- Trump: Nie sądzę, by się opierali. Musimy to mieć
- "To będzie bardzo ciekawe Davos"
- "Nie obchodzi mnie, co mówi Norwegia"
- Trump grozi Macronowi cłami. "Wtedy dołączy"
- Dziwne zagranie Trumpa. Opublikował SMS od Macrona
Trump: Nie sądzę, by się opierali. Musimy to mieć
Prezydent Stanów Zjednoczonych był pytany, jak zareaguje podczas spotkań w Davos na opór europejskich przywódców w sprawie jego dążenia do przyłączenia Grenlandii do USA.
– Cóż, nie sądzę, że będą się za bardzo opierali. My musimy to mieć. Oni muszą to zrobić. Nie mogą jej (Grenlandii – red.) ochronić – powiedział prezydent USA podczas rozmowy z dziennikarzami przed odlotem do Waszyngtonu z Miami, gdzie oglądał finał uniwersyteckich rozgrywek futbolu amerykańskiego. Trump po raz kolejny wbrew prawdzie podważał prawo Danii do Grenlandii, twierdząc, że jej roszczenia opierają się na tym, że "łódka przypłynęła tam 500 lat temu, a potem odpłynęła".
"To będzie bardzo ciekawe Davos"
W opublikowanym niedługo potem wpisie na własnej platformie społecznościowej Truth Social Trump powiedział, że odbył "bardzo dobrą rozmowę" na temat Grenlandii z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Wspomniał, że zgodził się na rozmowę „różnych stron” na ten temat podczas wizyty w Davos, dokąd odlatuje we wtorek. Podkreślił jednak kolejny raz, że Grenlandia jest niezbędna dla bezpieczeństwa Ameryki i świata.
Spytano go również, dlaczego rozgniewał się z powodu wysłania żołnierzy NATO na wyspę. W odpowiedzi Trump przyznał, że państwa europejskie twierdzą, że akcja nie była skierowana przeciwko niemu, lecz by chronić Grenlandię przed Rosją. Powtórzył jednak, że NATO jakoby przez 20 lat ostrzegało Danię przed rosyjskim zagrożeniem dla Grenlandii.
– Więc zobaczymy, co się wydarzy. Ale ujmę to w ten sposób – to będzie bardzo ciekawe Davos – dodał.
"Nie obchodzi mnie, co mówi Norwegia"
Następnie odniósł się do swojego listu do premiera Norwegii Jonasa Gahra Stoere. Przypomnijmy: skarżył się w nim, że norweski rząd nie wymógł na komitecie noblowskim przyznania mu Nagrody Nobla.
W rozmowie przed wejściem do samolotu Trump ponownie stwierdził, że to Norwegia kontroluje przyznawanie nagród i że "nie obchodzi go, co mówi Norwegia" na ten temat. Dodał też, że mimo gniewnego listu nie obchodzi go też sama nagroda. Chociaż wspomniał przy tym, że obecna laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Maria Corina Machado wręczyła mu ją, bo uznała, że na nią zasłużył.
Trump grozi Macronowi cłami. "Wtedy dołączy"
Trump odniósł się też do formowanej przez siebie Rady Pokoju, która według publikowanych dotąd projektów miałaby być nową organizacją międzynarodową z Trumpem jako dożywotnim przewodniczącym. Prezydent USA potwierdził, że zaprosił do niej Władimira Putina. Odnosząc się natomiast do doniesień, że zaproszenie odrzucić zamierza prezydent Macron, Trump uznał, że "nikt go nie chce", bo wkrótce skończy się jego kadencja. Zaraz potem zagroził jednak Macronowi nałożeniem ceł na francuskie wina.
- To, co zrobię - jeśli on faktycznie chce być wrogi, obłożę francuskie wina i szampany 200 proc. cłami i wtedy dołączy - zapewnił Trump.
Dziwne zagranie Trumpa. Opublikował SMS od Macrona
Na groźbach wobec Macrona nie poprzestał. Niedługo potem opublikował w mediach społecznościowych treść SMS-a otrzymanego od francuskiego prezydenta. Nie dołączył do niego żadnego komentarza.
"Mój przyjacielu, jesteśmy całkowicie tego samego zdania w sprawie Syrii. Możemy zrobić wielkie rzeczy w sprawie Iranu. Nie rozumiem, co robisz w sprawie Grenlandii" - napisał francuski prezydent. Po czym zaoferował, że może zorganizować spotkanie przywódców G7 w Paryżu po zakończeniu wizyty Trumpa w Davos.
"Mogę zaprosić Ukraińców, Duńczyków, Syryjczyków i Rosjan na marginesie" - zaproponował Macron. Zaprosił go również na kolację w Paryżu tego samego dnia.
Ani Trump we wpisie, ani Macron w SMS-ie nie wyjaśnili idei spotkania G7 w tym gronie. Trump nie ustosunkował się też do zaproszenia francuskiego przywódcy.
Agencja Reutera, powołując się na źródło zbliżone do prezydenta Francji, przekazała, że treść SMS-a od Macrona jest autentyczna.
Dwa wymowne obrazki. "Grenlandia, terytorium USA od 2026 r."
Chwilę po zamieszczeniu SMS-a Trump opublikował dwa obrazki dotyczące dążeń USA do aneksji Grenlandii. Pierwszy to zdjęcie z sierpniowego spotkania z europejskimi przywódcami - w tym Macronem - w Białym Domu, gdzie zamiast mapy Ukrainy widnieje flaga Ameryki Północnej z Kanadą i Grenlandią zamalowaną w kolory amerykańskiej flagi.
Drugi obraz przedstawia Trumpa, sekretarza stanu Marka Rubio i wiceprezydenta J.D. Vance'a zatykających amerykańską flagę na Grenlandii. „Grenlandia, terytorium USA od 2026 r.” - brzmi napis na tabliczce.