Prezydent Wołodymyr Zełenski cieszy się ogromnym poparciem, Ukraińcy wierzą w zwycięstwo, morale jest wysokie. Ale czy nie grozi wam, że staniecie się ofiarą własnych sukcesów w polityce informacyjnej? Że ustępstwa w rozmowach z Rosją wywołają bunt?
Poparcie prezydenta rzeczywiście jest nadzwyczajne. To, co robi prezydent, jak szybko i skutecznie podejmuje decyzje, jak bierze na siebie wszystkie uderzenia, sprawiło, że stał się naszym bohaterem, kochamy go i szanujemy. W czasie wojny nie powinno się myśleć o sondażach. Nie prowadzimy normalnej pracy partyjnej, 10 tys. działaczy przekształciło się w wolontariuszy. W parlamencie obowiązuje moratorium na oskarżenia. Decyzje podejmujemy przygniatającą większością głosów, w zasadzie poprzez konsensus, jak na początku pandemii. Rozumiemy jednak, że im bliżej końca wojny, tym więcej może być politycznych spekulacji. Ze strony Rosji też trwa wojna informacyjna, Rosjanie próbują tworzyć różne fakty medialne. Ale Ukraińcy są mądrzy, widzą, co robi prezydent, rząd i poszczególni deputowani.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
