Podatki od nieruchomości

Tu rewolucji raczej nie będzie. Co do zasady to rada gminy określa w drodze uchwały stawki podatku od nieruchomości. Projekt przewiduje, że miasto stołeczne Warszawa (czyli nowa jednostka złożona z gminy Warszawa i 32 podwarszawskich gmin) będzie m.in. realizować zadania powiatu. To oznacza, że gminy wchodzące w skład aglomeracji będą się cieszyć pewną autonomią (własny burmistrz, rada i budżet). Co prawda art. 13 ust. 4 projektu ustawy autorstwa PiS dopuszcza możliwość przejęcia przez miasto stołeczne Warszawę zadań należących do zakresu gminy, ale musiałoby to się odbyć w drodze porozumienia. Jest więc mało prawdopodobne, że gminy pozwolą, by ktoś za nie miał decydować o stawkach podatkowych.

Metropolia warszawska - okręgi wyborcze

Metropolia warszawska - okręgi wyborcze

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zresztą powiększenie miasta – w taki czy inny sposób – nie musi oznaczać podwyżek, a wręcz przeciwnie. Gdy w 2015 r. doszło do połączenia miasta Zielona Góra z gminą Zielona Góra, przyjęto model, zgodnie z którym stawki podatku od nieruchomości zostały zrównane do niższego poziomu. I tak np. stawkę od budynków mieszkalnych w powiększonej Zielonej Górze przyjęto na poziomie 0,42 zł/mkw. (stawka w gminie była wyższa i wynosiła 0,55 zł/mkw.). Radykalnie spadły też stawki podatku rolnego za grunty gospodarstw od 1 ha przeliczeniowego – do 15,35 zł (w 2014 r. w gminie wynosił aż 137,50 zł).

Grunty i wartości nieruchomości

Barbara Bugaj, starszy analityk Urban One, spodziewa się, że zmiany mogą odbić się w pierwszej kolejności na cenach gruntów pod zabudowę mieszkaniową w podwarszawskich gminach. Takich działek – i w Warszawie, i w okolicach – coraz bardziej brakuje, a sprzedający mogą wykorzystać marketingowo fakt włączenia terenów w granice miasta, gdzie działki są droższe. – Może pojawić się chęć do tego typu spekulacyjnych działań – mówi specjalistka. Tempo zmian w cenach działek i mieszkań będzie jednak zależało głównie od tego, jakie będą praktyczne efekty ustawy np. w zakresie wspólnej komunikacji dla całej aglomeracji. – Jeżeli zespolenie będzie zmianą wyłącznie administracyjną, to w ciągu dekady przełożenie na ceny może wynieść ok. 10 proc., a jeśli pójdą za tym faktyczne usprawnienia dla mieszkańców, to zwyżki dla najlepszych nieruchomości mogą wynieść nawet do 30 proc. – wskazuje Jarosław Skoczeń z agencji Emmerson.

Według danych Urban One 1 mkw. gruntu pod zabudowę mieszkaniową w Warszawie kosztuje teraz średnio ok. 760 zł, a np. w przyległej gminie Stare Babice ok. 300–400 zł. Jeśli chodzi o mieszkania, to np. w Piastowie nowe kosztuje średnio ok. 5,1 tys. zł za mkw., a niedaleko na Ursusie cena wynosi już średnio ok. 6,4 tys. zł za mkw.

Ubezpieczenia

Według wyliczeń porównywarki ubezpieczeniowej mfind.pl w końcu ubiegłego roku w Warszawie komunikacyjne OC kosztowało średnio 1027 zł. W miejscowościach przylegających do stolicy było to średnio: od 747 zł w Legionowie do 955 zł w Wołominie. Specjaliści nie wykluczają, że w związku z włączeniem tych rejonów w granice Warszawy stawki mogą lekko wzrosnąć, choć nie jest to przesądzone. – Wiele zależy od tego, jakie zmiany zajdą w korzystaniu z urzędów. Jeśli mieszkańcy będą musieli więcej spraw załatwiać w instytucjach wymagających wjazdu w głąb miasta, gdzie jest większe natężenie ruchu, to stawki mogą wzrosnąć, ale maksymalnie ok. 10 proc. – ocenia Bartosz Salwiński, ekspert ubezpieczeniowy mfind.pl. Sami ubezpieczyciele wskazują, że duże znaczenie będzie miał system ustalania cen przez poszczególne towarzystwa. Jeden z nich deklaruje, że między sąsiadującymi powiatami nie ma zwykle dużych różnic i wychodząc od stawek w największym mieście w regionie, w otaczających je powiatach ceny zwykle systematycznie spadają. Różnice w kolejnych liniach powiatów nie są zwykle większe niż 5–10 proc.
– Poszerzenie zasięgu aglomeracji może spowodować, że stawki OC w rejonach otaczających Warszawę mogą wzrosnąć, ale wzrost nie powinien przekroczyć wskazanych 5–10 proc. – mówi przedstawiciel tego towarzystwa.

Wspólny bilet

Tu zajdą największe zmiany. Obecny system biletowy opiera się na dwustronnych, dobrowolnych porozumieniach Warszawy z okolicznymi gminami. Dzięki temu mieszkaniec Pruszkowa czy Sulejówka może jeździć Kolejami Mazowieckimi na podstawie biletu warszawskiego ZTM. Ościenne gminy mogą także dofinansowywać stołeczne linie autobusowe w celu wydłużenia ich tras tak, by obsługiwały także rejony pod Warszawą (wówczas muszą dopłacić). Jeśli autobus krąży tylko po terenie danej gminy (i dowozi ludzi tylko do węzłów przesiadkowych), gmina musi pokryć 80 proc. kosztów funkcjonowania takiej linii. Jeśli wkrótce metropolia przejmie te zadania, pojawi się zapewne jeden, wspólny system biletowy. To z jednej strony oznacza wyższe koszty funkcjonowania komunikacji (większy teren do obsłużenia) i być może – zmianę lub likwidację dwóch stref biletowych, mających dziś decydujący wpływ na cenę biletu. Trudno dziś przesądzić, czy bilety zdrożeją, czy nie. Z naszych rozmów z kilkoma gminami wynika, że obawiają się podwyżek – chociażby z uwagi na przymus „zrzucania się” na funkcjonowanie całego systemu. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że rozważana jest zmiana systemu biletowego w Warszawie (obecny system jest z 2001 r.) – być może po utworzeniu metropolii zamiast np. biletów jednorazowych przesiadkowych liczony będzie czas przejazdu lub liczba przejechanych przystanków (na zasadzie impulsów na karcie miejskiej).

Śmieci

Samorządowcy, z którymi rozmawialiśmy, wskazują, że wysokość opłat śmieciowych będzie zależeć od rzeczywistej autonomii gmin tworzących metropolię warszawską. – Podejrzewam, że będą dążenia do zunifikowania wysokości opłat poprzez wspólne realizowanie tych zadań. Pytanie, czy będzie to unifikacja w dół, czy w górę – zastanawia się Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich. Jak dodaje, patrząc z perspektywy gmin podwarszawskich, można się spodziewać ruchów w górę. – Bogate gminy podwarszawskie stać było na dopłacanie do systemu śmieciowego i oferowanie niskich stawek za wywóz. Być może też stworzenie aglomeracji otwiera drogę do powołania związku międzygminnego, który będzie organizować przetarg na obsługę całej aglomeracji. Podobnie dziś działa związek międzygminny Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej – zwraca uwagę Wójcik. Wówczas być może skala działania byłaby ważnym atutem przy negocjowaniu cen z firmami walczącymi o obsługę tak dużej jednostki.

>>> Czytaj też: Megamiasto Warszawa. Zobacz, za co zapłacimy więcej