Reporterzy stacji Sky News byli świadkami, jak w pobliżu małej miejscowości Ambleteuse koło Calais w biały dzień, na oczach francuskiej policji kilkunastu-kilkudziesięciu nielegalnych imigrantów przenosiło przez plażę duże pontony i łodzie, które następnie spuszczali na wody kanału La Manche i bez przeszkód na nie wsiadali. Jak relacjonują, policjanci nie podjęli żadnej interwencji, choć od momentu zejścia z pontonem na plażę do spuszczenia go do wody minęło osiem minut, zaś na pytanie, dlaczego nie podejmują działań, jeden z funkcjonariuszy odparł, że jest ich ośmiu, a nielegalnych imigrantów - 80. Reporterzy Sky News zaznaczają, że policjanci byli uzbrojeni.

W sobotę grupa, której francuska policja pozwoliła wypłynąć pontonem na wody kanału La Manche, po dziewięciogodzinnej przeprawie do brzegu angielskiego hrabstwa Kent, przejęta po drodze przez łodzie RNLI, brytyjskiej organizacji pozarządowej zajmującej się ratownictwem wodnym. Jak informują brytyjskie media, wśród co najmniej 40 osób, które były w tej grupie, znajdowała się m.in. mająca zaledwie 16 dni iracka dziewczynka o imieniu Ayyan, zawinięta jedynie w koc.

Reporterzy Sky News pytali przybyłych, czy francuska policja w którymkolwiek momencie próbowała ich powstrzymać przez podjęciem niebezpiecznej przeprawy, i jeden z imigrantów, który trochę mówił po angielsku, odparł: "Nie, oni nic nie powiedzieli".

Od początku tego roku do Wielkiej Brytanii przez kanał La Manche - przeważnie na pokładach pontonów i małych niestabilnych łodzi - przedostało się ponad 17 tys. nielegalnych imigrantów, czyli dwa razy więcej niż w zeszłym roku, który i tak był rekordowy.

Brytyjski rząd wiele razy zarzucał władzom w Paryżu, że nie podejmują wystarczających działań, by zatrzymywać nielegalnych imigrantów. Zarzuty dotyczyły m.in. tego, że francuskie łodzie patrolowe widząc łodzie z imigrantami jeszcze na francuskich wodach, podprowadzały je do granicy morskiej tak, by odpowiedzialność za ich los musiała przejąć Wielka Brytania.

W lipcu tego roku oba kraje zawarły porozumienie, zgodnie z którym Wielka Brytania miała przekazać Francji 54 mln funtów w zamian za to, że ta podwoi liczbę patroli po swojej stronie La Manche. Na początku września brytyjska minister spraw wewnętrznych Priti Patel zagroziła zablokowaniem przekazania tych pieniędzy, gdyż od czasu zawarcia umowy liczba zatrzymywanych przez Francuzów łodzi wcale nie spadła.

Bartłomiej Niedziński (PAP)