Kandydaci Bidena na stanowiska rządowe pod ostrzałem Republikanów i progresywnych Demokratów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 grudnia 2020, 09:10
Prezydent-elekt Joe Biden przedstawił część swoich kandydatów na kluczowe pozycje rządowe już w okresie przekazywania władzy. Głosy protestu wobec niektórych wskazań podnoszone są zarówno w progresywnym skrzydle Demokratów, jak i wśród Republikanów.

Skrupulatnej analizie poddawane są szczególnie dwa wybory Bidena - na nowego sekretarza stanu Antony'ego Blinkena oraz na stanowisko szefowej Biura Zarządzania i Budżetu (OMB) Neery Tanden.

W przypadku kandydata na szefa dyplomacji kontrowersje budzi szczególnie jego rola w firmie konsultingowej WestExec Advisors. Część jej działań - jak zauważa portal Politico - nie jest jawna.

Przeszłość na prywatnym rynku dawnego zastępcy sekretarza stanu z czasów prezydenta Baracka Obamy budzi zaniepokojenie w Partii Republikańskiej (GOP). "Chce wiedzieć, dla jakich państw, jeśli takie były, pracowali" - napisał o WestExec Advisors w weekend na Twitterze senator GOP z Teksasu John Cornyn.

Jest to o tyle istotne, że po dwóch styczniowych wyborczych dogrywkach w Georgii Republikanie mają spore szanse na utrzymanie kontroli nad Senatem. A izba ta zatwierdzić musi większością głosów kandydatów na najważniejsze rządowe stanowiska, w tym w Departamencie Stanu.

Jak zauważa portal Hill, kontrowersje wokół pracy Blinkena dla WestExec Advisors, to jeden z nielicznych momentów, w którym konserwatyści oraz reprezentanci progresywnego skrzydła Partii Demokratycznej mówią podobnym głosem.

"Transparentność ma kluczowe znaczenie, więc pytania o Blinkena i to, jacy klienci mu płacą, mają zdecydowanie znaczenie. Amerykanie zasługują na to, by to wiedzieć" - powiedział Charles Chamberlain, szef Democracy for America (DFA), organizacji zrzeszającej progresywistów.

Przedstawiciele tej wpływowej i postulującej wycofanie USA z konfliktów zbrojnych frakcji Partii Demokratycznej krytykują Blinkena za to, że popierał rozpoczęcie wojny z Irakiem w 2003 roku oraz opowiadał się za interwencją zbrojną państw Zachodu w Libii w 2011 roku. Wypominają mu też, że wspierał Arabię Saudyjską w jej działaniach militarnych w Jemenie.

Ostrą reakcję Republikanów i progresywnego skrzydła Demokratów spowodowała także kandydatura Tanden.

Rzecznik Cornyna przekazał w niedzielę, że ta była doradczyni Hillary Clinton ma "zerową szansę" na zatwierdzenie przez Senat, wskazując na jej "niekończący się strumień pogardliwych komentarzy na temat republikańskich senatorów, których głosów będzie potrzebować".

Chamberlain kandydaturę Tanden nazywa natomiast "dużym błędem". "Nie ma mowy, by DFA kiwnęła palcem, by Neera Tanden zajęła jakiekolwiek stanowisko w administracji" - zapowiedział. Progresywiści mają jej za złe m.in. sprzeczki na Twitterze z osobami o poglądach socjalistycznych oraz popieranie ograniczeń ubezpieczeń społecznych.

Do wyborczej wygranej Biden szedł z szeroką koalicją wyborców zjednoczonych jedną misją: pokonaniem urzędującego prezydenta USA Donalda Trumpa - zauważa portal radia NPR. I wymienia, że wśród jej członków byli i progresywiści, i ciążący w kierunku centrum oraz sprzeciwiający się gospodarzowi Białego Domu Republikanie. Bez obecnego prezydenta jako przeciwnika "kluczowym sprawdzianem" dla 78-letniego Demokraty będzie - według NPR - to czy zdoła uchronić koalicję przed rozpadem, gdy zacznie rządzić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj