USA: Biały Dom powołał specjalnego koordynatora ds. Tybetu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 grudnia 2021, 22:04
Kapitol, USA
<p>Kapitol, USA</p>/Shutterstock
Sekretarz stanu USA Antony Blinken poinformował w poniedziałek o powołaniu specjalnego koordynatora do "promowania poszanowania praw człowieka" w Tybecie, a także do dialogu między Chinami a duchowym przywódcą Tybetańczyków Dalajlamą XIV - podała agencja AFP.

Stanowisko to objęła obecna podsekretarz stanu ds. demokracji i praw człowieka Uzra Zeya - przekazał w komunikacie Blinken.

"Będzie promować merytoryczny, bezwarunkowy dialog między rządem Chińskiej Republiki Ludowej a Dalajlamą, jego przedstawicielami lub demokratycznie wybranymi przywódcami tybetańskimi w celu poparcia wynegocjowanego porozumienia w sprawie Tybetu" – zapowiedział szef amerykańskiej dyplomacji.

Dodał, że koordynator "będzie promować poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności Tybetańczyków, w tym ich wolności religijnych i przekonań, oraz wspierać wysiłki na rzecz zachowania ich szczególnego dziedzictwa religijnego, kulturowego, językowego i historycznego".

AFP przypomina, że ponad 60 demokratycznych i republikańskich kongresmenów w połowie grudnia wezwało prezydenta USA Joe Bidena do spotkania z Dalajlamą, mieszkającym w Indiach duchowym przywódcą Tybetu, oraz do nakłonienia Pekinu do wznowienia dialogu z tybetańskimi przedstawicielami.

"Skupienie się na Tybecie byłoby widocznym przejawem dyplomatycznych zasad, które dają pierwszeństwo prawom człowieka i obronie godności ludzkiej” – napisali kongresmeni we wspólnym liście.

AFP zauważa, że brak zainteresowania Chin dialogiem z Tybetem skłania wielu obserwatorów do sądzenia, że Pekin czeka na śmierć 86-letniego Dalajlamy, mając nadzieję, że jego ruch, zainicjowany w obronie Tybetu, stopniowo zaniknie, jeśli nie będzie miał tak ikonicznego lidera.

Wojska ChRL przejęły kontrolę nad Tybetem w 1950 roku, co oficjalna narracja Pekinu określa jako "pokojowe wyzwolenie". Dalajlama XIV zbiegł do Indii w 1959 roku po nieudanym powstaniu przeciwko chińskim władzom. Rządzący w Pekinie komuniści uznają go za groźnego separatystę, ale on sam twierdzi, że dąży jedynie do szerszej autonomii regionu i ochrony lokalnej kultury.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj