• Jaki odsetek Amerykanów tak naprawdę zakaził się koronawirusem?
  • Modele prognostyczne wskazują na znacznie większą liczbę zakażonych niż oficjalne statystyki
  • Nowe szacunki opowiadają alternatywną historię ostatnich miesięcy

Ile osób w USA zaraziło się koronawirusem, który wywołuje Covid-19? Zgodnie z półoficjalną liczbą potwierdzonych przypadków zebranych od stanowych rządów przez organizację Covid Tracking Project jest to nieco ponad 13 milionów.

Wszyscy wiedzą, że liczba ta jest zaniżona. Ograniczona zdolność przeprowadzania na początku pandemii testów oznacza, że zarejestrowano wtedy niewielki odsetek osób zakażonych Covid. Prowadzone od tego czasu badania przeciwciał umożliwiły oszacowanie, jak wiele przypadków przeoczono: w marcu i kwietniu odnotowano w Nowym Jorku 174 504 przypadków, a doszło prawdopodobnie do blisko 2 mln zakażeń. Dostęp do testów znacznie poprawił się od tamtej pory, ale nadal nie jest wystarczający, aby możliwe było wykrycie każdego przypadku.

Tworzenie rozbudowanych szacunków na temat prawdziwego zasięgu rozprzestrzeniania się Covid-19 ułatwiło połączenie tego, czego nauczyliśmy się na temat przeciwciał z wskaźnikami, takimi jak liczba testów w odniesieniu do wielkości populacji czy odsetek tych, które dały pozytywny wynik.

Alternatywne źródła

Dwie strony internetowe, które obecnie codziennie dokonują takich szacunków to covidestim.org, czyli wspólny projekt badaczy Harvard School of Public Heath i Yale School of Public Heath oraz covid19-projections.com autorstwa nowojorskiego analityka danych Youyanga Gu. Badacz ten zdecydował we wrześniu, że jego chwalone prognozy liczby przypadków i zgonów nie są już potrzebne, ponieważ pojawił się nadmiar nowych modeli prognostycznych, jednak pod koniec zeszłego miesiąca wznowił i zaktualizował swoje narzędzie do śledzenia infekcji. Oto porównanie szacunków dotyczących zakażeń pochodzące ze wspomnianych dwóch źródeł z liczbą potwierdzonych przypadków.

Bloomberg

Covid19-projections.com publikuje swoje szacunki z dwutygodniowym opóźnieniem, dlatego szara linia na wykresie nie zawiera informacji za ostatni okres (15 listopada to ostatni dzień, który uwzględnia wykres ˗ pobrałem dane w poniedziałek po południu). Oba modele bardzo podobnie oszacowały łączną liczbę infekcji w USA: 52,6 mlionów (covid19-projections) oraz 52,2 milionów (covidestim).

Obie wartości wskazują na nieco poniżej 16 proc. całej populacji USA. Wskazanie covestim.org wzrosło od ostatniego weekendu do 19 proc., szacunki „covid19-projections” będą prawdopodobnie nieco wyższe. To znacznie poniżej 70 proc., które może być wymagane do osiągnięcia odporności stadnej prowadzącej samoczynnie do zaniku pandemii. Jednak obecna liczba zakażeń w połączeniu z dystansem społecznym, noszeniem maseczek i innymi zmianami w zachowaniu to czynniki, które mogą spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa. Jeśli dodamy do tego szczepionki, które powinny zacząć być dostępne pod koniec tego miesiąca, to wiele wskazuje na to, że pandemia może wkrótce zakończyć się.

Alternatywna historia

Szacunki te zawierają zatem przydatne informacje, które powinny być bardziej widoczne w doniesieniach medialnych i politycznych dyskusjach na temat pandemii i sposobów na jej pokonanie. I chociaż powyższy wykres jasno pokazuje, że oba modele są w znacznie mniejszym stopniu zgodne co do dokładnej trajektorii przebiegu pandemii niż skumulowanej liczby infekcji, uśrednienie ich wyników (co robi Centers for Disease Control and Prevention podczas prognozowania zachorowań na Covid-19) dostarcza być może pouczającej alternatywnej historii ostatnich 9 miesięcy.

Oto przykładowe skorygowane o wielkość populacji szacunki dotyczące liczby infekcji dla najbardziej dotkniętych pandemią zeszłej wiosny stanów (New Jersey, Nowy Jork) oraz tej jesieni (Dakota Północna i Południowa):

Bloomberg

Tak, epidemie w Dakotach były ciężkie, ale nie przebiegały tak szybko jak eksplozja choroby w marcu w okolicach Nowego Jorku. Jeśli te uśrednione szacunki są w jakimkolwiek stopniu zbliżone do prawidłowych, a zgromadzenia w Święto Dziękczynienia nie doprowadzą do odrodzenia się wirusa, to wydaje się, że stany zarejestrują niższe maksymalne wartości liczby infekcji. Co ma sens: pomimo szeroko nagłośnionej niechęci gubernatorów Dakoty Północnej i Południowej do podejmowania agresywnych działań do walki z wirisem, wiele osób w tych stanach pracuje z domu i zachowuje dystans społeczny na poziomie, jakiego prawie nikt nie osiągał w Nowym Jorku na początku marca.

Oto pięć najgęściej zaludnionych stanów poza Nowym Jorkiem (gdzie wiosenna fala była tak duża, że trudno byłoby rozróżnić inne stany na wykresie, gdybym je uwzględnił):

Ogniska Covid w Kalifornii, na Florydzie i w Teksasie przyciągnęły w ciągu roku mnóstwo uwagi, po części dlatego, że towarzyszące im liczby są tak duże, a po części dlatego, że zostały włączone w różne polityczne narracje. Illinois i Pensylwania mają teraz większą częstość występowania choroby niż Floryda i Teksas podczas poprzednich szczytów, podczas gdy Kalifornia wyróżnia się utrzymywaniem Covid-19 pod kontrolą, chociaż wydaje się, że zmaga się obecnie z najcięższą jak dotąd epidemią.