Niedawno karabiny i żołnierze, a dziś drony. W Ukrainie zmieniło się oblicze wojny

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 stycznia 2025, 14:52
Drony kamikadze
Niedawno karabiny i żołnierze, a dziś drony. W Ukrainie zmieniło się oblicze wojny/ShutterStock
Użycie dronów zmieniło oblicze wojny na Ukrainie - pisze w sobotę brytyjski dziennik "Guardian". Ukraińscy żołnierze przyznają w rozmowie z gazetą, że "walk na lądzie jest coraz mniej, bo zastępują je boje, które w powietrzu toczą bezzałogowce".

Walki dronów

"Linie frontu, rozdzielane wcześniej pozycjami piechoty, są teraz głęboką na kilka kilometrów strefą śmierci, gdzie ścierają się ukraińskie i rosyjskie drony" - zauważa "Guardian". "Jeszcze w 2022 roku biegaliśmy z karabinami i chowaliśmy się za drzewami. Teraz strzelania jest mniej, a więcej walki przeciwko dronom lub z ich pomocą" - mówi dziennikowi Denys, ukraiński żołnierz.

Bezzałogowce są już powszechnym narzędziem prowadzenia wojny

Brytyjska gazeta zwróciła uwagę, że choć na Ukrainie trwają ostrzały artyleryjskie czy moździerzowe, to jednak niewielki dron z podglądem na żywo (FPV) stał się wszechobecnym narzędziem prowadzenia wojny. Bezzałogowiec, który może unieść ok. kilograma materiału wybuchowego, jest wykorzystywany nie tylko do ataków precyzyjnych na określony cel, ale też do tzw. ataków roju. Ukraiński rozmówca "Guardiana" określa tego typu atak "bombardowaniem artyleryjskim przez drony".

"Zrzucaliśmy kilogram materiału wybuchowego na rosyjskie pozycje co osiem minut przez trzy godziny, aż Rosjanie się wycofali" - mówi Denys opisując walki w pobliżu miasta Torećk w Donbasie.

Przewagi dronów 

Niewielkie drony FPV poruszają się z prędkością ok. 60 km/h. Kamery termowizyjne pozwalają im działać równie skutecznie w nocy. Czas lotu jest ograniczony przez żywotność baterii. Dron kamikadze może przy dobrej pogodzie przelecieć do 20 km, ale priorytetem jest oszczędzanie sprzętu przez używanie go do zrzucania materiałów wybuchowych. Dlatego też efektywny promień działania drona to ok. 5 km.

"Guardian" podkreśla, że nauka obsługi bezzałogowca to "70 godzin latania w symulatorze i 70 godzin treningu z samym dronem". (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj