O godzinie 11:57 dolar drożał o 3,1 gr w stosunku do wtorkowego zamknięcia i kosztował 2,8750 zł. Za euro trzeba było natomiast zapłacić 4,2531 zł, czyli o 4,2 gr więcej niż wczoraj. Bezpośrednim impulsem do wzrostu kursów obu walut jest obserwowana od rana dalsza wyprzedaż na europejskich giełdach. Na to nakłada się lekkie osłabienie euro w relacji do dolara.

W kolejnych godzinach złoty wciąż będzie pozostawał pod wpływem nastrojów na rynkach finansowych. Te zaś będą kształtowane przez popołudniowe dane ze Stanów Zjednoczonych. O godzinie 13:30 inwestorzy dowiedzą się jak we wrześniu kształtowały się zamówienia na dobra trwałego użytku (prognoza: 1,3 proc.), a półtorej godziny później jak w tym samym miesiącu kształtowała się sprzedaż nowych domów (prognoza: 2,6 proc.). Gorsze od prognoz dane pogłębią pesymizm inwestorów, przypieczętowując wyprzedaż złotego. Lepsze poprawią nastroje i prawdopodobnie staną się impulsem do zmniejszenia strat polskiej waluty.

Istotnego wpływu na rynek walutowy nie powinny dziś mieć wyniki dwudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Jest niemal pewne, że stopy pozostaną na dotychczasowym poziomie, natomiast nowa projekcja inflacji w istotny sposób nie zmieni spojrzenia na sytuację gospodarczą i ścieżkę przyszłych zmian kosztu pieniądza w Polsce.