Pomimo obietnicy Trumpa, że ​​zmniejszy deficyt handlowy USA poprzez nałożenie wysokich ceł na chińskie towary, w sierpniu import ponownie przewyższył eksport. Według US Census Bureau w sierpniu deficyt w wymianie handlowej z Chinami spadł o około 7 proc. mdm, ale nadal wynosił blisko 26,5 miliardów dolarów. Zdaniem Disis wzrost powyższego deficytu jest raczej wynikiem pandemii koronawirusa i wyhamowania światowego handlu, a nie trudnych relacji na linii USA-Chiny.

Mimo pandemii Państwo Środka odniosło w tym roku względny sukces gospodarczy. Po ponownym otwarciu gospodarki wzrósł eksport i import. Z chińskich danych celnych za wrzesień wynika, że nadwyżka w handlu z USA wyniosła około 31 miliardów dolarów na korzyść Chin.

Zdaniem Williama Reinscha, eksperta ds. handlu w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), najważniejsze jest to, że taryfy celne spowodowały wiele dodatkowych szkód w USA i nie przyniosły zakładanych celów. Wojna handlowa uderzyła rykoszetem w amerykańskich rolników, którzy stracili czasowo możliwość eksportu soi do Chin. Niedawne ożywienie w sprzedaży tego ziarna pozwoliło amerykańskim farmerom odrobić nieco straty.

Przeciąganie umowy

Trump rozpoczął rok 2020 od podpisania częściowej umowy handlowej między USA a Chinami. Oba kraje zgodziły się w niej obniżyć niektóre cła, dzięki czemu Pekin uniknął płacenia dodatkowych podatków od wyeksportowanych towarów wartych prawie 160 miliardów dolarów. Poza tym Chiny zgodziły się również na zakup amerykańskich produktów wartych 200 miliardów dolarów w ciągu najbliższych kilku lat.

Reklama

Pandemia kornonawirusa i wiosenne lockdowny zmieniły całą światową gospodarkę. Według analityków z Peterson Institute for International Economics, począwszy od sierpnia Chiny mogły sobie pozwolić na zakup mniej niż połowy tego, na co się zgodziły. I chociaż główny doradca ekonomiczny Białego Domu, Larry Kudlow, powiedział w tym miesiącu, że stosunki handlowe z Pekinem są „dobre", to rozmowy o ponownym rozważeniu tymczasowego rozejmu i określanie przyszłych porozumień wydają się być odkładane na bliżej nieokreśloną przyszłość.

„Jest wiele argumentów przemawiających za porażką Trumpa,” - powiedział cytowany w artykule Reinsch. „Widać to w tym, że nie poczynił postępów w tak zwanych „ kwestiach strukturalnych”, które były podstawą działań [administracji] w pierwszej kolejności”.

Oba supermocarstwa jeszcze nie zajęły się częścią najbardziej drażliwych kwestii dzielących Waszyngton i Pekin, zauważa Reinsch. Chodzi tu przede wszystkim o faworyzowanie przez Chiny krajowych przedsiębiorstw państwowych i oskarżenia Trumpa o kradzież amerykańskich technologii. Strona chińska wielokrotnie zaprzeczała tym zarzutom i argumentowała, że wszelkie przekazane tajemnice techniczne były częścią umów, które zostały wspólnie uzgodnione. „Wszystkie te kwestie odłożono na drugą fazę negocjacji, która wcześniej się nie rozpoczęła i wygląda na to, że teraz też się nie rozpocznie” - dodał Reinsch.

Silne odbicie chińskiej gospodarki po koronakryzysowym lockdownie

Tymczasem Chiny wychodzą z pandemii jako jeden z nielicznych dużych krajów z miarę stabilną sytuacja ekonomiczną. Po panowaniu epidemii koronawirusa gospodarka państwa Środka w ostatnim kwartale wzrosła o 4,9 proc. rdr. Międzynarodowy Fundusz Walutowy oczekuje, że chińska gospodarka jako jedyna wzrośnie w tym roku i to o 1,9 proc., a Stany Zjednoczone i Europa zakończą 2020 rok z ujemnym PKB.

Dlatego też pohukiwania Trumpa z Waszyngtonu nie zniechęciły amerykańskich firm do podejmowania prób rozwijania biznesu z Chinami. Według ostatnich danych handlowych, bezpośrednie inwestycje zagraniczne USA w Państwie Środka wzrosły o 6 proc. w pierwszych sześciu miesiącach 2020 r. Dodatkowo Chiny właśnie zebrały 6 miliardów dolarów z międzynarodowej sprzedaży obligacji, która po raz pierwszy od ponad dekady skierowana była bezpośrednio do inwestorów amerykańskich.

Jednak zdaniem analityków z JP Morgan konflikt handlowy prawdopodobnie nadal będzie miał trwałe konsekwencje dla Chin. „Niepewność wywołana przez starcie skłania do realokacji zdolności eksportowych z Chin, zarządzanych przez obcy kapitał." - napisali w raporcie z zeszłego tygodnia. Analitycy banku stwierdzili, że globalny szok pandemiczny pomógł Chinom w utrzymaniu części produkcji, którą w innym przypadku utraciłyby w tym roku. Mimo wszystko już niedługo powstanie „łańcuch dostaw bardziej zróżnicowany regionalnie, ponieważ inne kraje azjatyckie zapewniają atrakcyjne alternatywne lokalizacje”.

W oczekiwaniu na wyniki wyborów prezydenckich

W miarę jak postęp w normalizacji stosunków handlowych między USA a Chinami słabł, a napięcia w innych obszarach nasiliło się, coraz częściej na pierwszy plan wysuwały się oskarżenia wobec Pekinu o doprowadzenie do wybuchu pandemii koronawirusa, o starcia z demokratyczną opozycją w Hongkongu oraz naruszenia praw człowieka w Xinjiangu. Waszyngton zaatakował właściciela TikTok ByteDance i zmusił Huawei do walki o przetrwanie.

Jedynym co na pewno udało się osiągnąć Trumpowi, to zmiana sposobu, w jaki Waszyngton mówi o Chinach. Pomysł, że potrzebne jest bardziej agresywne podejście, zyskał teraz ponadpartyjne poparcie. „Prawdopodobnie po wyborach nastąpi ewolucja konfliktu między USA i Chinami w wielu kwestiach, w tym w handlu, technologii i sektorze finansowym." - napisali analitycy JP Morgan, którzy podejrzewają, że napięcia będą trwały nawet wtedy gdy wygra Biden. Wówczas stosunki między Waszyngtonem a Pekinem będą nadal się zaostrzać, gdyż oba kraje będą konkurować ze sobą w kwestiach sieci 5G, obliczeń kwantowych, sztucznej inteligencji i biotechnologii.