Pandemia i wywołany przez nią kryzys gospodarczy spowodowały, że Komisja Europejska w marcu wstrzymała działanie reguł fiskalnych aż do 2022 r. Ten bezprecedensowy krok był równoznaczny z uruchomieniem klauzuli ucieczki w regulaminie budżetowym UE, pozwalającej na zawieszenie zobowiązań krajów członkowskich związanych z ograniczaniem zadłużenia i deficytu. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powiedziała wówczas, że posunięcie to jest konieczne, aby poradzić sobie z „ludzkim i społeczno-ekonomicznym wymiarem” pandemii.

Unijne zasady wymagają, aby deficyt budżetowy krajów członkowskich był poniżej 3 proc. PKB, a dług publiczny mniejszy niż 60 proc. PKB. Te podstawowe kryteria są obudowane siecią innych wymagań, których celem są zdrowe finanse publiczne. Choć reguły fiskalne były w przeszłości często łamane, to jednak składają się one na fundament wspólnej waluty oraz stanowią punkt wyjścia do dyskusji między Brukselą a stolicami państw na temat sposobów naprawy ich finansów publicznych – procesu, który stał się bardziej ustrukturyzowany po kryzysie zadłużenia z 2012 r.

Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, który odpowiada za finanse, zapowiedział w sierpniu na łamach „Financial Times”, że chociaż Bruksela planuje przegląd sytuacji jesienią, to „stosunkowo bezpiecznie można założyć”, iż nie będzie dążyć do reaktywacji zasad obowiązujących przed koronawirusem, ponieważ kryzys trwa, a niepewność się utrzymuje. Co w praktyce oznacza, że rządy krajowe będą przygotowywać swoje budżety na 2021 r. z założeniem, że reguły fiskalne pozostają zawieszone. A pierwszymi budżetami, które mogłyby potencjalnie podlegać tym zasadom, byłyby te planowane na 2022 r.

Treść całego artykułu można przeczytać w weekendowym wydaniu DGP.