Data ogłoszenia porozumienia przed szczytem G20 w Hamburgu była nieprzypadkowa. Strony nie kryły, że chcą dać tym samym jasny sygnał, skierowany zwłaszcza do USA, że aktywnie są zaangażowane w przeciwdziałanie obserwowanym tendencjom protekcjonistycznym w promocję wolnego handlu.

Do rozwiązania pozostało jeszcze wiele kwestii. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zwrócił uwagę na sprawę sądu inwestycyjnego, ale lista jest znacznie dłuższa. Do problemów, z którymi realnie spotykają się przedsiębiorstwa z krajów członkowskich UE, w tym z Polski, na rynku japońskim należą m.in. różnice w standardach czy regulacjach rynkowych i zapisach dotyczących polityki konkurencji. Zakładając, że będą także przedmiotem negocjacji i ustaleń, kolejnym krokiem będzie uzgodnienie ostatecznego tekstu umowy, co planowane jest na koniec 2017 roku.

Dopiero wtedy Komisja Europejska zajmie się weryfikacją prawną umowy i jej przetłumaczeniem na wszystkie języki urzędowe UE. Następnie przedłoży umowę państwom członkowskim UE i Parlamentowi Europejskiemu do zatwierdzenia. Można optymistycznie przyjąć, że umowa o wolnym handlu UE – Japonia wejdzie w życie najwcześniej w drugiej połowie 2018 roku.

Według zapowiedzi Jeana-Claudeʼa Junckera dzięki wejściu w życie umowy 90 proc. unijnego eksportu do 127-milionowej Japonii będzie zliberalizowane na skutek zniesienia barier taryfowych w dostępie do rynku japońskiego. Porozumienie ma otworzyć japoński rynek na eksport produktów rolnych z UE i zwiększy możliwości handlu w innych sektorach. Zniesienie cła na wina (obecnie około 15 proc.) ma dać ich producentom oszczędności rzędu 134 mln euro rocznie. Zaoszczędzić mają także producenci m.in. wyrobów skórzanych i obuwia, serów, wołowiny, wieprzowiny oraz świeżego mięsa. Łącznie oszczędności mają sięgać około 1 mld euro rocznie.

Zdaniem KE, dzięki umowie eksport do Japonii może wzrosnąć nawet o 20 mld euro (nie podano zaś kiedy to się stanie i na czym opierają się te szacunki). Planowane są okresy przejściowe poprzedzające otwarcie rynków dotyczące wrażliwych sektorów gospodarki UE, np. przemysłu motoryzacyjnego. Nieoficjalne źródła mówią o siedmiu latach w przypadku samochodów. Umowa w swojej docelowej treści ma uwzględniać także otwarcie rynków usług, zwłaszcza usług finansowych, handlu elektronicznego, telekomunikacji i transportu oraz dostęp do rynku zamówień publicznych (m.in. w sektorze kolejowym i lotniczym, komunikacji miejskiej), wartego ok. 550 mld euro.

Zawarcie umowy o wolnym handlu z Japonią jako jeden ze strategicznych priorytetów UE uwzględniono w założeniach nowej strategii handlowej i inwestycyjnej UE „Handel z korzyścią dla wszystkich. W kierunku bardziej odpowiedzialnej polityki handlowej i inwestycyjnej” przedstawionej przez Komisję Europejską w październiku 2015 roku.

Negocjacje z Japonią oficjalnie rozpoczęły się 23 marca 2013 roku. Japonia obawiała się o konkurencyjność japońskiego biznesu w Europie po wejściu w życie w 2011 roku umowy o wolnym handlu między UE i Koreą Południową. UE i Japonia oczekują, że wynegocjowane porozumienie i umowa powinny przyczynić się nie tylko do zwiększenia dwustronnej wymiany handlowej i inwestycji, ale także do większej integracji ekonomicznej i ściślejszej współpracy między przedsiębiorstwami z UE i Japonii oraz do zacieśnienia współpracy między UE a Japonią w międzynarodowych organach regulacyjnych i normalizacyjnych.

W planach UE ma wynegocjowanie i podpisanie szeregu innych umów o wolnym handlu, w szczególności z krajami regionu Azji i Pacyfiku, a także Ameryki Łacińskiej i Afryki.

Handel Unia – Japonia

Dotychczas rynek Unii Europejskiej miał dla Japonii większe znaczenie w aspekcie handlu (eksport/ import) niż dla UE rynek japoński. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego za 2016 rok UE zajęła trzecie miejsce wśród 10 najważniejszych partnerów handlowych Japonii (za Chinami i USA, przed Koreą Południową, Tajwanem, Tajlandią, Australią, Hongkongiem, Indonezją i Malezją), a Japonia szóste miejsce wśród 10 najważniejszych partnerów UE (za USA, Chinami, Szwajcarią, Rosją i Turcją, przed Norwegią, Koreą Południową i Indiami). Analizując dane Eurostat za lata 2006-2016, UE odnotowuje nadwyżkę importu nad eksportem, czyli ujemne saldo bilansu handlowego w handlu towarami z Japonią. Przedsiębiorstwa japońskie sprzedają wartościowo więcej towarów na rynku unijnym niż przedsiębiorstwa z krajów członkowskich UE na rynku japońskim.

Struktura eksportu UE i Japonii jest zbliżona – obejmuje głównie dobra przemysłowe: maszyny, sprzęt transportowy czy chemikalia (UE eksportuje także żywność).

Handel Polska – Japonia

Według ostatnich dostępnych danych z 2015 roku polski eksport do Japonii wyniósł 514 mln euro, a import: 2,38 mld euro. Ujemne saldo bilansu handlowego z Japonią notujemy od wielu lat.

Do Japonii wysyłamy głównie wyroby tytoniowe, urządzenia mechaniczne i elektryczne, produkty przemysłu motoryzacyjnego, statki powietrzne, chemię przemysłową, meble i produkty ceramiczne. Z kolei importujemy auta, części do silników, odczynniki diagnostyczne i laboratoryjne, maszyny drukarskie, przyrządy optyczne, części do aparatury nadawczej i odbiorczej dla telewizji, radiofonii, telefonii i kamer.

Wstępne ustalenia w ramach Porozumienia ws. wolnego handlu UE – Japonia dają polskim producentom szansę w nowych obszarach, m.in. w sektorze rolno-spożywczym, szczególnie jeśli chodzi o sprzedaż wyrobów mlecznych (obłożonych obecnie wysokimi stawkami celnymi) oraz mięsa i drobiu. Polskie firmy mogą być również zainteresowane otwarciem rynku zamówień publicznych, zwłaszcza w transporcie kolejowym czy komunikacji miejskiej. Generuje to nowe szanse dla znanych już w Europie dostawców taboru, jak PESA, Newag, Solaris, czy elementów infrastruktury kolejowej.

Rosnący w Japonii popyt na lekarstwa, sprzęt medyczny, w tym specjalistyczne przyrządy chirurgiczne i urządzenia dla osób starszych, może również zainteresować polskich dostawców.

Ze względu na planowane w umowie UE – Japonia okresy przejściowe w sektorach uznanych za wrażliwe na korzyści z dostępu do rynku japońskiego europejskie firmy motoryzacyjne i powiązani z nimi m.in. polscy poddostawcy części i komponentów będą musieli poczekać.

Polskie firmy muszą także mieć świadomość wysokiej konkurencyjności firm japońskich. W styczniu Ministerstwo Rozwoju opublikowało programy promocji ogólnej dla polskich przedsiębiorców na pięciu wybranych rynkach perspektywicznych: Algieria, Indie, Iran, Meksyk, Wietnam. Niestety, nie ma wśród nich Japonii. Polska strona musi zaś uważnie monitorować przebieg i stan negocjacji UE-Japonia. Dotyczy to zarówno polskich firm, jak i administracji rządowej.

Problemy

Zniesienie lub redukcja ceł w dostępie do rynku japońskiego, mocno eksponowane podczas ogłaszania Porozumienia ws. wolnego handlu UE – Japonia, nie staną się istotnym czynnikiem intensyfikacji działalności eksportowej na ten rynek, jeśli nie zostaną rozwiązane problemy wskazywane przez przedsiębiorców. Wynikają one głównie z regulacji wewnętrznych Japonii oraz różnic w regulacjach prawnych w UE i Japonii.

Niski jest poziom internacjonalizacji standardów w Japonii, co oznacza, że przedsiębiorcy zobowiązani są do ponoszenia dodatkowych kosztów badań lub dostosowania do odmiennych standardów japońskich, aby oferowane towary były dopuszczone do obrotu. Proces ten jest nie tylko kosztowny, ale też czasochłonny i uciążliwy. Wymogi te dotyczą zwłaszcza produktów żywnościowych. Odmienne przepisy fitosanitarne są barierą, podobnie jak przepisy o dodatkach smakowych lub koloryzujących. 

Tylko 1/3 z 828 substancji spożywczych dopuszczonych do użytku przez Japonię uznana zostało za bezpieczne przez WHO/FAO, a z kolei ponad 600 substancji dopuszczonych przez WHO/FAO nie jest akceptowanych przez Japonię. Wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii wzajemnego uznawania przez Japonię i WHO/FAO dodatków do żywności i substancji spożywczych. Przedsiębiorcy nie są również zadowoleni z funkcjonowania umów o wzajemnej uznawalności standardów (ang. Mutual Recognition Agreements – MRA).

Procedury zatwierdzania produktów są czasochłonne i kosztowne, co należy wiązać przede wszystkim z utrudnieniami administracyjnymi w Japonii, na które narzekają także tamtejsi przedsiębiorcy. Budownictwo, nieruchomości, transport lotniczy, diagnostyka medyczna, aparatura medyczna, weterynaria to wybrane obszary, w których obowiązują standardy uznawane wyłącznie w Japonii.

W porozumieniu jest także mowa o otwarciu rynków usług. Bez liberalizacji wymogów oraz bez stosowania ujednoliconych standardów lub zniesienia istniejących barier w dostosowaniu się do nich trudno jednak liczyć na to, że firmy europejskie aktywnie będą działały w sektorze telekomunikacji, usług bankowych i ubezpieczeniowych czy papierów wartościowych.

Autor: dr Ewa Radomska, wykładowca i adiunkt w Instytucie Badań Ekonomicznych na Wydziale Biznesu i Stosunków Międzynarodowych w Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie.