Futurolodzy twierdzą, że mięso zostanie wyeliminowane z jadłospisu ze względów klimatycznych, etycznych i zdrowotnych. „Żegnaj schabowy?” – tak wyniki raportu skomentował Janusz Piechociński. Ma rację: rynek alternatywnych produktów zastępujących mięso ze zwierząt ewoluuje, a to niebawem odmieni wielomiliardowy globalny przemysł mięsny. Już Winston Churchill stwierdził, że „Powinniśmy porzucić absurdalną hodowlę żywych kurczaków prowadzoną tylko po to, by zjeść skrzydełko czy pierś, na korzyść osobnej hodowli tych części w specjalnej pożywce”.

Zespół badaczy z AT Kearney przyjrzał się zyskującym na popularności mięsnych alternatywach i tym, w jaki sposób zmienią się nasze nawyki. Przygotowany przez nich raport przyznaje, że mięso to wielki biznes na całym świecie i dalej będzie się rozwijać, jednak rozwój ten nie może trwać wiecznie. Przewiduje się, że globalna populacja, która wyniosła około 7,6 miliarda w 2018 r., wzrośnie do około 10 miliardów do 2050 r. Aby utrzymać wszystkich tych ludzi, potrzebna jest ogromna ilość żywności. Jednak już teraz, według danych ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), prawie połowa światowych zbiorów rolnych jest potrzebna do wyżywienia populacji zwierząt gospodarskich. Produkcja rolna przeznaczona do spożycia przez ludzi stanowi zaledwie 37 proc. O tej dysproporcji pisze również Stefano Liberti w książce „Władcy jedzenia. Jak przemysł spożywczy niszczy planetę”. Powołując się na słowa Tony’ego Weisa, wykładowcy i aktywisty, przytacza: „Dla planety najgroźniejsze nie jest wcale przeludnienie, twierdzi Weis. >>Problemem jest raczej zbyt duża liczba zwierząt hodowlanych. Każdego roku zabija się 70 miliardów zwierząt, głównie kurczaków i świń, przeznaczonych do konsumpcji przez człowieka. Jeśli ten tren wzrostu spożycia mięsa się utrzyma, w 2050 roku będziemy musieli zabić 120 miliardów zwierząt, nie licząc ryb. Do wyżywienia takiej liczy zwierzaków będziemy musieli wykorzystać jedną trzecią gruntów ornych<<. Jego zdaniem aby rozwiązać od ręki globalny problem niedoboru zasobów, głodu i trudności z wyżywieniem stale rosnącej populacji, wystarczyłoby zmienić nawyki żywieniowe.”

 >>> Czytaj też: Mniej jemy i upodabniamy się do Zachodu

Czy zmiana jest możliwa? Więcej – twierdzą badacze – jest konieczna. Warto zauważyć, że odpowiednio dobrana dieta oparta na roślinach nie tylko zapewnia taką samą liczbę kalorii, ale także ma taką samą wartość odżywczą, zapewniającą wystarczającą ilość białka. W związku z tym moglibyśmy wyżywić około dwa razy więcej ludzi dzięki dzisiejszym globalnym zbiorom, gdybyśmy nie karmili zwierząt gospodarskich, ale sami konsumowali plony. Biorąc te dane pod uwagę, wielkość i wpływ globalnego przemysłu mięsnego nie powinny być zaskoczeniem.

Według naukowców z AT Kearney przemysł mięsny jest częścią globalnego łańcucha żywnościowego, którego szacunkowa wartość wynosi 10 proc. światowego PKB, czyli 8,8 biliona dolarów w 2018 roku. Nic dziwnego, że wielkie korporacje zainteresowały się tą branżą. Liberti w książce „Władcy jedzenia” podaje przykład inwestowania w chińskie mięso: „Wraz z początkiem kryzysu na Wall Street w latach 2007-2008 (…) do gry weszło kilku inwestorów finansowych, zachęconych perspektywą szybkich zysków w sektorze, którego rosnąca konsolidacja jest aktywnie wspierana przez państwo. Tym sposobem w 2007 roku wehikuł finansowy DWS Investments, powiązany z Deutsche Bankiem, zaczął lokować kapitał w przemysłowej hodowli świń w Chinach. W 2008 roku Goldman Sachs ogłosił, że zainwestuje od 200 do 300 milionów dolarów, żeby bezpośrednio nabyć niektóre hodowle świń w Hunanie i Fujianie. Oprócz tego postanowił zostać nie tylko akcjonariuszem Shuanghui, ale także konkurencyjnej spółki Yurun. Do branży chińskiej wieprzowiny wszedł też japoński gigant samochodowy Mitsubishi – od 2008 roku bardzo zaangażowany w dywersyfikację własnej działalności, ze szczególnym ukierunkowaniem na jedzenie.”

 >>> Czytaj też: Powstał portal, dzięki któremu można pozbierać dla siebie z pola owoce lub warzywa

Całkowita wartość łańcucha produkcji mięsa (czyli hodowla, ubój, przetwarzanie mięsa; ale także produkcja paszy dla zwierząt) wynosi około 1900 miliardów dolarów. Badacze szacują, że zamienniki mięsa będą miały wpływ przede wszystkim na przemysł mięsny oraz rolny o łącznej wartości około 1000 miliardów dolarów.

Możliwości dla zwiększenia wydajności konwencjonalnej produkcji mięsa zostały już praktycznie wyczerpane. Nie sposób sprostać rosnącemu globalnemu zapotrzebowaniu na mięso, jednocześnie przekształcając się w bardziej zrównoważony system mięsny. Również dalsza intensyfikacja produkcji rolnej osiąga swoje granice. Grunty orne kurczą się z powodu globalnego ocieplenia i rozrastających się miast. Można je powiększać tylko kosztem utraty cennych siedlisk przyrodniczych, takich jak lasy deszczowe. Wyzwaniem jest także dostępność słodkiej wody – według FAO i Aquastat dzisiejsze globalne rolnictwo zużywa już około 70 proc. „niebieskiej” wody. Wzrasta odporność na nowoczesne środki agrochemiczne, problemem jest również erozja gleby i zmniejszenie bioróżnorodności na obszarach intensywnie uprawianych. Nie można zignorować nadmiernego stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt, ani takich skandali jak słynne różowe laguny odchodów w Stanach Zjednoczonych.

Wszystko to składa się na niezbyt apetyczny obraz: konwencjonalna produkcja mięsa staje przed wyzwaniami, którym ciężko sprostać. Dlatego to zamienniki mięsa mogą pomóc w wyżywieniu rosnącej populacji, nie niszcząc przy tym coraz skromniejszych zasobów planety. Produkty te obejmują alternatywy mięsne na bazie roślin i zamienniki mięsa na bazie owadów, a także mięso hodowlane. Lista nowych propozycji oraz marek jest długa i wciąż rośnie. Już teraz można wyróżnić pięć następujących klas produktów: klasyczne wegańskie zamienniki mięsa – alternatywy z grzybów, warzyw strączkowych, jak tofu i seitan; wegetariańskie zamienniki mięsa – ze składnikami takimi jak jajka czy żelatyna; zamienniki mięsa na bazie owadów (głównie z mączników i świerszczy. Niektóre firmy sprzedają smażone świerszcze, a inne przetwarzają owady w paszteciki z burgerami lub klopsiki – cechują się lepszą konwersją energii i białka w porównaniu do mięsa konwencjonalnego); nowe wegańskie zamienniki mięsa o ulepszonym profilu sensorycznym (produkują je takie firmy jak Impossible Foods, Just i Beyond Meat, które otrzymały znaczne finansowanie – łącznie ok. 900 mln dolarów do 2018 r.; a ich produkty są dostępne w sklepach i restauracjach. Na polskim rynku istnieje np. Bezmięsny Mięsny), a także hodowane mięso, zwane również mięsem in vitro bądź „czystym mięsem”. To „mięso” na bazie komórek, wolne od uboju. W pierwszym etapie komórka jest pobierana z żywego zwierzęcia, a następnie „zasilana” pożywką do namnażania. Rezultatem jest mięso identyczne z tym produkowanym konwencjonalnie. Podczas gdy kilka pierwszych start-upów w tej dziedzinie przeprowadzało publiczne i prywatne degustacje różnych prototypów, żadne produkty komercyjne nie są jeszcze sprzedawane.

>>> Czytaj też: Ideologia na talerzu. Cała prawda o głodówkach, cudownych dietach i ekożywności [WYWIAD]

Całkowity rynek alternatywnych produktów mięsnych pochodzenia roślinnego wynosił około 4,6 miliarda dolarów w 2018 r. Prognoza wzrostu to od 20 do 30 proc. rocznie (w zależności od regionu) przez kilka następnych lat. Stanowi to niewielki ułamek globalnego rynku mięsa o wartości 1000 miliardów dolarów, jednak ma ogromny potencjał wzrostu. Eksperci przewidują, że to właśnie mięso hodowane zatriumfuje – powstaje w oparciu o zrównoważony rozwój, oferuje najwyższą jakość produktu, jest w stanie zaspokoić różnorodne typy konsumentów i preferencje. Wykracza daleko poza trend wegański i wegetariański. W ostatnich badaniach większość respondentów w krajach zachodnich jest gotowa skosztować mięsa hodowlanego, a połowa z nich jest skłonna regularnie je kupować. Podobne badania pokazują, że ludzie w Indiach i Chinach są szczególnie zainteresowani mięsem hodowlanym. Kluczowe znaczenie dla akceptacji konsumentów ma edukacja społeczeństwa – znając korzyści płynące z mięsa hodowlanego, trudniej wrócić do konwencjonalnych źródeł mięsa, czyli rzeźni.

To już nie jest nisza: w ciągu kilku lat wschodzący rynek i liderzy technologiczni w dziedzinie nowatorskiego zastępowania mięsa przyciągają uwagę Google, Tesli czy Apple. Otrzymują ogromne wsparcie finansowe i medialne od dużych korporacji, rządów i gwiazd, w tym Richarda Bransona, Sergeya Brina i Billa Gatesa. Kto jeszcze chce finansować „czyste mięso”? Obok funduszy venture capital i funduszy krajowych (na przykład chińskiego funduszu krajowego), duże korporacje, takie jak Cargill, Tyson, Merck, Google, UBS i PHW Group.

I nie chodzi tylko o mięso. Kilka firm koncentruje się na nowatorskich roślinnych i hodowlanych owocach morza, skórze, jedwabiu, białku jaja, mleku (np. Perfect Day), żelatynie, a nawet rogu. Struktury mleka hodowlanego, białka jaja, żelatyny i skóry nie są tak złożone jak mięso, więc produkty te mogą trafić na rynek nawet wcześniej niż mięso hodowlane. Niektóre z tych firm, takie jak producent skóry hodowlanej Modern Meadow, przyciągnęły już wielomilionowe fundusze.

Nadal istnieją pewne problemy w produkcji alternatyw dla mięsa, by uznać je za całkowicie ekologiczne: zużycie energii w postaci ogrzewania i chłodzenia jest obecnie bardzo wysokie (choć oczekuje się, że znacznie spadnie w ciągu następnej dekady). Według ekspertów z branży, oszczędności energii o ponad 80 proc. można osiągnąć, wytwarzając na dużą skalę zoptymalizowane bioreaktory. Jeśli chodzi o regulacje prawne, to w 2018 r. Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) i Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zgodziły się wspólnie regulować mięso hodowlane, zapewniając tym samym pierwszy krok do legalnego dostępu do „czystego mięsa” na całym świecie. Już teraz Tesco kupiło prawa do dystrybucji Beyond Meat Burger.

To tylko kwestia czasu, zanim zamienniki mięsa zdobędą znaczny udział w rynku żywnościowym. Przemysł rolno-mięsny odczuje ten wpływ jako pierwszy. Badacze szacują, że konkurencyjność handlowa będzie stopniowo zmieniać się na korzyść mięsa hodowlanego w ciągu najbliższych 15 lat. Raport A.T. Kearney dostarcza dane, że około jedna trzecia światowych dostaw mięsa będzie dostarczana przez te nowe technologie w ciągu najbliższych 10 lat. Zmiany w konwencjonalnej produkcji mięsa są nieuniknione.

>>> Czytaj też: Apokalipsy nie było. O tym, jak Unia nie zniszczyła polskiego mięsa i mleka