"Oni nadal mają te wszystkie przewagi: liczebną, nowoczesne uzbrojenie i wyposażenie, mają korzyści z naszego szkolenia, mają w końcu siły powietrzne. Muszą tylko je zastosować" - powiedział Kirby, komentując podczas konferencji prasowej błyskawiczną serię postępów militarnych talibów.

Rzecznik stwierdził, że upadek Afganistanu nie jest jeszcze przesądzony, ale to, czy afgańskie siły rządowe stawią opór przed ofensywą talibów na Kabul, zależy od nich samych. Dodał jednak, że USA stale wspierają Afgańczyków za pomocą uderzeń z powietrza. Stwierdził też, że choć talibowie zmierzają do odcięcia stolicy od reszty kraju, obecnie nie jest ona "bezpośrednio zagrożona".

Reklama

Kirby nakreślił szczegóły rozpoczętej w piątek operacji mającej zabezpieczyć opuszczenie Afganistanu przez większość pracowników ambasady USA w Kabulu oraz przyspieszyć proces transportu afgańskich tłumaczy i innych współpracowników sił USA, którym przysługują specjalne wizy.

Pierwsze loty już w piątek dotarły do Kabulu, a do końca tygodnia do kraju trafić ma większość z 3 tys. żołnierzy. Kirby podkreślił, że ich misja jest tymczasowa i wąsko określona, jednak będą w stanie się bronić w razie ataku. Dodatkowo do bazy w Katarze trafi tysiąc przedstawicieli sił zbrojnych między innymi medycy i żandarmi, którzy wzmocnią misję.

"Docelowo chcemy być w stanie transportować tysiące osób dziennie" - powiedział Kirby. Jak zaznaczył, wciąż otwarte jest lotnisko w Kabulu i ewakuacja - zarówno personelu ambasady, jak i Afgańczyków - będzie się również odbywać za pomocą samolotów rejsowych. Misja ma się zakończyć zgodnie z planem do końca miesiąca, jednak Kirby nie dał gwarancji, że się nie przedłuży.

Jak podała telewizja CNN, w piątek Departament Stanu poinstruował pracowników ambasady w Kabulu, by niszczyli wszelkie "wrażliwe materiały"