Do dostania się na Srebrny Glob jest tylu chętnych, że wkrótce może się tam zrobić niezły ruch – oczywiście jak na tak zimną i niegościnną skałę. Już teraz po powierzchni naszego satelity porusza się chiński łazik. W ciągu najbliższych kilku miesięcy dołączy do niego – jeśli wszystko pójdzie dobrze – robot z Indii. Amerykanie zaś zapowiedzieli powrót na Księżyc – i to już za parę lat, być może w 2024 r. Jeśli im się uda, to ubiegną Chińczyków, którzy od dawna planują załogową misję na Srebrny Glob, tyle że miała ona się odbyć w kolejnej dekadzie.

Skąd ta gorączka? „Historia eksploracji Księżyca przypomina zdobywanie Antarktydy. Na początku ubiegłego wieku trwał wyścig o to, kto pierwszy dotrze na biegun południowy, po czym przez 50 lat pies z kulawą nogą tam nie zajrzał. A potem zaczęliśmy budować na lodowym kontynencie bazy. Zupełnie jak w przypadku naszego satelity” – mówił David Parker odpowiedzialny za załogową i bezzałogową eksplorację kosmosu w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w rozmowie z dziennikiem „The Guardian”.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP