PAŻP, który zarządza przestrzenią powietrzną nad Polską, ma wielkie plany na najbliższe pięć lat. Szef agencji Janusz Janiszewski zakłada, że jej budżet na lata 2020–2024 wzrośnie z 4 mld zł w kończącej się teraz pięciolatce do 6 mld zł. Główny cel: znaczne zwiększenie pojemności nieba nad Polską i sprawienie, by samoloty były o wiele bardziej punktualne niż w innych krajach Unii.

PAŻP chwali się, że w tej ostatniej kwestii już teraz jesteśmy liderem. W zeszłym roku średnie opóźnienie samolotu w Polsce wyniosło 15 sekund. W przypadku wszystkich krajów Unii były to prawie dwie minuty. Według najnowszych danych za siedem miesięcy średnia długość opóźnienia w naszym kraju jeszcze się skróciła – do 11 sekund. – Wskaźnik udało się poprawić, mimo że w tym czasie ruch lotniczy w Polsce wzrósł o 5 proc. – mówi Janiszewski.

PAŻP spodziewa się, że do 2024 r. ruch lotniczy nad Polską zwiększy się o 30 proc. Dlatego agencja chce zatrudnić 139 kontrolerów ruchu lotniczego. W 2024 r. ich liczba wzrośnie do 741. Kluczowe będą także inwestycje, m.in. w nowoczesne systemy zarządzania ruchem. Łącznie do 2024 r. wydatki inwestycyjne pochłoną 1,3 mld zł. Duża część tej kwoty pójdzie na budowę nowego centrum operacyjnego w Regułach pod Warszawą, skąd będzie zarządzana przestrzeń nad całą Polską.

– Czekamy na pozwolenie na budowę. Zakładamy, że na początku przyszłego roku zaczniemy roboty – mówi prezes PAŻP. Spodziewa się, że nowe centrum operacyjne będzie gotowe w 2024 lub 2025 r.

PAŻP jest instytucją samofinansującą się i w związku ze zwiększeniem pięcioletniego budżetu do 6 mld zł, z 41 do 46 euro wzrośnie tzw. trasowa opłata nawigacyjna, którą ponoszą linie lotnicze. Średnia stawka w państwach należących do organizacji Eurocontrol wynosi dziś 44 euro.

Zamierzenia agencji popiera LOT. – Z naszej perspektywy poparcie dla zwiększenia stawek nawigacyjnych uznać należy za inwestycję, która przyniesie zwrot w postaci niższych kosztów nieregularności, w tym opóźnień rejsów oraz połączeń utraconych przez pasażerów transferowych – twierdzi Jakub Panek z biura prasowego spółki. Spośród zagranicznych przewoźników, którzy uczestniczyli w konsultacjach dotyczących podniesienia stawek, zastrzeżenia do planu PAŻP zgłaszała Lufthansa.

Jesienią plan finansowy PAŻP na lata 2020–2024 trafi do Komisji Europejskiej, która będzie miała czas do lutego na jego zatwierdzenie.

Agencja snuje już plany na dalsze lata. Liczy, że w następnej dekadzie znajdzie się wśród siedmiu największych agencji zarządzających przestrzenią powietrzną w Europie. Bruksela zakłada bowiem, że do 2030 r. do takiej liczby zostanie zredukowana liczba centrów zarządzających niebem nad krajami UE (teraz takich ośrodków jest 30). Wtedy Polska zarządzałaby samolotami przelatującymi nad kilkoma krajami.

W najbliższych latach dużym wyzwaniem będzie też przygotowanie do uruchomienia Centralnego Portu Komunikacyjnego. W środkowej części kraju trzeba będzie m.in. gruntownie przekonstruować ścieżki podejścia do poszczególnych lotnisk.

>>> Czytaj też: Boeing pozwany za odrzutowce 737 Max 8. Rosyjska firma chce odszkodowania

Milczarski ponownie szefem LOT-u

Rada nadzorcza uznała, że Rafał Milczarski nadal będzie szefem spółki. Kieruje on LOT-em od początku 2016 r. W tym czasie liczba połączeń zwiększyła się z 41 do ponad 100, a liczba obsłużonych podróżnych się podwoiła. Według ekspertów Milczarski nie zadbał o dobre relacje z pracownikami i doprowadził do ostrego konfliktu ze związkowcami, co skutkowało zeszłorocznym strajkiem i paraliżem części lotów.

>>> Czytaj też: Ta firma miała produkować polsko-ukraiński śmigłowiec Macierewicza. Ale właśnie wykupili ją Chińczycy