W czwartek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o BGK oraz projekt zmian w ustawie o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa oraz niektóre osoby prawne. Wiceminister finansów Jacek Dominik powiedział, uzasadniając propozycje rządu, że zmiany są częścią rządowego "Planu Stabilności i Rozwoju". Tłumaczył, że dotąd BGK realizował ważne społecznie działania przez powierzone środki rządowe, a zmiana umożliwi realizację tych zadań z własnych funduszy. Fundusze (jak Fundusz Poręczeń Unijnych), którymi obecnie zarządza BGK zostaną przekazane na kapitały własne banku, co znacznie podniesie możliwości udzielania kredytów.

BGK będzie wspierać eksport

"Teraz bank jest instytucją o małym kapitale własnym, a dużych funduszach, co uniemożliwia mu prowadzenie działalności" - wyjaśniał Dominik. Dodał, że projekt przewiduje możliwość dalszego dokapitalizowania BGK. "Bank będzie mógł łatwiej i szybciej reagować na zmieniające się potrzeby na rynku finansowym" - zaznaczył. Wyjaśnił, że BGK otrzyma możliwość wspierania eksportu poprzez np. udzielanie kredytów eksportowych dla zagranicznych nabywców polskich towarów.
Z kolei projekt nowelizacji ustawy o poręczeniach i gwarancjach ma zwiększyć możliwość wykorzystywania tych instrumentów przez przedsiębiorców, co ułatwiłoby im uzyskanie zewnętrznego finansowania.

BGK będzie udzielać poręczeń i gwarancji

Zmiany przewidują m.in. rozszerzenie zakresu gwarancji i poręczeń nie tylko na kredyty lub pożyczki, ale także na leasing, czy faktoring. Umożliwiają udzielanie przez BGK poręczeń i gwarancji w imieniu i na rachunek Skarbu Państwa jeżeli ich wartość znajdzie się w przedziale od 10 mln euro do 30 mln euro.

"Te rozwiązania ułatwią przedsiębiorcom korzystanie z kredytów (...). Nowy katalog będzie bardziej odpowiadał potrzebom podmiotów gospodarczych" - wyjaśnił wiceminister. Dodał, że korzystanie z poręczeń i gwarancji będzie odpłatne.
"Mamy nadzieję, że ten pakiet umożliwi przedsiębiorcom przejście, w miarę bezpieczne przez trudny okres związany z kryzysem na rynku finansowym" - podsumował Dominik.

Wszyscy poparli projekt

Posłowie wszystkich klubów opowiedzieli się za przekazaniem projektów do komisji finansów publicznych. Zdaniem Krystyny Skowrońskiej z PO, propozycje rządu wychodzą naprzeciw zapotrzebowaniom rynku. Według niej BGK będzie mógł pomagać podmiotom realizującym inwestycje z pieniędzy unijnych, inwestycje strukturalne oraz udzielać pomocy małym i średnim przedsiębiorcom. "Poręczenia i gwarancje będą służyć rynkowi, obywatelom, małym i średnim firmom, a przede wszystkim lepszemu wykorzystaniu środków z UE, co dobrze przysłuży się polskiej gospodarce" - powiedziała poseł.

Nawet PiS chwali zmiany

Wiesław Janczyk z PiS pochwalił pomysł wyposażenia BGK w możliwość wspierania polskich eksporterów. W jego opinii proponowane zmiany nie są jednak zbyt odważne i mogą się okazać niewystarczające.

Lewica i PSL chce szybko uchwalić projekt

Stanisław Stec z Lewicy wyraził nadzieję, że ze względu na wagę proponowanych rozwiązań, Komisja Finansów Publicznych szybko przeanalizuje projekt i na następnym posiedzeniu Sejmu zmiany zostaną uchwalone. "Umożliwienie BGK udzielania kredytów eksportowych da szansę na zmniejszenie negatywnych skutków kryzysu finansowego, poprawi zbyt polskich towarów" - powiedział Andrzej Pałys z PSL. Według niego konieczne jest usprawnienie systemu poręczeń i gwarancji, co zwiększyłoby dostęp przedsiębiorców do zewnętrznego finansowania. Teraz projektami zajmie się sejmowa Komisja Finansów Publicznych. 

W Sejmie także o prawie energetycznym 

W najbliższy poniedziałek komitet stały Rady Ministrów ma zająć się projekt zmian w prawie energetycznym, wzmacniających pozycję prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska zapowiedziała w czwartek w Sejmie, że korekta prawa ma dotyczyć ochrony odbiorców o niewielkim zużyciu energii - gospodarstw domowych zużywających na przykład do 1200 kilowatogodzin (kWh). "Do takiego poziomu energia elektryczna będzie podlegała taryfowaniu przez prezesa URE, powyżej tego zużycia w gospodarstwie domowym taryfy byłyby poddane warunkom rynkowym" - powiedziała w Sejmie o planowanych zmianach wiceminister.

Wyjaśniła, że nowe zasady zakładają wprowadzenie uprawnień prezesa URE do wydania decyzji przeciwdziałających wzrostom cen, jeśli przedsiębiorstwo będzie nadużywać swojej pozycji rynkowej. Zgodnie z projektem, prezes URE będzie mógł nałożyć na firmy energetyczne obowiązek sprzedaży określonej ilości energii elektrycznej na określonych warunkach.
Prezes będzie też miał prawo zdecydować, że firma nie będzie mogła stosować cen wyższych od ustalonych przez niego, lub nakazać zastąpienie ceny energii w taryfie, która nie podlega zatwierdzaniu przez Urząd, ceną określoną przez prezesa - powiedziała Strzelec-Łobodzińska.

Polskiej motoryzacji też nie jest dobrze

Nie tylko światowe koncerny motoryzacyjne są w trudnej sytuacji. Aktualną sytuacją w polskim przemyśle motoryzacyjnym zajmowała się w czwartek sejmowa komisja infrastruktury i gospodarki. Jak wynika z wypowiedzi udzielonej PAP przez Jakuba Farysia, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego sprzedaż samochodów w tym roku spadnie, w optymistycznym scenariuszu, o 10-15 proc. w porównaniu z rokiem 2008. Jego zdaniem wszelkie prognozy dotyczące rynku motoryzacyjnego są obarczone dużą niepewnością. Głównym powodem spadku sprzedaży będzie osłabienie złotego, które doprowadzi do wzrostu cen pojazdów i tym samym spadku popytu na nie.

"Produkcja samochodów w Polsce jest uzależniona od sytuacji na rynkach zewnętrznych. Załamanie sprzedaży na rynkach zagranicznych: włoskim, hiszpańskim, czy też niemieckim, powoduje, że spadły zamówienia na samochody produkowane u nas" - wyjaśnia Faryś.

Wyprodukowano o prawie 4,5 tys. samochodów mniej

Cały rynek lekkich samochodów wyniósł w styczniu 2009 roku 30.534 sztuki. W porównaniu do stycznia rok wcześniej było to mniej o 1.698 samochodów (-5,3 proc.) a do grudnia mniej o 4.448 (-12,7 proc.). W ciągu ostatnich 12 miesięcy sprzedano tych samochodów łącznie 376.402. Było to więcej niż przed rokiem o 23.873 sztuki (6,8 proc.). W ubiegłym roku w zakładach motoryzacyjnych w Polsce wyprodukowano ponad 990 tys. aut osobowych i dostawczych.

Walka z bezrobociem to zasadnicza sprawa w czasie kryzysu

W opinii szefa koła SdPl-NL Marka Borowskiego, zasadniczą sprawą w czasie kryzysu jest przeciwdziałanie wzrostowi bezrobocia. Trzeba chronić miejsca pracy i tworzyć nowe - mówił Borowski na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie.
Borowski, a także eurodeputowany SdPl Dariusz Rosati i szef Demokratycznego Koła Poselskiego Bogdan Lis o kryzysie gospodarczym rozmawiali w środę wieczorem z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem finansów Jackiem Rostowskim.

Cięcia są potrzebne, ale...

Borowski przyznał, że cięcia budżetowe są potrzebne, jednak - w jego opinii - rząd powinien wycofać się z oszczędności w obszarach, gdzie uległyby ograniczeniu inwestycje, remonty i zamówienia publiczne dla polskich zakładów produkcyjnych.
Zdaniem szefa koła SdPl-NL, Rada Ministrów powinna również wycofać się ze zwalniania ludzi w administracji. "Każda taka decyzja powoduje wzrost bezrobocia, a to powoduje z kolei ubytek wpływów do budżetu, konieczność wydania dodatkowych środków na zasiłków dla bezrobotnych, i efekt będzie taki, że polska gospodarka w wyniku decyzji rządowych, będzie wciągana w spiralę recesyjną" - podkreślił Borowski.

Trzeba przyciągnąć inwestorów

Polityk Socjaldemokracji opowiedział się za podjęciem prac nad wdrożeniem ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, przyciągnięciem inwestorów, w tym do inwestycji infrastrukturalnych, inwestorów prywatnych, którzy uzupełniliby inwestycje finansowane ze środków budżetowych i ze środków UE. SdPl i PD proponują również zwiększenie liczby specjalnych stref ekonomicznych. Jak mówił Borowski, jest ich w tej chwili w Polsce 14, a dzięki stworzeniu kolejnych, można byłoby przyciągnąć inwestorów, tworząc w ten sposób nowe miejsca pracy. Według Borowskiego, rząd powinien też wyselekcjonować przedsiębiorstwa szczególnie dotknięte skutkami kryzysu - np. w związku z opcjami walutowymi - gdzie może dojść do bankructw lub zwolnień ludzi na dużą skalę.

"W takiej sytuacji rząd może interweniować; Bank Gospodarstwa Krajowego może udzielić kredytu na spłatę tych opcji, a następnie rozłożyć go na jakiś bardziej dogodny okres" - uważa Borowski. Zaznaczył jednocześnie, że wiązałoby się to z zamrożeniem zarobków zarządów tych firm i nie wypłacaniem dywidend.

BGK mógłby pożyczać na wkład własny

Szef koła SdPl mówił też, iż spadła liczba nowych, oddawanych do użytku mieszkań, m.in. dlatego że banki zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów, żądając dużego wkładu własnego. "Tutaj również Bank Gospodarstwa Krajowego mógłby udzielać pożyczek na wkład własny po to, aby ożywić ten rynek" - powiedział.

Jego zdaniem, rząd powinien pomóc również tym klientom banków, którzy stracili pracę i nie są w stanie spłacać zaciągniętych kredytów. Borowski uważa, że potrzebne są elastyczne rozwiązania na rynku pracy. "Zamiast zwolnienia grupowego, które potem będzie skutkowało zasiłkami dla bezrobotnych można skrócić czas pracy, obniżyć pensje, ale jednocześnie pracownicy otrzymywaliby dopłaty z Funduszu Świadczeń Gwarantowanych, albo z Funduszu Pracy, żeby utrzymać człowieka w pracy, żeby on nie szedł na zasiłek, na bezrobocie" - podkreślił.

Powołajmy sztab antykryzysowy

Szef koła SdPl opowiedział się za powołaniem "sztabu antykryzysowego" przy premierze, który monitorowałby sytuację w kraju. "Otrzymywałby informację co się dzieje w zakładach pracy, czy nie powstają tam sytuacje, które będą prowadziły do grupowych zwolnień, ewentualnie bankructw, tak żeby wcześniej podejmować określone działania, a nie wtedy kiedy sytuacja jest już w zasadzie bez wyjścia" - mówił Borowski. Według niego, konieczne jest zawarcie porozumienia między związkami zawodowymi, pracodawcami i rządem. "Pracownicy muszą mieć pewność, że wszystkie te pociągnięcia rządu, które wiążą się także z pewnymi wyrzeczeniami, mają też za sobą pewne gwarancje bezpieczeństwa" - zaznaczył polityk SdPl.

SLD deklaruje chęć dalszych spotkań z premierem ws. kryzysu

SLD deklaruje chęć dalszych spotkań z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie kryzysu gospodarczego. Sojusz przedstawia ponadto swoje propozycje, m.in.: przywrócenie w 2010 roku 40-proc. stawki PIT i zawieszenie obniżania składki rentowej. Liderzy partii opozycyjnych, w tym SLD, rozmawiali w środę z szefem rządu i ministrem finansów Jackiem Rostowskim o przeciwdziałaniu skutkom kryzysu gospodarczego.

"Żałujemy, że do spotkania doszło tak późno, bo już w zeszłym roku sygnalizowaliśmy wolę współpracy. Sygnalizowaliśmy, że kryzys się zbliża" - powiedział na czwartkowej konferencji prasowej przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski. Jednocześnie zadeklarował wolę dalszych spotkań z rządem w sprawie kryzysu gospodarczego.

Szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak powiedział natomiast, że premier przedstawił w trakcie spotkania cztery propozycje ustaw, które niebawem mają być rozpatrzone w parlamencie. "Z naszej strony jest deklaracja, że ustawy, które są w tym pakiecie będą poparte" - mówił. Chodzi o ustawy: o dokapitalizowaniu Banku Gospodarstwa Krajowego; wprowadzającą gwarancje kredytowe dla przedsiębiorców oraz regulującą kwestie ewentualnego przejmowania banków, które będą miały trudności. Zdaniem Olejniczaka, nie należy "przywiązywać się" do deficytu budżetowego. "Deficyt z 2008 roku nie został w pełni zrealizowany. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przynajmniej o tę kwotę zwiększyć deficyt w obecnym roku, czyli w granicach 7 mld zł" - uważa szef klubu Lewicy.

Lewica za 40 proc. podatkiem

Według niego, w 2010 roku powinniśmy przywrócić podatek 40-proc. dla najlepiej zarabiających oraz na kilka najbliższych lat zawiesić obniżenie składki rentowej.Należy także - w opinii Olejniczaka - zwiększyć wykorzystanie środków unijnych.
Napieralski podkreślił, że SLD interesuje struktura oszczędności ogłoszonych w poszczególnych ministerstwach. "Znamy tylko kwoty, a my zastanawiamy się jaki to ma wpływ na pobudzenie pobytu zewnętrznego i zabezpieczenie szczególnie tych najbiedniejszych przed kryzysem. Jaki jest pakiet osłon socjalnych, aby uchronić miejsca pracy" - pytał szef SLD. 

Jest też szansa dla przemysłu zbrojeniowego

MON zapowiada korektę planu modernizacji armii na lata 2009-2010. Umowy na sprzęt zbrojeniowy mają być renegocjowane. Poinformował o tym w czwartek w Sejmie wiceminister obrony Narodowej Zenon Kosiniak-Kamysz, odpowiadając na pytania posłów. Przypomniał też, że ubiegłoroczne zobowiązania resortu wynosiły 3 mld 277 mln zł; natomiast w tym roku Rada Ministrów ograniczyła budżet resortu o 1 mld 947 mln zł.

Będą zabezpieczenia dla zakładów zbrojeniowych

Wiceminister powiedział, że dotychczas zweryfikowano pozycje w budżecie dotyczące umów wieloletnich, wstrzymano także realizację niektórych zamówień rzeczowych. Jednocześnie zaznaczył, że zabezpieczone zostały wydatki na pensje, emerytury i renty, zobowiązania ubiegłoroczne. Znajdą się także pieniądze na kontynuację procesu profesjonalizacji armii, szkolenia pilotów F-16 i C-130 oraz realizację zobowiązań sojuszniczych. Został też powołany zespół, w skład którego wchodzą przedstawiciele resortu obrony, a który ma - jak powiedział Kosiniak-Kamysz - zabezpieczyć funkcjonowanie zakładów polskiego przemysłu obronnego.

Zgodnie z planem oszczędnościowym, MON ma zaoszczędzić 1,9 mld zł z budżetu, który planowano na poziomie blisko 25 mld zł. Budżet resortu na 2009 rok zakłada wydatki osobowe - 7,2 mld zł; emerytury i renty - 5,1 mld zł; centralne plany rzeczowe - 7,2 mld zł; pozostałe wydatki bieżące - 4,8 mld zł. Według MON problemy z wpływami do budżetu w 2008 r., powodujące powstanie zobowiązań o wartości 3,2 mld zł (obciążających budżet 2009 r.) oraz decyzja rządu o ograniczeniu wydatków w budżecie państwa na 2009 r. wymusiła konieczność weryfikacji wydatków resortu. Według stanu na koniec stycznia, resort uregulował zaległe zobowiązania za 2008 r. na sumę 2,8 mld zł. Pozostała kwota zaległości (456 mln zł) z terminami płatności w lutym, marcu i maju br. będzie renegocjowana z kontrahentami.