"Strasznie było obserwować, jak Taliban kroczy przez Afganistan, w kilka miesięcy niwecząc dwadzieścia lat starań Afgańczyków i międzynarodowej wspólnoty, by zbudować solidne, bezpieczne i funkcjonujące państwo" - pisze Charles A. Kupchan na łamach "Los Angeles Times".

Szybkie przejęcie kontroli nad Afganistanem przez talibów, które praktycznie odbyło się bez sprzeciwu, budzi oczywiste pytanie o to, czy Biden postąpił odpowiednio, wycofując stamtąd siły - wskazuje. "Jednak szybkość i łatwość posunięć talibów daje jasną odpowiedź: Biden podjął odpowiednią decyzję i nie powinien zmieniać obranego przez siebie kursu" - ocenia.

Reklama

Jak dodaje, Biden wątpił, że wspieranie rządu w Kabulu pozwoli na to, że kiedykolwiek będzie on w stanie funkcjonować niezależnie. Międzynarodowa społeczność zniszczyła Al-Kaidę, powstrzymała Taliban, wsparła i wyposażyła afgańskie wojsko, wzmocniła instytucje i zainwestowała w społeczeństwo obywatelskie. Afgańskie instytucje nie stały się jednak dzięki temu zdolne do tego, by samodzielnie dać sobie radę - podkreśla Kupchan.

Wynika to z tego, że misja była od początku błędna - dodaje. To daremne zadanie, by próbować przekształcić Afganistan w scentralizowane, unitarne państwo. Jego topografia, złożoność etniczna oraz powiązania plemienne i lokalne powodują polityczne rozdrobnienie - wskazuje.

Autor zaznacza też, że choć USA nie podołały na froncie budowy narodu, to osiągnęły swój pierwotny cel strategiczny: zapobiegły atakom na Amerykę i jej sojuszników z terytorium Afganistanu. USA zbudowały też globalną sieć partnerów walki z terroryzmem i wraz z sojusznikami są dziś znacznie trudniejszymi celami niż 11 września 2001 r.

Biden ma też rację, kończąc misję w Afganistanie, bo tego chce elektorat - zauważa. Komentator pisze, że większość Amerykanów - zarówno zwolenników Demokratów, jak i Republikanów - "straciła cierpliwość do +wiecznych wojen+ na Bliskim Wschodzie". Głosujący chcą, by ich podatki trafiały do Kansas, a nie do Kandaharu - podsumowuje.

Komentator pisze, że Afganistan zasługuje na wsparcie międzynarodowej społeczności, ale misja wojskowa dobiegła końca. Według niego to, co może obecnie zrobić międzynarodowa wspólnota, "to złagodzenie humanitarnego cierpienia i naciskanie na Afgańczyków, by sięgali po dyplomację, kompromis i powściągliwość".