przestanie wypłacać świadczenia emerytalne czy wynagrodzenia dla sektora publicznego – państwo będzie dalej w stanie regulować zobowiązania w krajowej walucie. "Obecne zadłużenie Rosji jest niewielkie – wynosi około 18 proc. PKB. To zupełnie inna sytuacja niż podczas ostatniego bankructwa w 1998 r. - wtedy przekraczało 140 proc. PKB" - wskazali.

W opinii PIE Rosję może spotkać podobny los co Grecję, której zadłużenie na początku minionej dekady wyniosło 150 proc. i pojawiły się problemy z obsługą długu. "Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Unia Europejska udzieliły pomocy finansowej, która była uzależniona od reform gospodarczych. Grecki rząd był zmuszony ciąć wydatki i zwiększyć wpływy do budżetu. To spowodowało silne skurczenie się gospodarki i ogromny wzrost bezrobocia" - przypomniał PIE. "Grecja do dziś mierzy się z konsekwencjami tych problemów – bezrobocie wciąż sięga 13 proc., kraj osiąga zdecydowanie słabszy wzrost gospodarczy niż inne państwa UE. W podobnej sytuacji może znaleźć się rosyjska gospodarka" - wskazują specjaliści PIE.

Autorka: Ewa Nehring (PAP)