Ministrowie ds. europejskich spotkali się we wtorek w Luksemburgu na posiedzeniu Rady UE ds. Ogólnych. Spotkanie poświęcone było przygotowaniom do unijnego szczytu, który ma odbyć się w tym tygodniu.

Roth powiedział na konferencji prasowej po spotkaniu, że mechanizm jest ważną częścią przyszłych unijnych ram finansowych zarówno dla Rady, jak i dla Parlamentu Europejskiego. Dodał, że negocjacje w tej sprawie rozpoczęły się w poniedziałek. "Chcemy efektywnego, właściwie działającego instrumentu, który wzmocniłby rządy prawa, chroniłby rządy prawa w kontekście budżetu UE" - wskazał.

Dodał, że to zakłada niemiecka propozycja mechanizmu. "Mam wrażenie, że na tej bazie możliwy jest dobry kompromis. Dobry kompromis zawsze zakłada, że PE i Rada zbliża się do swoich stanowisk. To esencja kompromisu" - podkreślił Roth.

Powiedział, że reprezentanci krajów Beneluxu i krajów nordyckich stoją na stanowisku, że efektywny mechanizmu warunkowości musi zostać przyjęty w odpowiedzi na oczekiwania ich społeczeństw. "Oczywiście, negocjacje są trudne. Jednak nie poddajemy się. Jesteśmy bardzo zmotywowani, chcemy osiągnąć porozumienie" - podsumował.

Reklama

Pierwsza runda rozmów trójstronnych z udziałem niemieckiej prezydencji, Komisji Europejskiej i europarlamentu w sprawie mechanizmu warunkowości w budżecie UE zakończyła się bez niespodzianek. Strony pozostały przy swoich stanowiskach w kwestii praworządności.

Rzecznik niemieckiej prezydencji Sebastian Fischer określił rozmowy, które odbyły się w poniedziałek wieczorem, jako "konstruktywne". "Wszystkie strony mają teraz lepsze zrozumienie różnych stanowisk i tego, jak mamy iść do przodu" - ocenił.

Parlament Europejski i Rada UE, do której należą przedstawiciele państw członkowskich, zdecydowanie różnią się w swoim podejściu do mechanizmu warunkowości. Niemiecka prezydencja zaproponowała kompromis, który - jak przekonuje - ma odzwierciedlać ustalenia lipcowego szczytu w sprawie wieloletniego budżetu UE.

Propozycje te zyskały poparcie większości kwalifikowanej państw członkowskich, ale nie poparły ich Polska i Węgry, uznając, że propozycje idą za daleko, oraz kilka innych krajów północy Europy z Holandią na czele, dla których proponowane rozwiązania są za słabe.

W Parlamencie Europejskim ustalenia szczytu i późniejsze stanowisko Rady UE zostały odebrane bardzo chłodno. Zdecydowana większość eurodeputowanych domaga się ostrzejszego podejścia, jeśli chodzi o wiązanie środków z UE z praworządnością.

Europarlament chciałby, aby KE mogła stwierdzić, że praworządność jest zagrożona, jeśli np. zauważy problemy ze skuteczną kontrolą sadową sprawowaną przez niezależne sądy.

Niemiecka propozycja przyjęta przez Radę UE zawęża stosowanie warunkowości tylko do sytuacji, w której problemy z praworządnością miałyby się przekładać na niewłaściwe wykonywanie budżetu UE. Dodatkowo decyzja o jakichkolwiek sankcjach miałaby być podejmowana większością kwalifikowaną państw członkowskich.

Zdaniem europosłów, którzy wypowiadali się w tej sprawie w debacie poprzedzającej rozmowy trójstronne, przy takim systemie głosowania instrument mógłby nigdy nie zostać uruchomiony w praktyce.

Data kolejnych negocjacji trójstronnych nie jest jeszcze ustalona, ale według zapowiedzi PE mają się one odbyć jeszcze w październiku.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)