W Senacie we wtorek odbyła się debata nad uchwaloną 9 listopada przez Sejm nowelą ustawy o podatku od towarów i usług, wprowadzającą tzw. mechanizm podzielonej płatności (split payment).

Do ustawy senatorowie proponują kilka poprawek - m.in. szef senackiej komisji budżetu i finansów Grzegorz Bierecki (PiS) zaproponował, by przesunąć termin wejścia w życie mechanizmu na połowę przyszłego roku.

Tłumaczył, że do senatorów docierały głosy postulujące zmianę terminu wejścia w życie ustawy, "aby banki i SKOK-i były zobowiązane do oferowania tej usługi od 1 lipca, a nie 1 kwietnia".

"Wiele było tych głosów, same banki proszą o wydłużenie tego terminu ze względu na konieczność dostosowania swoich systemów IT do prowadzenia tej działalności" - uzasadniał.

Zaproponował także poprawkę zakładającą, że mechanizm tzw. podzielonej płatności mogły stosować wszystkie instytucje działające na podstawie ustawy o usługach płatniczych, a nie tylko banki i SKOK-i.

Podobną jak Bierecki poprawkę, zakładającą zmianę terminu wejścia w życie ustawy na 1 lipca przyszłego roku, złożył także podczas wtorkowej debaty Kazimierz Kleina (PO).

Zaproponował on również inną poprawkę, skracającą maksymalne terminy na zwrot VAT. Senator PO proponuje, by termin ten wynosił nie 25 dni, ale 15 dni.

Wobec tej ostatniej poprawki krytycznie wypowiedział się wiceminister finansów Paweł Gruza, który zwracał uwagę, że zapisane w ustawie terminy na zwrot VAT są maksymalne, a w rzeczywistości zwroty będą szybsze. Podkreślał, że Krajowa Administracja Skarbowa już przyspieszyła zwrot VAT, średnio z 60 dni do ok. 30 dni.

Gruza nie skomentował zarazem poprawki, przesuwającej termin wejścia w życie mechanizmu split payment na 1 lipca 2018 roku.

Kilka dni temu "Dziennik Gazeta Prawna" pisał, że resort finansów chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom banków, które twierdzą, że nie będą gotowe na wejście w życie split paymentu od kwietnia 2018 r. i prosiły o przesunięcie terminu na 1 stycznia 2019 roku. Resort miał ostatecznie zgodzić się na 1 lipca.

Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk komentując te informacje w mediach mówił, ze przesunięcie terminu wprowadzenia podzielonej płatności nie wpłynie na wysokość wpływów podatkowych.

Nowela ma doprowadzić do ograniczenia patologii polegającej na wyłudzeniach VAT z użyciem tzw. znikających podatników. Ma też zapewnić większe dochody podatkowe, większą pewność działalności gospodarczej i równość zasad konkurencji.

Wprowadzone rozwiązanie opiera się o zmianę technologii w systemie rozliczeń międzybankowych. Umożliwi ona podatnikowi zapłatę swojemu kontrahentowi faktury VAT w dwóch strumieniach finansowych: w strumieniu netto i w strumieniu VAT.

Kwota netto będzie dostępna dla kontrahenta w tradycyjny sposób bez ograniczeń, natomiast VAT będzie wpływał na specjalnie dedykowane temu konto. Podatnik będzie miał ograniczone możliwości dysponowania znajdującymi się tam kwotami. Pieniędzmi z tego konta będzie można płacić VAT poddostawcom - także na specjalne konto - lub regulować zobowiązanie VAT w rozliczeniach z fiskusem.

Mechanizm ten będzie dobrowolny. Ustawa wprowadza jednak system zachęt, który ma skłaniać przedsiębiorców do korzystania z niego, zwłaszcza w tych przypadkach, w których przedsiębiorca może mieć wątpliwości co do uczciwości swojego kontrahenta.

Te zachęty to m.in. przyspieszony do 25 dni zwrot VAT, brak stosowania sankcji w VAT, zwolnienie z odpowiedzialności solidarnej.

Jak mówił podczas wtorkowej debaty w Senacie sprawozdawca komisji senator Krzysztof Mróz (PiS), według szacunków resortu finansów w pierwszym roku split payment obejmie 30 proc. firm, w drugim roku 75 proc., w trzecim 80 proc., a w 2022 roku - maksymalnie 90 procent.

MF szacuje, że w 2018 r. plusy i minusy związane z wprowadzeniem zmian zniosą się, ale w 2019 r. powinny one przynieść budżetowi 2 mld zł.

>>> Czytaj też: Jak zniesienie 30-krotności wpłynie na wysokość emerytur? ZUS policzył