Polityczne napięcia i wojskowe kompromisy

Zapowiedzi prezydenta Pavla zostały chłodno przyjęte przez czeskiego ministra spraw zagranicznych, który zasugerował, że prezydent działał zbyt pochopnie i bez konsultacji z rządem. Równolegle generał Karel Řehka, szef sztabu generalnego Czech, zapewnił, że przekazanie czterech samolotów L-159 nie zaszkodziłoby bezpieczeństwu Czech. Jednak decyzja polityczna była jednoznaczna – flota 24 maszyn jest zbyt cenna, by ją dzielić.

ikona lupy />
Petr Pavel Prezydent Republiki Czeskiej / ShutterStock

Drony z rakietami zmieniają reguły gry

W ostatnich tygodniach pojawiły się nowe doniesienia: rosyjskie drony typu „Geran” zostały uzbrojone w rakiety powietrze-powietrze. To fundamentalnie zmienia sytuację na froncie – drony przestały być jedynie celem, stały się też realnym zagrożeniem dla drogich załogowych myśliwców. W efekcie Ukraina coraz ostrożniej podchodzi do użycia nowoczesnych maszyn, takich jak F-16 czy Mirage 2000, by nie ryzykować ich zestrzelenia.

ikona lupy />
Wołodymyr Zełeński prezentuje pierwsze ukraińskie F-16 / Media / www.president.gov.ua

„Zestrzelenie drona maszyną za setki milionów dolarów to kosztowny luksus” – mówią nieoficjalnie wojskowi doradcy. Dlatego w ostatnich tygodniach rośnie zapotrzebowanie na lekkie, tanie samoloty, które mogą przechwytywać drony bez narażania kosztownej floty bojowej.

Zamiast L-159 – czeski Albatros wraca w nowej odsłonie

W tej sytuacji pojawiła się realna alternatywa: samolot L-39NG, czyli nowoczesna wersja legendarnego L-39 Albatros, który od lat 60. był eksportowym hitem czeskiego przemysłu zbrojeniowego. L-39NG to maszyna lekka, ekonomiczna, a jednocześnie zdolna do przenoszenia nowoczesnego uzbrojenia. Może być wyposażona w karabiny maszynowe 12,7 mm, rakiety niekierowane, a także nowoczesne pociski kierowane laserowo – idealne do zwalczania dronów.

ikona lupy />
L-39NG / Materiały prasowe / Jihlavan

Nowoczesny, szybki w produkcji i gotowy do działania

L-39NG pierwszy raz wzbił się w powietrze w 2018 roku, a seryjna produkcja rozpoczęła się dwa lata później. Czeska firma Aero Vodochody już dostarczyła pierwsze egzemplarze m.in. Węgrom i Wietnamowi. Co ważne: czas realizacji nowego zamówienia to nawet kilka miesięcy – znacznie szybciej niż w przypadku dużych myśliwców.

Samolot ten jest tańszy w eksploatacji i obsłudze, może być pilotowany przez szkolonych operatorów, a jego strata – w razie zestrzelenia – nie wiąże się z tak wysokimi kosztami jak utrata F-16. To czyni go idealnym kandydatem do patrolowania stref zagrożonych dronami. Czeski rząd nie wyklucza, że wsparcie dla Ukrainy przybierze formę sprzedaży lub dostawy nowych maszyn L-39NG. To kompromis, który pozwoliłby wesprzeć Kijów bez osłabiania czeskiej armii. Nie wiadomo jednak, czy Kijów jest gotowy na taki zakup.

Polska też ma tanią odpowiedź na drony – FA-50

Co ciekawe, Polska również dysponuje samolotami porównywalnymi z czeskim L-159 – mowa o południowokoreańskich FA-50PL, które trafiły już do polskich Sił Powietrznych. Maszyny te są lekkimi samolotami bojowymi o wysokiej manewrowości, przystosowanymi do prowadzenia misji wsparcia, rozpoznania i zwalczania celów powietrznych oraz naziemnych.

ikona lupy />
FA-50. / MON / Wojsko Polskie

FA-50PL mogą również operować w roli „taniego myśliwca przechwytującego”, co czyni je idealnymi do patrolowania stref zagrożonych przez drony – podobnie jak L-159 czy L-39NG. Polska może więc nie tylko obserwować czeskie decyzje z boku, ale także sama rozwijać zdolności w zakresie lekkiego lotnictwa bojowego, dopasowanego do współczesnych realiów konfliktów asymetrycznych.