Podstawowy problem to słaby wzrost gospodarczy. Po raz ostatni PKB Italii rósł szybciej niż średnia dla całej strefy euro 15 lat temu. O ile gospodarka całego eurolandu jest obecnie o niemal jedną trzecią większa niż 20 lat temu, tuż przed startem unii walutowej, o tyle Włochy urosły w tym czasie o niecałe 10 proc. Przy tym słabsza dynamika nie była spowodowana przez kryzys finansowy, jaki wybuchł przed dekadą. W pierwszych dziesięciu latach funkcjonowania strefy euro wzrost gospodarczy Włoch również był o połowę mniejszy niż w Eurolandzie.

Niski wzrost PKB przekłada się na rynek pracy. Stopa bezrobocia wynosi 11 proc., wyższą mają tylko Hiszpania i Grecja. Kłopoty ze znalezieniem zatrudnienia sprawiają, że nastroje obywateli są wyraźnie gorsze niż w innych krajach Unii. To przekłada się na dynamikę popytu konsumpcyjnego, ale też na sympatie partyjne. Rośnie poparcie dla określanych jako antysystemowe ugrupowań, jak Ruch 5 Gwiazd czy Liga, których kandydata na premiera odrzucił w weekend prezydent Sergio Mattarella.

Włochy to największy dłużnik w strefie euro. Zobowiązania sektora finansów publicznych przekraczają tam 2,2 bln euro. To ponad 130 proc. PKB (pod tym względem gorsza jest tylko Grecja). Polityka zerowych stóp procentowych i skup aktywów dokonywany przez Europejski Bank Centralny (kierowany przez Włocha Maria Draghiego) powodowała, że koszty obsługi długu były dotąd stosunkowo nieduże. Ale większe ryzyko polityczne przekłada się na ich wzrost. To zaś – gdyby miało utrzymać się dłużej – tylko pogłębi problemy budżetowe i gospodarcze czwartej co do wielkości unijnej gospodarki.