Katastrofa samolotu pod Waszyngtonem. Są ofiary śmiertelne

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 stycznia 2025, 07:40
[aktualizacja 30 stycznia 2025, 07:42]
Katastrofa samolotu pod Waszyngtonem. Służby przeszukują rzekę Potomak
Katastrofa samolotu pod Waszyngtonem. Służby przeszukują rzekę Potomak/PAP/EPA
Samolot, który rozbił się w rzece obok lotniska Ronalda Reagana w Waszyngtonie, to pasażerski Bombardier linii American Airlines lecący z Wichita - podała Federalna Administracja Lotnictwa. Jest wiele ofiar śmiertelnych. Głos ws. wypadku zabrał już Donald Trump.

Potwierdzone ofiary

Są potwierdzone śmiertelne ofiary katastrofy lotniczej pod Waszyngtonem - podała telewizja CNN, powołując się na źródło w organach ścigania. Z rzeki nie wyciągnięto dotąd ani jednej żywej osoby.

Wcześniej telewizja NBC podała, że z rzeki wyciągnięto cztery ofiary, lecz nie podano informacji o ich stanie. Jak zauważa CNN, szanse na to, że ktoś przeżył katastrofę po trzech godzinach od zdarzenia maleją, bo temperatura wody w Potomaku wynosi ok. 1 st. Celsjusza.

Katastrofa samolotu pasażerskiego

"Regionalny samolot Bombardier CRJ 700 linii lotniczych PSA zderzył się w powietrzu ze śmigłowcem Sikorski H60 Blackwawk na podejściu do lądowania na Reagan National" - podała w komunikacie agencja. PSA to regionalny partner American Airlines, jednej z największych amerykańskich linii lotniczych. Samolot leciał z Wichita w Kansas. Odrzutowiec może przewozić do 78 pasażerów.

Samolot rozbił się na kilka części, zaś wrak śmigłowca Blackhawk unosi się na wodzie do góry nogami. Według służb prasowych US Army śmigłowiec odbywał rutynową misję szkoleniową z pobliskiego Fortu Belvoir w Alexandrii w Wirginii.

Jak poinformował na portalu X republikański senator Ted Cruz, "choć liczba ofiar nie jest jeszcze znana, to są wśród nich ofiary śmiertelne"

Akcja ratownicza służb

Ruch lotniczy na lotnisku Reagana, obsługującym głównie loty krajowe, został wstrzymany.

Stołeczna policja informuje o akcji ratowniczej z udziałem wielu służb.

Trump: Tej katastrofie można było zapobiec

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt podała, że prezydent Donald Trump został poinformowany o wypadku. Nie ma dotąd informacji o ofiarach.

To zła sytuacja, której można było zapobiec - powiedział prezydent USA Donald Trump, komentując kolizję samolotu i śmigłowca pod Waszyngtonem. Wyraził zdumienie zachowaniem pilota śmigłowca i wieży kontroli lotów.

"Samolot był na idealnej i rutynowej linii podejścia do lotniska. Śmigłowiec leciał prosto na samolot przez dłuższy czas. NOC JEST POGODNA, światła samolotu się świeciły, dlaczego śmigłowiec nie wzniósł się ani nie opadł, ani nie skręcił? Dlaczego wieża kontroli lotów nie powiedziała śmigłowcowi, co ma robić, zamiast pytać, czy widzieli samolot? To zła sytuacja, której można było zapobiec. NIEDOBRZE!!!" - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.

Prezydent skomentował w ten sposób nagrania z wypadku oraz dialog między pilotem śmigłowcem a wieżą kontroli lotów waszyngtońskiego lotniska im. Ronalda Reagana. Przed katastrofą kontroler zwrócił pilotowi uwagę na zbliżający się samolot, pytając go, czy go widzi, i prosząc o zachowanie odstępu. Pilot potwierdził, że widzi samolot.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj