Najbardziej fascynującą stroną rewolucji elektromobilności jest złożoność tego procesu – mówi minister Emilewicz. „Kiedy odejdziemy nieco dalej od inżynierskiego stołu, widzimy nowe miasto. To nowe miasto już jest przeludnione i będzie przeludnione coraz bardziej” - dodaje. Podaje przykład Nowego Jorku, w którym samochód to element statusu społecznego i wszyscy są do niego bardzo mocno przywiązani. Tymczasem mieszkańcy coraz częściej i chętniej przesiadają się do transportu publicznego, bo wjazd na Manhattan jest niemożliwy. „Zmiana struktury społecznej w związku ze zmianą mobilności jest nieuchronna” – ocenia Emilewicz.

Minister przedsiębiorczości i technologii odniosła się też do rozmów o przyszłym kształcie polskiego systemu energetycznego. „Jesteśmy w czasie dyskusji o polityce klimatycznej, w której ścierają się racjonalne podejścia do ochrony środowiska - i myślę że rząd polski dzisiaj takie podejście reprezentuje, z celami, które mogą być rzeczywiście nie do pociągnięcia. Oby nas nie zabiły”- mówi Emilewicz.

Na pytanie, czy będziemy w stanie zbudować autonomiczne rozwiązania dotyczące elektromobilności, czy też będziemy musieli przyjąć rozwiązania wprowadzane w Niemczech, które mają już wypracowaną strategię współpracy pomiędzy liderami przemysłu a rządem, minister odpowiada: „Nawet w tak dobrze naoliwionej gospodarce jak Niemcy, trybiki potrafią się zacierać”.

Jak przyznaje Emilewicz, polski przemysł chciałby płacić za energię tyle, co w Niemczech. „Ale to wymaga zgody niemieckiego podatnika na to, że zapłaci za to, że cena dla przemysłu jest niższa. Tymczasem już wiemy, że koszty, które płaci niemiecki podatnik, są niewystarczające. Energiewende jest bardzo trudne do ustabilizowania, więc pomimo tego konsensusu, coś tam nie działa”. Jak podkreśla, podobnie jest w zakresie elektromobilności.

Zobacz całą rozmowę tutaj:

Impact mobility: Jadwiga Emilewicz