Forsal logo

Jak w amerykańskim miasteczku nie powstała libertariańska utopia [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 czerwca 2022, 13:00
Matthew Hongoltz-Hetlingamerykański dziennikarz specjalizujący się w reportażu i dziennikarstwie śledczym. Za swoje artykuły poświęcone sprawom lokalnym, korupcji i zaniedbaniom urzędniczym w Nowej Anglii nagrodzono go w 2011 r. George Polk Award i nominowano do licznych branżowych wyróżnień, w tym Nagrody Pulitzera
<p>Matthew Hongoltz-Hetlingamerykański dziennikarz specjalizujący się w reportażu i dziennikarstwie śledczym. Za swoje artykuły poświęcone sprawom lokalnym, korupcji i zaniedbaniom urzędniczym w Nowej Anglii nagrodzono go w 2011 r. George Polk Award i nominowano do licznych branżowych wyróżnień, w tym Nagrody Pulitzera</p>/Materiały prasowe
W małym amerykańskim miasteczku miała powstać libertariańska utopia. Ale nikt nie uprzedził o tym mieszkańców okolicznych lasów

Z Matthew Hongoltzem-Hetlingiem rozmawia Jakub Dymek

Czy jeśli niedźwiedź zje libertarianina, to dlatego, że chciała tak niewidzialna ręka wolnego rynku?

Jeśli uważamy, że ona macza swoje palce we wszystkim, to niewykluczone. Ale w czasie, gdy zajmowałem się libertarianami i niedźwiedziami, na szczęście żadnego z tych pierwszych nie pożarł przedstawiciel tych drugich. Choć, niestety, wskutek wzbudzonej przez wolnorynkowców niedźwiedziej aktywności w Grafton w stanie New Hampshire ucierpieli najbiedniejsi, samotne emerytki oraz przedstawiciele najbardziej narażonych na wykluczenie grup społecznych. Co samo w sobie jest lekcją o tym, że w wolnorynkowej utopii, jaką wymarzyli sobie bohaterowie mojej książki, poradzi sobie tylko sprawny, zdrowy, młody mężczyzna z bronią.

Zacznijmy od początku. Co sprowadziło cię na trop niedźwiedzi i libertarian - zwolenników społeczeństwa nieograniczonego zakazami i nakazami państwa oraz władzy centralnej - gdzieś w gęstym lesie w Nowej Anglii?

W ogóle nie interesowałem się wolnorynkowcami. Jako dziennikarz regionalnej prasy trafiłem do Grafton, by porozmawiać z byłą żołnierką, która pisała skargi do Departamentu ds. Weteranów. Była niepełnosprawna i nie mogła się swobodnie poruszać po domu. Walczyła z biurokracją, domagając się interwencji. Miała też w domu gromadę kotów. I pewnym momencie niezobowiązująco rzuciła uwagę, która natychmiast mnie zainteresowała: „Wiesz, kiedyś wypuszczałam koty na zewnątrz, ale to było, zanim przyszły niedźwiedzie”.

Ciekawe zagajenie rozmowy…

Oczywiście zacząłem ją o to pytać. W okolicy, i zresztą całym New Hampshire, jest rzeczywiście sporo tych zwierząt. Ale interakcje drapieżników z ludźmi, o jakich mi opowiedziała, były niezwykłe. Dużo bardziej niecodzienne niż to, czego można się spodziewać w zamieszkanej przez niedźwiedzie okolicy. Po wypytaniu innych ludzi okazało się, że podobnych historii jest sporo. Odpowiedź na pytanie, dlaczego akurat tam, przynosi druga poza niedźwiedziami populacja zamieszkująca Grafton i okolice - kolonia libertarian. I wtedy już wiedziałem, że muszę się tym zająć.

No właśnie, jak jedno łączy się z drugim?

Na początku XXI w. powstało Free Town Project, luźna koalicja radykalnych zwolenników wolnego rynku i libertariańskiej ideologii, komunikujących się głównie na internetowych forach, przed którymi stał bardzo konkretny problem. Nigdy nie udało im się zademonstrować światu, że ich filozofia sprawdza się w praktyce. Słowem: nigdy w historii nie zaistniało libertariańskie państwo, miasto, prowincja czy region administracyjny. Pomyśleli więc, że muszą zakasać rękawy i pokazać światu, że wolna od regulacji władzy i podatków utopia naprawdę może się urzeczywistnić. Pomysł był taki: wszystkich libertarian w kraju poinformować za pomocą internetu, że jest miasteczko Grafton - którego mieszkańcy już bardzo nie lubią płacić podatków - do którego mogą się zjechać i przejąć lokalne struktury władzy.

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Jakub Dymek
publicysta „Przeglądu”, dymek.substack.com
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj