Chińczycy pokazali Rosji, kto tu rządzi. Miliardy dolarów stały się wspomnieniem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 marca 2025, 06:45
[aktualizacja 26 marca 2025, 06:35]
Ropa naftowa
Chińczycy wymierzyli Rosji siarczysty policzek. Miliardy dolarów stały się wspomnieniem/ShutterStock
Rosja może mieć poważny finansowy problem, a wszystko za sprawą Chin, które uważała za swego cichego sojusznika. Ostatnie ruchy kilku największych firm z Państwa Środka pokazują jednak, że dla Chińczyków najważniejsze są pieniądze, a kolejne przedsiębiorstwa odwracają się plecami od Moskwy. W tle zaś miliardowe zyski z handlu ropą naftową.

Zachodnie sankcje i powolne odcinanie się tej części świata od rosyjskich surowców energetycznych spowodowały, iż Rosja musiała poszukać nabywców swej ropy naftowej w innych częściach świata, a najlepszym z nich dotychczas były Chiny. Teraz jedna z największych chińskich spółek w tej branży zadała Rosjanom niespodziewany cios.

Chiny wstrzymują ważny handel z Rosją

Uczynił to nie kto inny, jak wiodący chiński producent petrochemiczny, Sinopec Shanghai Petrochemical, który od 2022 roku był wiernym rosyjskim klientem. Jeszcze w ubiegłym roku firma ta podwoiła zakupy rosyjskich surowców energetycznych, sprowadzając 1,22 mln ton ropy naftowej. Teraz nagle jej prezes, Li Jun wydał oświadczenie, z którego jasno wynika, iż zamierza znacząco ograniczyć import rosyjskiej ropy. I choć prezes nie uzasadnił, czym oficjalnie spowodowana jest jego decyzja, dał do zrozumienia, że działania administracji Donalda Trumpa wywołały „znaczące zmiany w sferze politycznej”.

W ocenie ekspertów, decyzja chińskiego potentata może być pierwszą z całej serii, bowiem wiele chińskich firm nie chce zadzierać z USA, aby nie zostać objętymi sankcjami wtórnymi. Jeśli zostaną postawione przed koniecznością wyboru, zdecydują się na dalszą współpracę ze Stanami Zjednoczonymi.

„Chińskie firmy, w tym Sinopec, starają się ograniczyć ryzyko związane ze współpracą z Rosją, aby nie utracić dostępu do rynków zachodnich i zaawansowanych technologii. Chiny od dawna pozostają jednym z głównych konsumentów rosyjskiej ropy naftowej, zwłaszcza po wprowadzeniu zachodnich sankcji w 2022 r. Jednak ostatnio chińscy importerzy stali się ostrożniejsi” – ocenia rosyjska Nowa Izwiestja.

Nie tylko Chińczycy mają problem z handlem

Analitycy przewidują, że jeśli w ślad Sinopecu pójdą inne chińskie firmy, wówczas Rosja będzie zmuszona poszukać nabywców swych produktów ropopochodnych na innych rynkach. Dla Chińczyków zaś oznaczać to będzie konieczność zwrócenia się w stronę takich dostawców, jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, czy nawet same USA. Problemy zaczęły wynikać także na linii Rosja-Indie, a zaplanowane na ten rok negocjacje między tymi dwoma krajami nie idą tak, jak wcześniej się tego spodziewano, a wina niekoniecznie leży po stronie potencjalnych nabywców.

„Do połowy stycznia rosyjscy dostawcy mieli przedstawić nabywcom harmonogram dostaw na marzec. Jednakże ani strona chińska, ani indyjska nie mają takich danych” – informuje Nowa Izwiestja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojtek Kubik
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraChińczycy pokazali Rosji, kto tu rządzi. Miliardy dolarów stały się wspomnieniem »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj