W poniedziałek o przeniesieniu siedziby poinformowało kierownictwo papierniczej spółki Torraspapel, która zatrudnia blisko 2000 pracowników. Jej ubiegłoroczne obroty przekroczyły 766 mln euro.

“Decyzja dotycząca przeniesienia naszej siedziby z Barcelony do Madrytu została podyktowana obecną sytuacją w Katalonii” - napisały w komunikacie władze firmy Torraspapel.

Jedną z firm, które postanowiły przenieść swe centrale poza Katalonię, jest spółka brokerska GVC Gaesco.

Decyzja władz GVC Gaesco może dziwić, gdyż spółka ta uchodzi za sprzymierzeńca katalońskich separatystów. Rodzina Vallve będąca współwłaścicielem tej firmy od ponad pół wieku wspiera finansowo katalońskie organizacje niepodległościowe, w tym Omnium Cultural, która miała duży udział w organizacji referendum z 1 października.

GVC Gaesco jest kolejnym przedsiębiorstwem, którego kwatera główna zostanie w najbliższym czasie przeniesiona do stolicy Hiszpanii.

Wśród spółek, które od piątku zapowiedziały wyprowadzenie siedziby poza Katalonię, są m.in. dostawca energii Gas Natural Fenosa, firma tekstylna Dogi, biotechnologiczna Oryzon Genomics, a także działające w sektorze bankowym Banco Mediolanum, Caixabank oraz Sabadell. Te dwie ostatnie instytucje to odpowiednio trzeci i piaty bank Hiszpanii.

W poniedziałek agencja ratingowa Moody's oceniła jako pozytywną decyzję kierownictwa władz banków Sabadell i Caixabank w sprawie przeniesienia siedziby poza Katalonię.

Eksperci spodziewają się kolejnych deklaracji przedsiębiorców w sprawie przeprowadzki z Katalonii; podkreślają też, że zjawisko to przyśpieszy uchwalony w piątek przez gabinet Mariano Rajoya dekret, który ułatwia firmom przenoszenie oficjalnej siedziby spółki do innego regionu Hiszpanii w taki sposób, że nie ma bezpośredniego wpływu na stanowiska pracy czy aktywa spółki.

Pomimo niedzielnej wypowiedzi wicepremiera Katalonii Oriola Junquerasa, który zbagatelizował możliwość masowej ucieczki firm z Katalonii, gabinet tamtejszego premiera Carlesa Puigdemonta powołał tzw. ekonomiczny sztab kryzysowy. Nowym, nieformalnym ciałem zarządza Santi Vila, szef departamentu ds. przedsiębiorczości w regionalnym rządzie. Do sztabu kryzysowego weszli m.in. katalońscy ministrowie odpowiedzialni za gospodarkę i przemysł.

Powołanie tej nowej instytucji ma pomóc właścicielom firm działających na terenie Katalonii i ułatwić lokalnemu rządowi poradzenie sobie z lawinowym wzrostem pytań ze strony przedsiębiorców. Dotyczą one różnych aspektów prawnych dotyczących przyszłości Katalonii, m.in. nowego systemu podatkowego, depozytów bankowych, umów, a także procedur związanych z przeniesieniem siedziby.

Marcin Zatyka

>>> Czytaj również: Rosja znów dziękuje obcemu kapitałowi. Tym razem w internecie