Według zastrzegającego sobie anonimowość przedstawiciela Błękitnego Domu, siedziby prezydenta Korei Południowej, Mun i Trump mają też rozmawiać przez telefon bezpośrednio po piątkowym szczycie koreańskim, żeby omówić wynik spotkania Muna z Kimem w Panmundżomie.

We wtorek w czasie rozmów z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Trump powiedział, że przywódca Korei Płn. chce się z nim spotkać "tak szybko, jak to możliwe". Amerykański prezydent podkreślił, że Kim jest niezwykle "otwarty", a jego zachowanie "bardzo honorowe".

Trump mówił niedawno, że do jego historycznego spotkania z Kimem dojdzie "na początku czerwca lub nieco wcześniej", a obie strony rozważają pięć potencjalnych lokalizacji. Nie sprecyzował jednak, o jakie miejsca chodzi.

Według źródeł agencji Bloomberga na liście Białego Domu nie ma Pekinu, Pjongjangu, Seulu ani Panmundżomu - miejscowości na linii demarkacyjnej między Koreą Płn. a Koreą Płd., gdzie w 1953 roku podpisano zawieszenie broni, pieczętujące podział Korei na komunistyczną Północ i sprzymierzone z USA Południe. To tam w najbliższy piątek ma odbyć się pierwszy od ponad dekady szczyt koreański.

We wtorek szef tajlandzkiego MSZ Don Pramudwinai powiedział, że jego kraj jest gotowy być gospodarzem spotkania Trumpa z Kimem. Minister zaznaczył jednak, że nie kontaktowano się z władzami Tajlandii w tej sprawie. (PAP)

cyk/ ap/