Szwecja jako jeden z nielicznych krajów nie zareagowała na pandemię koronawirusa wprowadzaniem twardych lockdownów. Architektem takiej strategii był Anders Tegnell, główny epidemiolog tego skandynawskiego kraju.

Z sondażu Ipsos i Dagens Nyheter opublikowanego w czwartek wynika, że poparcie dla Tegnella spadło aż o 13 pkt proc. do poziomu 59 proc. Z kolei zaufanie do Szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego spadło z 68 proc. w październiku do 52 proc. obecnie.

Spadki w sondażach to efekt apeli ze strony pracowników szwedzkiej służby zdrowia, którzy są coraz bardziej przeciążeni walką z epidemią koronawirusa, zaś liczba zakażeń i zgonów wśród Szwedów już dawno przekroczyła poziomy notowane w sąsiednich krajach nordyckich. Obecna sytuacja na oddziałach intensywnej terapii w Sztokholmie jest bardzo poważna, a władze kraju wdrażają programy awaryjne.

„Nie” dla maseczek

Tymczasem Anders Tegnell wciąż broni szwedzkiej strategii odrzucania lockdownów. Uważa ponadto, że nie ma realnych dowodów na działanie maseczek. W efekcie Szwecja to jeden z niewielu krajów na świecie, gdzie obywatele nie mają obowiązku noszenia maseczek, zaś sklepy, restauracje i siłownie wciąż pozostają otwarte.

Reklama

W wywiadzie dla szwedzkiej telewizji TV4 główny epidemiolog kraju stwierdził, że nikt nie może uważać, że szwedzka strategia zawiodła.

„W mniejszym lub większym stopniu wszystkie kraje się z tym zmagają” – dodał Tegnel. Ale uznał jednocześnie, że sytuacja epidemiczna w kraju stała się poważna.

„Zaczynamy przekraczać punkty przełomowe w wielu obszarach” – wyjaśniał główny epidemiolog. „Rozumiem, że system ochrony zdrowia przeżywa teraz bardzo trudny czas. Pracownicy służby zdrowia są wyczerpani i presja na system staje się bardzo duża” – zaznaczył. I przyznał, że jest zaskoczony intensywnością drugiej fali pandemii w Szwecji.

Sondaż Ipsos/Dagens Nyheter pokazuje również poważny spadek zaufania do władz Szwecji, który osiągnął rekordowo niski poziom 34 proc.

„Jeśli zaufanie do władz zniknie, wtedy mniej osób będzie słuchało rekomendacji płynących od władz. Może to mieć realne konsekwencje dla życia i śmierci” – ostrzega Nicklas Kallebring, analityk z Ipsos.

Rzadka interwencja szwedzkiego króla

Liczba ofiar śmiertelnych w Szwecji wzrosła do 7802 przypadków. To najwięcej wśród wszystkich krajów nordyckich, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w relacji na mieszkańca. Poważna sytuacja w kraju doprowadziła do tego, że głos zabrał sam szwedzki monarcha, co zdarza się rzadko.

„Szwedzi wycierpieli bardzo dużo w tych trudnych warunkach” – powiedział król kraju Karol XVI Gustaw w państwowej telewizji SVT. Jeśli chodzi o strategię walki z koronawirusem, to „myślę, że ponieśliśmy klęskę” – dodał monarcha.