Swoje rozczarowanie pracą firm audytorskich już wcześniej wyrażał przewodniczący KNF Marek Chrzanowski. Teraz dołącza do niego szefowa Ministerstwa Finansów. Teresa Czerwińska chce wykorzystać aferę wokół spółki windykacyjnej GetBack (i fakt, że pracował dla niej Deloitte) do zmian w nadzorze nad działalnością audytorów.

– Przygotowujemy projekt ustawy, który stworzy odrębną instytucję publiczną monitorującą działalność tego sektora. Będzie ona miała m.in. uprawnienia do przeprowadzenia bezpośrednich kontroli pracy biegłych rewidentów i firm audytorskich – przyznaje minister Czerwińska w rozmowie z DGP. Jej zdaniem wzmocni to mechanizmy bezpieczeństwa na rynku finansowym.

Prace urzędu sfinansują sami zainteresowani, czyli rewidenci

Dzisiaj nadzór nad audytorami jest podzielony między działającą w MF Komisję Nadzoru Audytowego i Polską Izbę Biegłych Rewidentów. Komisja na mocy przyjętych w ubiegłym roku przepisów zajmuje się tzw. jednostkami zainteresowania publicznego, czyli m.in. bankami, ubezpieczycielami, funduszami inwestycyjnymi czy spółkami giełdowymi. Izba rewidentów kontroluje zaś pozostałe prace. O ile jeszcze do niedawna samorząd audytorski miał pełną władzę na tym „rynku”, to za chwilę może ją stracić całkowicie.

– Model, w którym nadzór publiczny nad audytem powierza się samorządowi zawodowemu, nie jest efektywny z punktu widzenia skuteczności kontroli i jakości usług świadczonych przez firmy zajmujące się rewizją – uważa szefowa resortu finansów.

Nowy urząd najpewniej zacznie działać dopiero w 2020 r. (choć projekt odpowiednich przepisów ma trafić do Sejmu jeszcze tej jesieni). Jak udało się nam ustalić, docelowo nadzór nad audytorami ma być sprawowany w podobny sposób do tego, w jaki KNF monitoruje banki czy inne podmioty z sektora.

Działalność instytucji będzie finansowana ze składek firm audytorskich. To oznacza, że tu też powielony zostanie mechanizm znany z KNF.

>>> CAŁY TEKST W ŚRODOWYM WYDANIU DGP