Jak informuje "New York Times", liczba dzieci migrantów przetrzymywanych wzdłuż granicy amerykańsko-meksykańskiej wzrosła w ciągu dwóch tygodni trzykrotnie, do ponad 3 tysięcy. Wiele z tych dzieci zmuszonych będzie przebywać w tymczasowych ośrodkach dłużej niż przewidziane przez prawo trzy dni.

Stanowi to duże wyzwanie dla amerykańskiej administracji. Dzieci powinny trafiać do schronisk prowadzonych przez ministerstwo zdrowia, ale ośrodki te z powodu pandemii ograniczyły liczbę osób, które mogą przyjąć. Dlatego władze w Waszyngtonie rozważają nawet otworzenie dla nich bazy wojskowej w Wirginii.

Rosnąca liczba dzieci na granicy to tylko część zwiększającej się presji migracyjnej. Amerykańskie służby graniczne zatrzymały w styczniu około 78 tysięcy migrantów, ponad dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie 2020 roku. Nieoficjalnie mówi się, że w lutym liczba ta przekroczyła nawet 100 tysięcy.

Z uwagi na sytuację Mayorkas poprosił zatrudnionych w DHS o ochotniczą pomoc, by poradzić sobie z "przytłaczającą liczbą migrantów", co portal Fox News nazywa "kryzysem na granicy". Minister zaprzeczał tydzień temu, by słowo "kryzys" dobrze opisywało sytuację i wolał mówić o "wyzwaniu".

Ochotnicy zajmować się mają m.in. przygotowywaniem posiłków czy wydawaniem leków. W taki sposób amerykańskie władze odpowiedziały na zwiększoną liczbę migrantów 2019 roku. W szczytowym okresie służby graniczne zatrzymywały wtedy blisko 150 tysięcy migrantów miesięcznie.

Administracji byłego prezydenta USA Donalda Trumpa udało się zredukować te liczby, ale była ona w związku z tym oskarżana o okrutną i niehumanitarną politykę migracyjną.

Nowy prezydent zaproponował przebudowę istniejącego od dziesięcioleci systemu imigracyjnego. Ubiegającym się o azyl i uchodźcom otwiera się nowe ścieżki do uzyskania prawa legalnego pobytu w USA, łatwiej jest o imigrację całych rodzin. Rząd zakończył niektóre umowy z państwami Ameryki Środkowej, m.in. porozumienie dotyczące przesłuchiwania migrantów na terytorium Meksyku. Waszyngton zapowiada także, że nie będzie przeprowadzał masowych deportacji.

Urzędnicy nowej administracji deklarują, że celem jest złagodzenie polityki migracyjnej wprowadzonej za prezydentury Trumpa. "Washington Post" ocenia, że Biden słusznie skończył z "niehumanitarną polityką graniczną" swojego poprzednika, ale "ceną jest wzrost liczby migrantów". Konserwatywny "Wall Street Journal" zauważa, że młodzi migranci z Ameryki Środkowej uznają "erę Bidena za szansę na wjazd do USA".