Luxtorpeda, czyli słynny pociąg spalinowy o opływowych kształtach, stała się synonimem przedwojennej nowoczesności. Często określana jest jako chluba polskiej kolei i niezwykle nowatorski jak na owe czasy wytwór rodzimego przemysłu. Rzeczywiście mogła imponować, przede wszystkim szybkością. Osiągane wówczas czasy przejazdu mogą zawstydzać kolejarzy do dziś. Wciąż nie udało się np. pobić rekordu Luxtorpedy z 1936 r. na trasie Kraków – Zakopane. Pokonanie tego odcinka zajęło jej 2 godz. 18 min. Teraz najszybszy ekspres jedzie aż o pół godziny dłużej. I to mimo że w zeszłym roku powstały dwa skróty (w Krakowie i w Suchej Beskidzkiej), dzięki którym pociągi nie muszą zmieniać kierunku jazdy.

Luxtorpeda mogła się rozpędzać do 115 km/h. Dobre osiągi były możliwe dzięki niedużej wadze. Tak naprawdę był to niewielki pojazd, rozmiarami przypominający dzisiejsze szynobusy. Nie można też uznać, że sukces pociągu to w całości zasługa polskiej myśli technicznej. Pierwszą Luxtorpedę kupiono w austriackiej firmie Austro-Daimler-Puch. Na podstawie planów tego pojazdu kolejne pięć egzemplarzy wyprodukowano w chrzanowskim Fabloku. Luxtorpeda była wówczas luksusowym składem, a na przejażdżkę stać było niewielu. Oprócz niej przed II wojną światową w barwach PKP jeździło kilkadziesiąt motorowych pociągów, które wprawdzie nie miały już takiej opływowej sylwetki, ale były podobnie szybkie. Spora część z nich powstała w zakładach Cegielskiego w Poznaniu.

>>> Czytaj też: Współczesna Luxtorpeda znów na torach? Wiceminister infrastruktury: Jeśli dobrze pójdzie, to za 4-5 lat

Lekko tak toczy się w dal

Teraz Luxtorpeda znowu zaczęła rozpalać wyobraźnię Polaków. Wszystko za sprawą programu, który Mateusz Morawiecki ogłosił jeszcze jako wicepremier w 2016 r. Zgodnie z założeniami planu Luxtorpeda 2.0 przemysł kolejowy ma być jednym z kół zamachowych polskiej gospodarki. Do tego celu miałyby nas dowieźć innowacyjne, w tym szybkie, pociągi.

Wielkie zamówienia szykuje przede wszystkim spółka PKP Intercity, która ostatnio zapowiedziała, że do 2023 r. wydatki na tabor zwiększy z 2,5 do 7 mld zł. Pomocną dłoń do PKP Intercity wyciągnęło właśnie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Ta współpraca ma pozwolić przygotować pociąg, który ma się rozpędzać do 230 lub 250 km/h. Ministerstwo Infrastruktury zakłada, że wyprodukuje go polska firma.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ W MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ >>>