Konferencja w Buergenstock: Opór wobec dyktatu pokoju

„W Buergenstock w Szwajcarii przedstawiciele 90 państw pokazali, że są przeciwni pokojowi w formie dyktatu. Kluczowe pytanie brzmi: jak długo pozostaną przy tym stanowisku” – pisze Daniel Broessler na łamach „Sueddeutsche Zeitung“.

Komentator nawiązał do wypowiedzi kanclerza Niemiec Olafa Scholza, który nazwał zapoczątkowany konferencją proces pokojowy „delikatną roślinką”. Z takiej roślinki teoretycznie może powstać drzewo, ale może też - w przypadku braku wody lub zdeptania przez dużego zwierza - nie powstać nic.

Reklama

Wbrew rosyjskiej propagandzie

Najważniejszym dokumentem konferencji jest - zdaniem Broesslera - wspólne zdjęcie, na którym widać przedstawicieli ponad 90 krajów, które „bardziej lub mniej zdecydowanie stoją po stronie Ukrainy”. „Rosyjski zabór ziemi, wbrew kremlowskiej propagandzie, potępia nie tylko Zachód” – podkreślił publicysta.

Warunki do zawarcia pokoju powstaną - według niego - dopiero wtedy, gdy Putin przestanie wierzyć, że jest w stanie „wymusić dyktat po akceptowalnych z jego punktu widzenia kosztach”. Aby do tego doprowadzić, konieczne jest połączenie sankcji ekonomicznych, presji dyplomatycznej i oporu militarnego. Jeżeli Putin opanuje Ukrainę, grozi jej los Białorusi czyli „egzystencja jako rosyjska kolonia” – ostrzega komentator „Sueddeutsche Zeitung”.

Umiarkowany sukces konferencji pokojowej

„Zanim dojdzie do bezpośrednich rozmów z Rosją, konieczna będzie ciężka polityczna harówka. Rozwiązanie konfliktu i tak nie będzie możliwe, dopóki Putin pod pojęciem pokoju rozumie kapitulację” – pisze z kolei Alexander Haneke w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Komentator „FAZ” ocenił wyniki konferencji jako „umiarkowane” zwracając uwagę, że wzięło w niej udział około 100 państw, podczas gdy w pierwszą rocznicę wybuchu wojny wycofania Rosji żądało 141 członków ONZ. W dodatku, kilku ważnych uczestników spotkania nie głosowało za wspólną rezolucją.

Podstawa do rozmów z Rosją

Uzgodnione przez większość punkty dotyczące wymiany jeńców, otwartej drogi morskiej czy bezpieczeństwa ukraińskich elektrowni atomowych dają podstawę do rozmów ze stroną rosyjską, które mogą w przyszłości stać się pierwszym krokiem do bezpośrednich negocjacji - czytamy w komentarzu na łamach "FAZ".

Konferencja pokojowa w Szwajcarii tak zaniepokoiła Moskwę, że Putin przed jej rozpoczęciem sformułował warunki zawieszenia broni. Warunki, których Kijów nie może zaakceptować i nie zaakceptuje. Spotkanie na szczycie nie przyniosło co prawda pokoju, niemniej udało się wysłać z niego szczególnie ważny sygnał: sygnał solidarności z Ukrainą” – pisze Clemens Wargin w "Die Welt". Zarysowano także ramy ewentualnych rozmów pokojowych. Należy do nich zasada, że żadne decyzje nie zostaną podjęte ponad głowami Ukraińców.

Dyplomatyczny sukces Ukrainy i izolacja Rosji

„Konferencja była dyplomatycznym sukcesem Ukrainy, ponieważ po raz kolejny pokazała, jak bardzo izolowana jest Rosja. Oparte na prawie międzynarodowym rozwiązanie konfliktu cieszy się nadal szerokim międzynarodowym poparciem. Czy uczyni w przyszłości pokój bardziej prawdopodobnym, nie sposób dziś powiedzieć” – podsumowuje komentator „Die Welt”.

„Interesy ponad 90 państw są zbyt rozbieżne, aby możliwe było wypracowanie wspólnego stanowiska. Pomimo tego skala solidarności z Ukrainą jest duża” – pisze Tanja Tricarico w „Tageszeitung“.

Rosja i Chiny konkurują o Globalne Południe

Komentatorka podkreśliła, że wysunięta przez Putina propozycja rozejmu w zamian za rezygnację z okupowanych obszarów została odrzucona. „Z geograficznego punktu widzenia od Globalnego Południa wojna odległa jest o tysiące kilometrów. Rosja robi dobre interesy w Afryce, w Ameryce Łacińskiej, konkurując z Chinami. W ten sposób powstały zależności finansowe, polityczne i geostrategiczne” – czytamy w „TAZ”.

„Pomimo tego fale wywołane inwazją Putina docierają do całego świata. To nie jest wojna w Europie, lecz wojna, która mocno przesunęła architekturę całego świata” – tłumaczy publicystka. Zablokowane przez wojnę dostawy zboża pogłębiają głód i prowadzą do kolejnych konfliktów.

Doświadczenia relacji z Rosją

Tricarico zwraca uwagę, że Polska, kraje bałtyckie czy Gruzja mają bolesne doświadczenia z Rosją. Dlatego naciskają na „bezwarunkowe wsparcie” dla Ukrainy, czerpiąc doświadczenia z własnej historii. Sukcesem konferencji w Szwajcarii jest konfrontacja różnych punktów widzenia. Nie jest niespodzianką, że na końcu nie doszło do jednomyślnego oświadczenia. Różnice zdań co do planów na przyszłość są zbyt duże.

„Jednak ogromna większość krajów uzgodniła poszczególne aspekty – to że głód nie może być traktowany jako broń i że nie wolno grozić użyciem broni atomowej. Wspólne oświadczenie jest pierwszym krokiem do dalszych spotkań” – konkluduje komentatorka „TAZ”.

Losy wojny w rękach Putina

Losy wojny w Ukrainie rozstrzygną się nie przy stole negocjacyjnym, lecz w głowie Putina“ – pisze Moritz Koch w „Handelsblatt“, największym niemieckim dzienniku kół gospodarczych. „Putin rozpoczął wojnę, Putin mógłby ją zakończyć. Ale dlaczego miałby to zrobić? Wierzy przecież w zwycięstwo. Dopiero wtedy, gdy zostanie zmuszony do zmiany zdania, powstanie szansa na pokój” – czytamy w komentarzu. Zdaniem publicysty zmiana w głowie Putina nastąpi dopiero wtedy, gdy obietnica Zachodu, że będzie wspierał Ukrainę tak długo, jak będzie to konieczne, zostanie wzmocniona komponentem wojskowym.

Dyplomatyczne gesty i komunikaty po spotkaniach, nie mówiąc już o „zainscenizowanej solidarności“ nie są decydujące. „Ważna jest wiarygodność“ – pisze Koch. „Droga do pokoju prowadzi przez głowę Putina. Im szybciej władca Kremla zrozumie, że jego agresja skazana jest na niepowodzenie, tym szybciej powstanie szansa na negocjacje i tym szybciej zamilknie broń na froncie” - uważa komentator „Handelsblatt“.

Jacek Lepiarz (PAP)