Czy przebudowa marki to coś w rodzaju kuracji upiększającej?

Nic podobnego. Konieczność przebudowy marki – czy to firmy czy osobistej – pojawia się często w sytuacji, gdy percepcje nie dość wiernie odzwierciedlają kryjącą się za nimi rzeczywistość. – Może zacząłeś pracę w tej firmie w bardzo młodym wieku – i chociaż od tego czasu dorosłeś, otoczenie nadal postrzega cię jako biurowego smarkacza – mówi Wally Olins, prezes Saffron Brand Consultants.

A może niektóre elementy twojego „ja” niewspółmiernie rzutują na całość obrazu, jaki stwarzasz: na przykład bałagan na biurku kwalifikuje cię jako osobę niezorganizowaną albo tendencja do podnoszenia głosu powoduje, że otoczenie postrzega cię jako głuchego na głos rozsądku uparciucha?

Czy istnieją proste środki zaradcze?

Kim Fletcher, dyrektor naczelny Trinity Management Communications, twierdzi, że mnóstwo kosmetycznych drobiazgów może szkodzić twojej marce. – Kiedyś przyjeżdżałem do pracy na rowerze. Bywało, że zamiast zacząć od przebrania się, odbierałem od razu telefon – i dopiero po godzinie docierało do mnie, że pracuję w starych łachach. Kiedy tak wyglądasz za biurkiem, to pomniejsza cię w oczach innych.

Zwracając uwagę na takie i podobne szczegóły, można szybko podreperować swój wizerunek w miejscu pracy. – Spróbuj spojrzeć na siebie oczami kolegów i zrób listę tego, nad czym powinieneś popracować – radzi Kim Fletcher.

A jeżeli problem z moją marką jest bardziej fundamentalnej natury?

W takim przypadku trzeba drążyć głębiej. Kluczem do rozwiązania jest odkryć, czym najbardziej zjednujesz sobie ludzi i budować na tym fundamencie – mówi Louise Mowbray, doradca do spraw osobistej marki. Proponuje, by szukać odpowiedzi na własnym „rynku” czy u własnej „widowni” – u kolegów, przełożonych albo dostawców. Zapytaj ich, jak cię widzą: co ich w tobie drażni, a co się podoba. Potem popracuj nad minusami i utrwalaj plusy. – Cała sztuka w tym, by zwiększać wartość i konsekwentnie dawać ludziom to, czego chcą – mówi pani Mowbray. – Konsekwencja buduje zaufanie do osobistej marki.

Znajdź dla siebie niszę, a potem daj się poznać jako ten, do którego warto się zwracać w tych konkretnych sprawach. Ale – dodaje pani Mowbray – trzeba to robić subtelnie. – Załatw wykład kogoś, kto jest ekspertem w twojej dziedzinie i przejmij na siebie stronę organizacyjną, a część jego dobrej marki przejdzie na ciebie. Bloguj. Pisz artykuły. Pokaż ludziom, jaki z ciebie świetny gość – nie mów, tylko pokaż!

Ile to trwa?

Czasem powstawanie negatywnych percepcji trwa długo, ale też nie da się ich wymazać z dnia na dzień.

A co, jeśli masz na koncie błędy, których nie da się łatwo skwitować jako „zamknięty rozdział historii”?

Wally Olins ostrzega, że ignorowanie problemów nie jest żadnym rozwiązaniem. Jeżeli skusiłeś się na posadę w banku bliskim bankructwa, mów o tym otwarcie. Szczerość może ci pomóc w odbudowie osobistej marki, natomiast udawanie, że nic podobnego nie miało miejsca, nie pomoże.

Trzeba jednak pamiętać, że dobroczynne działanie przebudowy marki ma swoje granice. Istnieje coś takiego jak „ruch ograniczający karierę zawodową” – błąd tak poważny, że będzie się za tobą ciągnąć i ciągnąć. – Niektóre zdarzenia mają taką wagę, że niepodobna się od nich odciąć – mówi Keith Fletcher. – W takim przypadku trzeba zmienić pracę. To najlepsza okazja do przebudowy marki.