Kryzys dopadł polskie fabryki samochodów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 maja 2009, 14:07
Spadek produkcji w polskich fabrykach, który trwa już od kilku miesięcy, nabrał tempa. Dramat przeżywają tacy giganci jak Volkswagen,  czy należący do GM Europe Opel. Problemy zaczyna mieć nawet lider naszego rynku Fiat, który do tej pory dobrze radził sobie z kryzysem.

Dramatyczny spadek produkcji aut w polskich fabrykach: według danych instytutu Samar od stycznia do końca kwietnia wyjechało z nich zaledwie 288,2 tys. samochodów osobowych i dostawczych – aż o 22,14 proc. mniej niż przed rokiem. W ubiegłym miesiącu liczba wyprodukowanych aut w porównaniu do marca zmniejszyła się o kolejne 6,9 tys. sztuk.

Problemy zaczyna mieć nawet lider naszego rynku Fiat, który do tej pory dobrze radził sobie z kryzysem. W kwietniu z jego polskich fabryk wyjechało aż o 17,9 proc. aut mniej niż w marcu.

Eksperci nie mają wątpliwości: zjazd produkcji w polskich fabrykach, który trwa już od kilku miesięcy, nabrał teraz tempa. Dramat przeżywają tacy giganci jak Volkswagen (w porównaniu z zeszłym rokiem z jego fabryki w Poznaniu zjechało o 16,4 proc. aut mniej niż przed rokiem) czy należący do GM Europe Opel (spadek o 57,7 proc.). Według Wojciecha Drzewieckiego, szefa Samaru, w tym roku uda się wyprodukować co najwyżej 700 – 800 tys. aut, podczas gdy w ubiegłym – prawie milion. "To może jeszcze nie dramat, ale należy już teraz obawiać się o przyszłość polskiej motoryzacji" - mówi Drzewiecki.

Co się stało? To efekt kryzysu, który spustoszył rynek motoryzacyjny w Europie. Polskim fabrykom daje się on mocno we znaki, bo do Europy Zachodniej trafia 97 proc. naszej produkcji. Tymczasem rynek europejski notuje w tym roku kilkunastoprocentowe spadki sprzedaży (w pierwszym kwartale przekroczył on 17 proc.).

Największe problemy z powodu załamania popytu ma żerańska FSO. Po wygaśnięciu w ubiegłym roku licencji na produkcję Lanosa, który cieszył się dużym wzięciem na Wschodzie, fabryka nie może przebić się na Zachód z Chevroletem Aveo. W efekcie na Żeraniu stanęła produkcja. Przerwa potrwa do 22 czerwca. To pierwszy tak długi przestój fabryki samochodów w Polsce. "Sytuacja jest trudna, nie widzę żadnego światełka w tunelu" - mówi Janusz Woźniak, szef FSO Żerań.

Czy za FSO pójdą kolejne fabryki? Na razie ich przedstawiciele zapewniają, że nie. Takie deklaracje usłyszeliśmy w zakładach Opla w Gliwicach czy Volkswagena w Poznaniu. Jednak żadna z tych firm nie wyklucza takiego działania w przyszłości. "Rynek jest nieprzewidywalny" - mówi Piotr Danielewicz, rzecznik prasowy Volkswagen Poznań. Na razie fabryki w Polsce – z tyskim zakładem Fiata na czele, którego „500” i maleńki Ford Ka okazały się strzałem w dziesiątkę – mają chętnych na swoje auta na Zachodzie.

Rynek nakręca im system bonusów w Niemczech, dzięki któremu za stare samochody i kupno nowego ekonomicznego można dostać nawet 2,5 tys. euro premii. Nie wiadomo jednak, jak długo to jeszcze potrwa. "Wielkość tegorocznej produkcji jest uzależniona zarówno od dopłat w Niemczech, jak i od sytuacji makroekonomicznej. Jeżeli oba te elementy zawiodą, nie należy wykluczyć kolejnego załamania produkcji, z jakim mieliśmy już do czynienia na przełomie 2008 i 2009 r." - mówi Rafał Orłowski z firmy monitorującej rynek motoryzacyjny AutomotiveSuppliers. W ostatnim miesiącu zeszłego roku produkcja siadła aż o 26 proc.

Cezary Pytlos

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj