Po południu senatorowie zdecydowali, że rozpatrzą nowelę jeszcze na obecnym posiedzeniu - jako punkt 6. - po zakończeniu debaty nad projektem zmian w regulaminie Senatu. Senacka większość nie poparła wniosku Bogdana Klicha (PO), by odłożyć prace nad nowelizacją. Wcześniej w środę senackie komisje: praw człowieka, praworządności i petycji oraz kultury i środków przekazu opowiedziały się za przyjęciem noweli bez poprawek. Nowe regulacje wprowadzają m.in. kary za przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialność za zbrodnie z okresu II wojny światowej.

"Jesteśmy zdeterminowani do tego, żeby przyjąć te przepisy i też wysłać jasny sygnał w świat, że nie zgadzamy się na to, żeby Polska była dłużej obrażana. Zbyt często Polska była +chłopcem do bicia+. Najwyższy czas, żeby powiedzieć: dość. Będziemy walczyć o dobre imię Polski, bo to jest nasze zadanie, jako przedstawicieli tego państwa" - oświadczył Jaki na środowej konferencji prasowej w Sejmie.

Podkreślił, że w ustawie chodzi o pokazanie "prawdy o wydarzeniach historycznych". "Dość już takich określeń jak +polskie obozy śmierci+, +polskie obozy koncentracyjne+. Naprawdę już najwyższy czas, aby Polska w sposób skuteczny, systematyczny potrafiła się bronić w sposób taki komplementarny, stąd te przepisy, które wprowadza nasza ustawa, które pozwalają Polsce na obronę dobrego imienia - na ścieżce cywilnej i karnej" - mówił wiceminister sprawiedliwości.

Według niego celem ustawowych zmian jest "prawda i szacunek" dla Polaków, którzy "zginęli w imię zasad i wartości". Argumentował przy tym, że wizerunek państwa "zawsze przekłada się na kwestie ekonomiczne". "Problem polega na tym, że określenie +polskie obozy śmierci+ lub synonimy stały się już na tyle powszechne, że nawet takiego sformułowania użył prezydent USA, czy szef FBI, czy inne ważne osoby; w szanowanych pismach używane są tego typu określenia, nie dlatego, że ktoś chce obrazić Polskę, tylko te określenia stały się na tyle powszechne" - mówił Jaki.

"Jeżeli my więc dzisiaj nic nie zmienimy, jeżeli polskie państwo nie zacznie szukać jakichś instrumentów, to się okaże za 15, czy 20 lat, jak nasze wnuki pojadą za granicę, to będą ich wytykać palcem: o, patrzcie to są te osoby odpowiedzialne za Holokaust. To jest po prostu nieuczciwe i niesprawiedliwe" - ocenił wiceszef MS.

Jaki powiedział, że prace nad projektem nowelizacji trwały w Sejmie półtora roku. "To jest projekt, który przeszedł pełne konsultacje. Blisko rok trwają nasze bieżące kontakty z ambasadą Izraela i nawet przez minutę nikt z ambasady Izraela nie wspomniał o tym, że jest problem jeszcze z ustawą o IPN. To jak mieliśmy się domyśleć? Ani nam, ani opozycji, ani dziennikarzom nikt z ambasady Izraela nie mówił, że może być jakikolwiek problem z tą ustawą" - powiedział wiceminister sprawiedliwości.

Jaki wyraził też pogląd, że w sprawie nowelizacji ustawy o IPN Polska "padła ofiarą wewnętrznej gry politycznej w Izraelu". "I dlatego chciałbym, żebyśmy zbudowali konsensus wokół określenia +polskie obozy koncentracyjne+, +polskie obozy śmierci+, ponieważ widzę, że to jest bardzo łatwo wykorzystywane przez opozycję w walce politycznej, mimo że opozycja od półtora roku też zna ten przepis i nie proponowała innego przepisu" - powiedział wiceszef MS.

Dowodził, że proponowana regulacja jest precyzyjna i "dokładnie taka, jak przepis dotyczący +kłamstwa oświęcimskiego+, który istnieje już w Kodeksie karnym. "Jeżeli polskie państwo już od dawna broni izraelskiej wersji historii za pomocą naszych środków karnych, to dlaczego za pomocą takich środków mamy takie duże wątpliwości, żeby wprowadzić taką samą ochronę wobec dobrego imienia Polski?" - pytał Jaki.

Przed konferencją prasową wiceminister sprawiedliwości rozmawiał z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim, który wcześniej spotkał się z ambasador Izraela Anną Azari. Pytany o jego przebieg, poinformował, że "miało swój wymiar dyplomatyczny". "Rozmowa odbywała się w miarę przyjaznych warunkach, na tyle ile to jest możliwe w takiej sytuacji" - dodał polityk. Przyznał jednak, że obie strony pozostały przy swoim zdaniu. "Nie może być inaczej. My nie możemy też dopuścić do takiej sytuacji, że niektóre państwa, już pomijam Izrael, Polskę będą traktowały jak swoją kolonię" - powiedział wiceminister sprawiedliwości.

Uchwalona w zeszły piątek nowelizacja ustawy o IPN wywołała protest m.in. władz Izraela. Ambasador Anna Azari zaapelowała o zmianę regulacji Podkreśliła, że "Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady".

>>> Czytaj też:  Narodowcy nie będą pikietować pod ambasadą Izraela. "Niedopuszczenie do rzetelnego głosu w debacie"

"Jerusalem Post": Większość w Knesecie popiera uznanie ustawy o IPN za negowanie Holokaustu